Uczestniczka "Rolnik szuka żony" odniosła sukces. Jest już gotowa na nowe wyzwania

swiatseriali.interia.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Kamila Boś była uczestniczką 8. edycji programu "Rolnik szuka żony". Słynna "królowa pieczarek", jak zwykli na nią mówić widzowie, w ostatnich latach dorobiła się fortuny. Początki biznesu nie należały jednak do najłatwiejszych. Jak wspomina pierwsze kroki, które zaprowadziły ją na szczyt?



Kim jest Kamila Boś?


Kamila Boś brała udział w 8. edycji programu "Rolnik szuka żony". Rolniczka przez widzów została okrzyknięta "królową pieczarek". W programie otrzymała ogrom listów! Finalnie zaprosiła do swojego gospodarstwa trzech mężczyzn: Adama, Jana i Tomasza. Chociaż początkowo wiele wskazywało na to, iż Kamila i Adam stworzą udany związek, czas pokazał, iż wspólna przyszłość jednak nie jest im pisana. Reklama


Uczestniczka "Rolnika" w jednym z wywiadów wyznała, iż nie było jej łatwo, gdy okazało się, iż w show TVP nie znalazła ukochanego. Chciała połączyć się z kimś, kto będzie jej towarzyszył w życiu codziennym. Tak się jednak nie stało.


Kamila Boś zyskała sporą rozpoznawalność dzięki programowi randkowemu. Widzowie "Rolnika..." chętnie odwiedzają jej profil na Instagramie, a ona sama dba o to, by nie pozostawiać ich bez informacji. Profil rolniczki obserwuje w tej chwili niemal 200 tys. fanów. Kobieta stara się na bieżąco informować, co dzieje się w jej życiu prywatnym i prowadzonym od lat biznesie.

Początki pieczarkowego biznesu. "Pół roku płakałam"


Boś rozpoczęła przygodę z pieczarkami w 2017 roku. W nowym odcinku audycji "First class. Sukces po polsku" opowiedziała o początkach biznesu. Podczas szczerej rozmowy z Mateuszem Szymkowiakiem ujawniła, iż przez pierwsze miesiące wylała sporo łez.
"Pieczarkarnia powstała w 2017 roku. Rodzice przejęli nieruchomość całą, pół roku później był załadunek pierwszy i ja miałam tam tylko być, pilnować pracowników, żeby pracowali, a nie siedzieli. No i po 2 tygodniach okazało się, iż pracownicy, którzy mieli się na tym znać, nie znają się tak, jak powinni, więc ja musiałam się wszystkiego nauczyć. [...] Może ta praca jest moją pasją i bardzo lubię to, co robię, ale wtedy przez pierwsze pół roku ja naprawdę płakałam" - wyznała na antenie Radia RDC.
Rolniczka przyznała, iż największym wyzwaniem było nauczenie się zasad uprawy. Mimo wzlotów i upadków w końcu udało jej się pojąć cały proces i odnieść sukces. Nie udałoby się to jednak bez nieustannego wsparcia rodziny.
"Dużo tej pracy było, a na początku też brakowało mi ludzi, więc była zaangażowana choćby cała rodzina, żeby pomóc w tych zbiorach. To było trudne i długo pracowaliśmy, bardzo długo, więc ja spałam po 4-3 godziny. No wiadomo, iż jak się zaczyna biznes, no to takie początki są naturalne i ja czasami się zastanawiam, jak ja dałam wtedy radę" - dodała.
Dziś biznes prowadzony przez Boś odnosi spore sukcesy. W związku z tym kobieta gotowa jest na nowe wyzwania, nie tylko w życiu zawodowym:
"Mam niedosyt. Mam w sobie tyle ambicji, iż chcę zbudować jeszcze coś większego, coś mocniejszego i iść dalej. [...] Mam w pieczarkarni wszystko już tak poukładane, iż teraz chcę wypełnić życie czymś nowym. Ja zawsze mam balans między pracą a życiem prywatnym. To życie prywatne też musi być poukładane i muszę w nim być szczęśliwa, bo to się później odbija na sukcesie firmy".
Zobacz też:
Nadchodzi pierwszy polski dramat medyczny Netfliksa. Co wiemy?
Idź do oryginalnego materiału