Uchodził za wiecznie młodego. Koledzy zabierali mu role. Dziś należy do najlepszych w Polsce

gazeta.pl 1 godzina temu
Maciej Stuhr kończy w tym roku 51 lat. Przez długi czas uchodził za aktora, który wyglądał znacznie młodziej, niż wskazywała metryka. Sam zwracał uwagę, iż młody wygląd pomagał mu w kinie, ale jednocześnie odbierał część ról, które wymagały większej dojrzałości.Dziś jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych polskich aktorów, reżyserów i scenarzystów. Ma na koncie wielkie role filmowe, sukcesy teatralne i ważne nagrody. Przez lata jego wizerunek był mocno związany z chłopięcą twarzą i łatką wiecznie młodego Stuhra. Temat szczególnie rzuca się w oczy, gdy patrzy się na jego dawną karierę i drogę, jaką przeszedł od komedii do dużo cięższych, bardziej wymagających ról.
REKLAMA






Zobacz wideo

Maciej Stuhr: Inspiracje są lekko niebezpieczne, lepiej się nie oglądać na innych



Wyglądał młodziej, niż wskazywał wiek. To pomagało na ekranie, ale miało też swoją cenęMaciej Stuhr już jako dojrzały mężczyzna był odbierany jako ktoś znacznie młodszy. Nie wyglądał na swoje lata, a to w świecie filmu miało jednocześnie plusy i minusy. Młody wygląd sprawiał, iż długo widziano w nim chłopaka, a nie dojrzałego bohatera z ciężarem życiowego doświadczenia.Taki wizerunek działał na jego korzyść przy rolach lżejszych, bardziej dynamicznych i bliższych młodemu pokoleniu. Z drugiej strony oznaczał też, iż niektóre role zwyczajnie przechodziły mu koło nosa, bo twórcy szukali twarzy bardziej surowej i dojrzalszej. Przez lata funkcjonował też w cieniu określenia młody Stuhr, które przylgnęło do niego nie tylko z powodu wieku, ale również przez zestawianie go z legendą ojca. To budowało rozpoznawalność, ale zarazem utrudniało wyjście z wizerunku aktora kojarzonego z młodością, lekkością i inteligentnym humorem.- Kilka ciekawych ról mi umknęło. Role trzydziestokilkulatków sprząta mi często sprzed nosa Marcin Dorociński. Widać muszę jeszcze trochę poczekać, żeby grać dojrzałych mężczyzn - mówił w 2010 roku Maciej Stuhr na łamach "Rzeczpospolitej".Chłopięca twarz nie zamknęła mu drogi do wielkiej kariery. Z komedii przeszedł do ról dużo cięższego kalibruStuhr zdobył popularność dzięki filmom takim jak "Fuks", "Chłopaki nie płaczą" czy "Poranek kojota". Właśnie wtedy najmocniej utrwalił się obraz aktora, który świetnie odnajduje się w rolach młodych, zadziornych i błyskotliwych bohaterów. Z czasem udowodnił jednak, iż potrafi znacznie więcej niż tylko role komediowe i podkreślające wiecznego młodzieńca.


Ogromne uznanie przyniosły mu później występy w "33 scenach z życia", "Pokłosiu", "Obławie", „Sali samobójców. Hejter" czy "Powrocie do tamtych dni". Produkcje pokazały, iż pod pozornie lekkim ekranowym stylem kryje się aktor gotowy na bardzo mocne, niejednoznaczne postacie. Dobrze było widać, iż dojrzewanie ekranowego wizerunku nie przyszło od razu. Najpierw publiczność zobaczyła w nim naturalny talent do komedii, później konferansjera i felietonistę z wyczuciem języka, a dopiero z czasem aktora, który potrafi unieść filmy o trudnych tematach.Za znanym nazwiskiem szła ogromna praca. Biografia Stuhra pokazuje, iż "nie jechał tylko na sławnym nazwisku"Urodził się w 1975 roku w Krakowie jako syn Jerzego Stuhra i Barbary Kóskiej. Dorastał w domu mocno związanym z kulturą, ale nie ograniczył się do prostego powielenia rodzinnej drogi. Zanim na dobre rozwinął karierę aktorską, ukończył psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, a później krakowską PWST. Już wcześniej działał też w kabarecie, radiu i na scenie, budując własny styl oparty na inteligencji, języku i obserwacji ludzi.Psychologiczne wykształcenie oraz sceniczne doświadczenie pomogły mu później tworzyć postacie bardziej złożone niż te, z którymi był początkowo kojarzony. Na zawodowej drodze ważne były również teatr i kooperacja z mocnymi nazwiskami. Grał w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, a potem związał się z Nowym Teatrem. Występował u Krzysztofa Warlikowskiego, pracował też jako wykładowca, reżyser i scenarzysta.Dziś ma 50 lat i zupełnie inną pozycję. Dawny problem z wiekiem zamienił się w atut doświadczeniaZ perspektywy czasu widać, iż to, co kiedyś mogło być przeszkodą, nie zatrzymało jego rozwoju. Wizerunek aktora, który długo wyglądał młodziej niż rówieśnicy, stał się tylko jednym z etapów większej drogi. Maciej Stuhr wszedł dziś w moment kariery, w którym metryka przestała być ograniczeniem, a najważniejsze stały się doświadczenie, warsztat i rozpoznawalny styl. Potwierdzają to nagrody, między innymi Orły, Nagroda imienia Zbyszka Cybulskiego, tytuł Mistrza Mowy Polskiej czy państwowe odznaczenia. Do tego dochodzą role teatralne, działalność reżyserska, felietony, dubbing i aktywność społeczna.


W życiu prywatnym również wiele się zmieniło. Jest ojcem dwójki dzieci, od lat mieszka w Warszawie i angażuje się w działania charytatywne oraz społeczne. Gdy dziś wraca temat jego wieku, bardziej niż metryka liczy się to, jak dużą drogę przeszedł od młodego aktora z chłopięcą twarzą do jednego z najbardziej wyrazistych ludzi polskiego kina.
Idź do oryginalnego materiału