"Pierwsza miłość" gości w domach Polaków już od prawie 22 lat! Pierwszy odcinek popularnego serialu pojawił się w TV w listopadzie 2004 roku, a od tamtej pory widzowie niezmiennie z ogromnym zainteresowaniem śledzą losy głównych bohaterów. Z "Pierwszą miłością" mocno związana jest Aneta Zając, która - jako Maria - skradła serca serialowej publiczności. Co ciekawe, Zając może sprawdzić się również w innej roli: siostry bliźniaczki Marysi! Dominika to bez wątpienia jedna z oryginalniejszych postaci w serialu, co dla aktorki z pewnością jest nie lada wyzwaniem.Reklama
Aneta Zając o nowych odcinkach "Pierwszej miłości"
W minionych odcinkach "Pierwszej miłości" nie brakowało momentów pełnych emocji i zwrotów akcji w życiu Marysi. Podczas wiosennej prezentacji nowości Polsatu zapytaliśmy Anetę Zając, jak podchodzi do tego typu scen.
"Myślę, iż u Marysi nie może być spokojnie i to jest dla mnie, jako aktorki, bardzo ciekawe. Wiem, iż widzowie kibicują, żeby już w końcu było dobrze u Marysi, żeby było wszystko stabilnie. Natomiast jak jest stabilnie, to może się pojawić nuda - o ile chodzi o serial i wątek Marysi. Tak iż ja uwielbiam jak się coś dzieje" - przyznała aktorka.
Po kilkunastu latach nieobecności do "Pierwszej miłości" powraca Paweł Krzyżanowski - jeden z najważniejszych bohaterów w historii serialu. Jego powrót to wydarzenie, na które widzowie czekali od lat, a zarazem moment, który na nowo otworzy dawne rany.
W tę rolę wciela się Mateusz Kościukiewicz. Marysia (Aneta Zając) stanie twarzą w twarz z przeszłością, która nie da się tak łatwo zignorować. Wiadomość o tym, iż Paweł żyje, wywróci cały jej ustabilizowany świat do góry nogami.
"To powrót do dawnych uczuć, przeszłości, która teraz będzie jej teraźniejszością" - mówiła Zając, opisując powrót Pawła do życia Marysi. "Próba odnalezienia się u boku osoby, z którą nie miała kontaktu przez wiele lat. Ta osoba też inaczej funkcjonuje, bo ma swoje jakieś przeżycia" - dodała.
"Pierwsza miłość" jest emitowana od poniedziałku do piątku o godzinie 18:00 na Polsacie.















