Tyle jeszcze do zrobienia, muszę iść

tablicaodjazdowhome.wordpress.com 15 godzin temu

Już tutaj.

Dziś na spacerze jesień:

Irlandia przywitała nas przyjemnym chłodem, to miła odmiana po słońcu walącym po oczach przeplatanym burzami z piorunami w moim ukochanym mieście.

Zastałam dom ogarnięty, lodówkę wymytą, zakupy zrobione, ale i tak parę dni trwało zanim poukładałam rzeczywistość tak, jak lubię. Parę spraw niedokończonych przed wakacjami doczekało się rozwiązania – przede wszystkim przeglądnęłam książki i papierzyska w dużym pokoju, część poszła na górę do naszej nowej biblioteczki, część będzie do oddania/wyrzucenia.

Nienawidzę wyrzucać książek, coś we mnie umiera z każdą książką wyniesioną na śmietnik, ale nie mam dobrej odpowiedzi co robić z książkami, do których już nikt raczej nie zajrzy – z których dzieci wyrosły, albo samemu się wyrosło – a nie chce ich żadna biblioteka. Rozwiązanie, które być może tylko udaje, iż jest rozwiązaniem, to wywiezienie ich do wielkich koszy wystawionych w niektórych sklepach, gdzie można coś oddać i coś sobie wygrzebać ciekawego. Ale mam podejrzenie, iż idzie to wszystko i tak na przemiał. Największy problem mam z książkami po polsku, bo nikt ich nie chce w Irl, a mi jednak trochę serce miękknie na widok Brzechwy, choćby lekko poszarpanego. Ale nie chcę zostawiać sobie tego wszystkiego, bo jednak mam ograniczoną przestrzeń życiową i taki Brzechwa zabierze mi miejsce, gdzie mogłbym na przykład wsadzić – nie wiem – Andre Greena. A pomiedzy dziełami których nikt już nigdy nie przeczyta giną mi te, które chcę trzymać i które będą czytane.

Przenosiłam też na górę do pudeł stosy kserówek, na razie też nie mam serca ich wyrzucić. Dopiero te setki stron z Freuda czy Klein z moimi zapiskami na marginesach uświadomiły mi hektary przeczytanych na studiach rzeczy, a przecież i tak większość literatury mam w formie elektronicznej. Nie wiem skąd bierze mi się ciągłe poczucie, iż nic nie czytam, albo jeszcze za mało, iż co ja tam robiłam przez te trzy lata, chyba się obijałam. Jak chcę się pochwalić jakąś książką na blogu, to ciężko mi sobie przypomnieć, co ja tam w ogóle czytam.

Pogoda przez tydzień cudowna, ciągle padało, pomyśleć by można, iż szum deszczu, chłodna pościel oraz nareszcie wygodne łóżko sprawią, iż będę spała jak dziecko, a tu codziennie budziłam się o drugiej lub trzeciej w nocy, z ptakiem nakręcaczem w środku. Bez kawałeczka tabletki nie mogłam ponownie zasnąć, a to prawdziwy dramat. No i rozkminka – czy to menopauza, czy raczej się coś po głowie włóczy. Dopiero dziś spałam całą noc, a miałam sen o końcu świata, o przerażającej globalnej katastrofie, którą jednakże skulona z Mo przeżyłam, a potem odnalazłam Mi. Zrozumiałam, iż nareszcie uczucia, które mi się pałętały w ciele, w układzie współczulnym albo innej osi HPA udało mi się zapakować w sen, nareszcie mogę je sobie obrabiać i symbolizować w marzeniach sennych, a ciało może odpocząć.

Przez ostatni tydzień dopadła mnie poza tym rzeczywistość planu zajęć w szkole, okazało się, iż jednak tego wykładu, który mam w czasie mojej jedynej godziny z klientem, przenieść się zupełnie nigdzie nie da, musiałam się postawić okoniem, i to ogromnym okoniem, i zrezygnować z zajęć. Inne dni mam tak naćkane, iż mierzę się, jak to wszystko ogarnąć. Dotarło to do mnie dopiero jak całość sobie porządnie opisałam w kalendarzu googla, uwzgledniłam zajecia w szkole, wykłady online, odbieranie Mo, jej gimnastykę i muzykę, moje sesje, superwizję oraz dojazdy w te wszystkie miejsca, gdzie muszę być. Ale mam teraz jasność, iż na siłę mogę jeszcze wcisnąć ze dwie -trzy godziny i to by było na tyle, będę musiała się w końcu zdecydować jaką ścieżką (zawodową) idę.

Poza tym moje komentarze na blogach niektórych osób wyraźnie pokazują, iż chyba stęskniłam się za pracą i naukowymi debatami z przypisami, łatwo się zapędzam w jakieś teoretyczne dywagacje za co bardzo przepraszam!;) W ogóle mam wrażenie, iż w dyskusji naukowej, do której jestem jakoś przyzwyczajona, jest trochę tego pokazywania kto ma większego, czyli czyja racja jest oparta o potężniejsze badania i bardziej prestiżowe publikacje;)

Idź do oryginalnego materiału