Twórca "Obecności" wyreżyseruje kolejnego "Avatara"?

filmweb.pl 2 miesięcy temu
Zdjęcie: plakat


Wielkim newsem dzieli się dziś portal The Hollywood Reporter. Zdaniem dziennikarzy, jeżeli czwarta część "Avatara" dostanie zielone światło od wytwórni, wcale nie jest oczywiste, iż za kamerą po raz kolejny stanie James Cameron. Gdyby twórca "Titanica" nie był zainteresowany kontynuowaniem własnej sagi, na stołku reżyserskim mógłby zasiąść James Wan – autor horrorowej serii "Obecność".

James Wan wyreżyseruje "Avatara"?



Czy James Wan faktycznie wyreżyseruje czwartego "Avatara"? Cóż, sprawa na ten moment jest skomplikowana, jako iż Disney wraz z Cameronem nie zdecydowali jeszcze, czy kolejna odsłona serii w ogóle powstanie. Trzecia część sprzedaje się gorzej od poprzedników i mało prawdopodobnym jest, iż przebije magiczną granicę 2 miliardów dolarów. Z drugiej strony mówi się, iż Camerona od czwartej części "Avatara" może odciągnąć jakiś inny projekt, w który po latach spędzonych na Pandorze chciałby się zaangażować.

Getty Images © Dia Dipasupil


Tymczasem między dwoma niepewnymi stronami usadowił się ostatnio James Wan. W niedawnej rozmowie z portalem Screen Rant zaszokował fanów, po raz pierwszy tak otwarcie mówiąc o chęci wyreżyserowania produkcji z serii "Avatar".

Nie, nie pracowałem przy "Avatarze". Ale tak, gdyby nadarzyła się dobra okazja, żebym mógł zrobić to wspólnie z Jamesem Cameronem, bardzo chętnie spróbowałbym swoich sił – powiedział dziennikarzom Wan.

Choć twórca "Obecności" i "Piły" zasłynął w Hollywood przede wszystkim jako reżyser kina grozy, Wan zdążył przedstawić się też jako autor niezwykle dochodowych projektów. Oprócz ogromnych zarobków obu horrorowych serii, reżyser stanął w przeszłości za kamerą "Szybkich i wściekłych 7" i "Aquamana", a jego działalność producencka obejmuje opiekę nad "M3GAN" czy "Mortal Kombat". CV Wana pozostaje więc wypełnione argumentami, iż potrafi poradzić sobie z wysokimi wymaganiami dotyczącymi dochodów.

Z kolei o możliwym odpuszczeniu franczyzy przez Camerona mówiło się jeszcze przed kinową premierą filmu "Avatar: Ogień i popiół". Część obserwatorów zaczęła zauważać, iż Pandora, jakkolwiek skrępowana wyłącznie granicami wyobraźni twórców, może okazać się dla samego reżysera dosyć ograniczająca. 71-letni James Cameron od 2009 jest bezwzględnie oddany kosmicznym Na'vi. Film domykający trylogię "Avatara" mógłby stać się dla niego dobrym momentem, by po latach wreszcie pochylić się nad innym projektem.

MOVIE SIĘ: "Avatar: Ogień i popiół"



Idź do oryginalnego materiału