Twórca "Euforii" musiał się tłumaczyć. Tak komentuje kontrowersyjną decyzję

swiatseriali.interia.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Emocje po przedostatnim odcinku trzeciego sezonu "Euforii" jeszcze nie opadły. Twórca popularnego serialu HBO Max, Sam Levinson, udzielił wywiadu, w którym opowiada o szokującym i dość kontrowersyjnym zwrocie akcji. Ostrzegamy, iż poniższy artykuł zawiera spojlery.


"Euforia": szokujący zwrot w hicie HBO Max. Jacob Elordi żegna się z serialem


W siódmym odcinku hitu HBO Max widzowie są świadkami śmierci Nate'a Jacobsa, w którego wciela się Jacob Elordi. Bohater zostaje zakopany z polecenia Naza (Jack Topalian). Cassie (Sydney Sweeney) ma zaledwie trzy dni, by zdobyć milion dolarów okupu i uratować ukochanego. Niestety, przed końcem wyznaczonego czasu do trumny, w której trzymany jest Jacobs, wślizguje się grzechotnik. Ukąszenie doprowadza do zatrzymania akcji serca.
Jacob Elordi przyznał w materiale zza kulis, iż jego zdaniem taka śmierć idealnie pasuje do Nate'a:


"To naprawdę świetny sposób, żeby odejść. Nate popełnił w życiu tyle błędów i dokonał tylu mrocznych wyborów, iż dobrze zobaczyć, dokąd go to wszystko doprowadziło".Reklama


"Euforia": twórca serialu ujawnia kulisy kontrowersyjnej sceny


W wywiadzie dla magazynu "Esquire" twórca popularnego serialu HBO, Sam Levinson, wytłumaczył, co skłoniło go do uśmiercenia postaci Nate’a.


"To trochę zabawne, bo wiem, czego widzowie oczekują w kwestii sprawiedliwości czy karmy, i mając to na uwadze, zawsze zastanawiam się: 'Jak mogę im to dać?' Jak mogę dać im to, czego chcą, ale sprawić, by było to tak przerażające i wywołujące niepokój, iż kiedy to się stanie, widzowie nie będą już tak pewni, czy tego chcieli?" - powiedział.
Okazuje się, iż Levinson od samego początku wiedział, iż dni tego bohatera są policzone i planował przygotować pożegnanie w niebanalny sposób. Nate, który przez pierwsze dwa sezony znosił żal, traumę i przemoc, w okresie trzecim pokazał przebłyski człowieczeństwa, ponieważ Levinson zamieszał w kwestiach moralnych. Serwis zauważa, iż ta zmiana była przygotowaniem do wydarzeń z siódmego odcinka.
"To jest tak: 'Och, chciałeś, żeby dostał za swoje...? Okej'. To poczucie współudziału z widzami jest zawsze ciekawym akcentem w ramach tej szerszej struktury. W końcu człowiek zaczyna się zastanawiać: 'O Boże, nie wiem. Czy powinien było mu się powodzić lepiej? Czy zasłużył na to?' Zadawanie widzom tego rodzaju pytań jest zawsze ekscytujące" - przyznał Levinson.
Twórca hitu HBO zdradził także, iż pierwotnie Nate miał zginąć w nieco innych okolicznościach.
"Zawsze uwielbiałem film 'The Candy Snatchers', w którym dziewczyna zostaje pogrzebana żywcem z rurką służącą jako otwór wentylacyjny. Wyobrażałem sobie więc, iż Nate'a spotka podobny los" - wspominał.
Na pomysł z wężem dostającym się do trumny wpadł pewnego słonecznego dnia, gdy jechał z żoną do pracy:
"To był jeden z tych cudownych dni w Los Angeles, kiedy pogoda była idealna. Słuchaliśmy Otisa Reddinga. Okna były opuszczone, jechaliśmy do Warner Brothers, a ja patrzyłem na zewnątrz. Nagle pojawił mi się w głowie obraz grzechotnika zbliżającego się do tej rury. On w nią uderza, a wąż wyczuwa ruch w ziemi. Pomyślałem sobie: 'A co, jeżeli wąż wejdzie do rury, a on utknie w trumnie razem z tym grzechotnikiem?' To dość zabawny moment, w którym zdajesz sobie sprawę, iż nie wszystkie mroczne sceny wywodzą się z mrocznych miejsc. Zwróciłem się do Ash i powiedziałem: 'Chyba to mam' i wyjaśniłem, jak Nate umierze w tej sekwencji. Ona odparła tylko: 'To o tym właśnie myślałeś?".
Zobacz też:
Historia lubi się powtarzać. Dlaczego Tom Hardy nie wystąpi już w głośnym serialu?
Idź do oryginalnego materiału