TV Republika podpisała Dodę jako działaczkę PiS. Dosadnie skomentowała sprawę

gazeta.pl 3 godzin temu
Podczas protestu pod Sejmem TV Republika popełniła spory błąd przy podpisie Dody. Piosenkarka odniosła się do całego zamieszania.
26 marca, podczas protestu pod Sejmem poświęconego problemowi bezdomności zwierząt, Doda udzieliła kilku wywiadów, w tym dla TV Republika. Widzowie mogli być mocno zaskoczeni, gdy na pasku telewizyjnym pojawiła się informacja sugerująca, iż piosenkarka jest członkinią Prawa i Sprawiedliwości. Temat wywołał spore zdziwienie. Jak się okazuje, sama Doda jest rozbawiona sytuacją.

REKLAMA







Zobacz wideo Doda wybielała sobie wizerunek dzięki pomocy psom? Młynarska mówi wprost



Doda komentuje zamieszanie z podpisem w TV Republika. Czy zamierza podjąć jakiekolwiek działania?
Reporter stacji zapytał Dodę o aferę związaną z byłą działaczką PO z Kłodzka. Doda odpowiedziała wprost: - Muszę się z tym zapoznać, nie wiedziałam (...). Każdy człowiek powinien ponosić odpowiedzialność za swoje czyny, bez względu na to, jaką funkcję pełni - mogliśmy usłyszeć. W tym momencie na pasku w TV Republika widzowie mogli zobaczyć podpis: "Dorota 'Doda' Rabczewska, Prawo i Sprawiedliwość".
27 marca skontaktowaliśmy się z Dodą. Piosenkarka odpowiedziała nam na zamieszanie związane z podpisem sugerującym, iż jest członkinią Prawa i Sprawiedliwości. - Mnie to bawi akurat - powiedziała w rozmowie z Plotkiem. Na pytanie, czy zamierza podjąć jakiekolwiek działania w tej sprawie i skontaktować się z TV Republika w celu sprostowania, odpowiedziała jednoznacznie: - Nie. Przecież to bzdura i absurd - podsumowała.


Doda krytykuje celebrytów za brak wsparcia na proteście pod Sejmem
Tuż po proteście Doda wyraziła oburzenie, iż na wydarzeniu nie pojawiło się wielu celebrytów, którzy wcześniej wspierali kwestie związane z pomocą zwierzętom. - Pytam się, gdzie są wszyscy celebryci? Gdzie byli wszyscy celebryci? Którzy potrafią szlajać się po Warszawie godzinami, w "fancy" restauracjach siedzieć, znajdować nie wiadomo jakie preteksty, żeby wychodzić z domu, mieszkając w stolicy - dopytywała na Instagramie. Na tym jednak nie koniec. - 15 minut zabrakło, żeby przyjść na chwilę, stanąć na scenie, powiedzieć, nagrać parę słów, zmotywować ludzi, pokazać swoją dezaprobatę, zaznaczyć swoją obecność. No żenada! Po prostu żenada - dodała.
Idź do oryginalnego materiału