Błyszcząc magnetyzmem.
Kongijsko-francuska wokalistka Faty Sy Savanet jest właśnie grupy z tych, które mają w sobie to „coś”, ten rodzaj magnetyzmu grawerujący na wyobraźni i emocjach odbiorców stały ślad. Nazwa projektu Tshegue w języku lingala oznacza „dzieci ulicy” i jest wspólnym przedsięwzięciem tworzonym wraz francusko-kubańskim producentem Nicolasem Dacunhanem, znanym jako Dakou. Debiutancką EP-kę „Survivor” wydali w 2017 r., a następnie dwa lata później kolejną EP-kę „Téléma”.
Na tej drugiej EP-ce pojawił się utwór „M’Benga Bila” z teledyskiem nakręconym przez Sacha Barbina, będący hołdem dla klasycznej sceny ze słynnego filmu Leosa Caraxa „Zła krew” z 1986 roku, w której można usłyszeć nagranie Davida Bowiego „Modern Love”. Oba te minialbumy są przesiąknięte surową, potężną energią punkową.
Faty Sy Savanet, fot. Alpha Medy Kabba W 2024 roku powrócili z dłuższym materiałem zatytułowanym „Argent”. Nie dając o sobie zapomnieć w ubiegłym roku ukazały się dwa nagrania Tshegue zilustrowane jak zawsze świetnymi klipami.
W okresie wydania „Argent” Savanet zdecydowała się wrócić do Demokratycznej Republiki Konga, a dokładnie do Kinszasy, gdzie się urodziła. Już w okresie nastoletnim zaczęła eksperymentować w zespołach punkowych. – „Od 14 roku życia grałam w zespołach punkowych, zawsze krzycząc, i bardzo mi to służyło. Ale teraz moje ciało i moje podejście do życia są o wiele spokojniejsze. przez cały czas jestem zła; po prostu wyrażam to inaczej” – opowiada Savanet w kontekście najnowszej EP-ki „Psycho”. To również dzięki „Argent” artystka znalazła się na okładce magazynu „Dazed”. Poza francuską sceną muzyczną Savanet zaprezentowała swój talent na scenie Théâtre du Châtelet na zaproszenie Damona Albarna do jego opery „Le vol du Boli”, a także regularnie współpracuje z IB Kamarą przy tworzeniu muzyki do jego pokazów mody Off-White.
Powrót do DRK opisuje Savanet z kolei tak: „Bardzo bałam się powrotu do Konga. Bałam się zmierzyć się ze swoimi wspomnieniami, ale ostatecznie to mi pomogło. To było jak terapia. Tam spotkałam niesamowitą społeczność kobiet. Tworzyłam muzykę z silnymi kobietami, wojowniczkami, które się wzajemnie chronią. Zdałam sobie sprawę, iż muszę czerpać siłę również z tego, aby nieść przesłanie wyzwolenia. Dlatego postanowiłam odzyskać swoją niezależność i iść naprzód na własną rękę”.
EP-kę „Psycho” wyprodukował Bastien Doremus. Cztery kompozycje, jakże różne, wielobarwne, ale splecione nietuzinkową mieszanką brzmień. W utworze „6 Years” zaskakuje – choćby jak na Savanet – delikatnie prowadzony głos mając w pamięci wcześniejsze produkcje Tshegue. Poza tym świetna produkcja, soczysta i rześka. Za skojarzeniami można śmiało pobiec w stronę jednocześnie Yvesa Tumora lub scenicznej energii Kabeaushé. Wraz z tytułowym numerem „Psycho” zostajemy oblani znacznie mroczniejszą dźwiękową cieszą – gęstszą, lepką, poruszającą basem trzewia. Przy teledysku do tego utworu Savanet współpracowała z reżyserem Francesco Petronim, który opisuje tak: „Tshegue ma w sobie energię, która wciąga ludzi w jej orbitę: surową, magnetyczną, bezkompromisową. Jej twórczość porusza się między sferą intymną a polityczną, poruszając tematy rozdrobnionych społeczności, napięć społecznych i narastającego hałasu autorytarnych głosów, zawsze filtrowanych przez coś głęboko osobistego i ludzkiego”. Sądzę, iż przy tym fragmencie takie tropy jak Sudan Archives są uzasadnione.
O tym nagraniu Savanet z kolei opowiada tak: „Psycho” zrodził się z jej postrzegania świata, w którym władza coraz bardziej stara się definiować, kim jesteśmy i jak żyjemy. To osobista intuicja, ale taka, która wydaje się dziś powszechnie podzielana. W obecnym klimacie wyjście poza te wąskie narracje może gwałtownie sprawić, iż zostaniesz uznany za „psychola”, zagrożenie dla porządku społecznego. Być może jednak prawdziwe szaleństwo tkwi w siłach, które monitorują tożsamości i kształtują otaczający nas świat”.
W „Mupepe” łączy się punkowa chropowatość z żarem muzyki klubowej. I nie są to wtórne mariaże. EP-kę zamyka utwór „Pona Yo Te Me” inspirowany Detroit garage rockiem. Nie jest to bliskie akurat tego, co proponowali niegdyś The Henchmen, ale odnajduję u Tshegue porozumienie z garażowym chuligaństwem i wolnością prezentowaną chociażby przez Demolition Doll Rods.
„Psycho” zieje magnetyzmem, chce się wracać, a to już coś, w zasadzie ostatnio zapętlam te cztery nagrania z nadzieją na dłuższy materiał. Oby częściej móc popadać w takie pętle i nie chcieć z nich się wydostać. Tshegue jest wyjątkową artystką, której mocno kibicuję od początku i cały czas nie zawodzi; rozwija swoją wizję, osobowość, uwielbia zmieniać się muzycznie i nieustannie intryguje.
A63 / Believe | maj 2026
Strona Tshegue: https://www.tshegue.com/en-fr/
Facebook: https://www.facebook.com/Tshegue/
Instagram:














