Trzyma w napięciu do ostatniej minuty. I to jego największa wada
Zdjęcie: Pom Klementieff stoi na tle nadmorskiego kurortu z palmami, tarasami i błękitnym morzem
Słońce, głośna muzyka i narastające poczucie zagrożenia. "Mi Amor" od pierwszych minut zamyka widza w dusznej, klaustrofobicznej przestrzeni, z której - podobnie jak jego bohaterce - trudno się wydostać.


















