Trzy lata temu rozstałam się z mężem, Łukaszem. Poza naszym synem, nie łączyło nas już nic. Wcale mnie nie zszokowało, kiedy miesiąc po rozwodzie Łukasz poznał nową, sporo młodszą dziewczynę Kingę. Trzy miesiące temu wzięli ślub.
Szczerze mówiąc, już dawno pogodziłam się z tym i nie zaprzątam sobie tym głowy. Ale wczoraj dostałam od niej wiadomość, która naprawdę mnie zaskoczyła. Kinga napisała, iż powinnam przestać nachodzić Łukasza i domagać się pieniędzy, bo teraz i tak nic już nie dostanę.
Nasz syn, Staś, ma teraz pięć lat. Przez długi czas byłam na urlopie macierzyńskim, więc to Łukasz opłacał wszystkie koszty utrzymania dziecka. Teraz pracuję na pół etatu w pobliskiej bibliotece.
Zaraz po rozwodzie umówiliśmy się, iż sprzedajemy nasze trzypokojowe mieszkanie w Krakowie, żeby kupić dwa mniejsze jedno dla Łukasza, a drugie dla mnie i Stasia.
Łukasz regularnie płaci alimenty, całkiem niemałe wystarczające na potrzeby syna. Ale bardzo zależy mi, by być samodzielną, dlatego regularnie chodzę na rozmowy o pracę i mam nadzieję niedługo znaleźć etat na pełny etat. Pieniądze od Łukasza przeznaczam wyłącznie na Stasia przedszkole, zajęcia dodatkowe, zabawki, jedzenie. Zdarza się, iż muszę część z nich wydać na rachunki.
Niedawno Staś zaczął mnie prosić, żebym zapisała go na judo, ale to też wiąże się z dodatkowymi kosztami.
W tym roku latem Łukasz przelał większą kwotę pod warunkiem, iż zabiorę Stasia na wakacje. Pojechaliśmy więc na Podhale, w góry. Staś był zachwycony i codziennie budził się z ogromną radością.
Cieszę się, iż Łukasz mimo rozwodu pamięta o dziecku. Nieraz, gdy musiałam pilnie coś załatwić, zostawiałam Stasia pod jego opieką. Łukasz chodził z nim do galerii handlowych, na spacer po Plantach, czy do kina. Mimo to Staś nigdy nie był w mieszkaniu ojca.
Domyślałam się, iż to przez Kingę. Nie roztrząsałam jednak tego tematu, dopóki nie odezwała się do mnie.
Ostatnio zebrała się choćby na telefon i powiedziała wprost, iż jestem bez serca, bo Łukasz wydaje na nas większość wypłaty. Nie przemilczałam tego. Od razu zadzwoniłam do Łukasza i opowiedziałam mu o wszystkim. Był bardzo zdenerwowany i ponoć kazał Kindze nie mieszać się w sprawy jego syna ani jego pieniędzy.
Mimo to wciąż mam obawy, iż Kinga namówi Łukasza do zmniejszenia alimentów. Wtedy musiałabym odmówić Stasiowi wielu rzeczy, których by pragnął.
Mam nadzieję, iż w Łukaszu pozostało jeszcze tyle ciepła i uczciwości, które kiedyś sprawiły, iż się w nim zakochałam.
