Trzy lata temu rozwiodłam się z Adamem – nie łączyło nas nic oprócz naszego syna. Nie zdziwiło mnie,…

polregion.pl 3 tygodni temu

Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co się ostatnio wydarzyło. Trzy lata temu rozwiodłam się z Mariuszem. Wiesz, praktycznie nic nas już nie łączyło, oprócz naszego synka. choćby się nie zdziwiłam, jak miesiąc po rozwodzie Mariusz znalazł sobie nową, młodziutką partnerkę. I wyobraź sobie, niedawno ledwo trzy miesiące temu wzięli ślub.
Powiem Ci szczerze, już mnie to absolutnie nie rusza. Ale wczoraj dostałam od niej taką wiadomość, iż aż się zatrzymałam ze zdziwienia. Napisała, iż powinnam zostawić Mariusza i nie wyciągać więcej pieniędzy, bo już i tak nic nie dostanę.
Mój Staś ma pięć lat. Wcześniej siedziałam z nim na wychowawczym, więc to Mariusz opłacał adekwatnie wszystko. Teraz jestem na pół etatu i sama staram się stanąć na nogi.
Po naszym rozstaniu byliśmy dogadani, iż sprzedamy nasze trzypokojowe mieszkanie w Katowicach i kupimy dwa mniejsze jedno dla Mariusza, a drugie dla mnie i Stasia.
Mariusz płaci całkiem sensowne alimenty. Ale wiesz, nie lubię być zależna, dlatego cały czas chodzę na rozmowy kwalifikacyjne i szukam roboty na pełen etat. To, co dostaję od Mariusza, idzie praktycznie w całości na Stasia przedszkole, jakieś dodatkowe zajęcia, zabawki, jedzenie Trochę tych pieniędzy zostaje mi na rachunki, typu prąd czy ogrzewanie.
Staś ostatnio bardzo chce chodzić na judo. No ale to dodatkowe koszty.
W tym roku Mariusz przesłał nam sporo więcej pieniędzy pod warunkiem, iż zabiorę Stasia gdzieś na wakacje. No to zapakowałam go i pojechaliśmy w Tatry. Staś był w siódmym niebie, wiesz jak on kocha góry!
Jestem naprawdę wdzięczna Mariuszowi, bo mimo tego wszystkiego nie odwrócił się od dziecka. Zawsze, jak tego potrzebowałam, mogłam zostawić Stasia u niego albo na spacer poszli, albo do kina czy centrum handlowego. Ale wiesz co jest dziwne? Staś nigdy nie był u Mariusza w jego mieszkaniu.
Zawsze wydawało mi się, iż nowa żona Mariusza stoi za tym, iż Staś nie bywa u nich. No ale nie wnikałam, dopóki ta dziewczyna nie napisała do mnie.
Mało tego! Zadzwoniła ostatnio, stwierdziła, iż nie mam wstydu, bo Mariusz ponoć na nas wydaje ponad połowę wypłaty miesięcznie. No to już nie wytrzymałam i powiedziałam o wszystkim Mariuszowi. Zbulwersował się strasznie. Mówił mi potem, iż kazał jej się nie wtrącać i nie zarządzać jego pieniędzmi.
Ale powiem Ci, mam obawy, iż ona w końcu coś mu nagada i Mariusz obetnie Stasiowi pieniądze. A wtedy naprawdę będę musiała oszczędzać na wszystkim i odmawiać dziecku wielu rzeczy.
Mam tylko nadzieję, iż Mariusz nie zmieni się tak bardzo, iż zapomni o własnym synie. Zawsze miał w sobie tę dobroć i uczciwość, w której wtedy się zakochałamAle wiesz, życie bywa zaskakujące. Dwa dni po tej całej aferze Mariusz zadzwonił wieczorem, kiedy Staś już spał. Usłyszałam w jego głosie coś zupełnie nowego, jakby zamyślenie.
Wiesz co mówi zabiorę Stasia w sobotę do siebie. Porozmawiałem z Kasią, uznałem, iż najwyższy czas, żeby nasz syn poznał mój dom. A potem może pojedziemy razem na lody, co Ty na to? Chciałbym, żeby Staś poczuł, iż ma tu miejsce, iż jest dla mnie ważny. I nie martw się, o syna zawsze zadbam. Obiecuję.
Nagle odetchnęłam pełną piersią. Nagle ta cała niepewność, żal, lęk o przyszłość jakby odpłynęły zostało zmęczenie i wdzięczność, iż Mariusz dalej widzi w Stasiu nie tylko swoje zobowiązanie, ale po prostu syna. Będzie różnie, wiadomo. Może czasem trudniej, może znów ktoś napisze jakąś złośliwość. Ale wiem już, iż dopóki będziemy pamiętać, kto jest tutaj naprawdę najważniejszy, damy radę. Zawsze.

Idź do oryginalnego materiału