Trzy lata temu rozwiodłem się z żoną. Nie łączyło nas już nic poza naszym synem. Wcale się nie zdziwiłem, kiedy miesiąc po rozwodzie była żona związała się z jakimś młodszym facetem. Trzy miesiące temu wzięli ślub.
Szczerze mówiąc, to już dla mnie nie ma większego znaczenia. Jednak wczoraj dostałem od niego wiadomość, która naprawdę mnie zbiła z tropu. Napisał, iż powinniśmy zostawić Kasię (moją byłą) w spokoju i przestać domagać się od niej pieniędzy, bo teraz i tak nic nie dostaniemy.
Mój syn Wojtek ma pięć lat. Kiedyś byłem na urlopie wychowawczym i Kasia pokrywała wszystkie wydatki. Teraz pracuję na pół etatu.
Zaraz po rozwodzie ustaliliśmy, iż sprzedamy nasze trzypokojowe mieszkanie w Warszawie i zamienimy je na dwa mniejsze: jedno dla Kasi, a drugie dla mnie i syna.
Kasia płaci całkiem przyzwoite alimenty. Ale chciałbym sam utrzymać siebie, więc ciągle chodzę na różne rozmowy o pracę i szukam etatu. Pieniądze, które Kasia przelewa co miesiąc, w całości przeznaczam na Wojtka. Opłacam mu przedszkole, zajęcia dodatkowe, kupuję zabawki i jedzenie. Część idzie na rachunki.
Judo, które zaciekawiło syna, też kosztuje dodatkowe pieniądze.
Tego lata była żona przelała mi dodatkową sumę pod warunkiem, iż zabiorę Wojtka na wakacje. Pojechaliśmy w Tatry. euforia mojego syna była nie do opisania.
Cieszę się, iż mimo rozwodu Kasia nie zapomina o synu. choćby gdy miałem ważne sprawy, często zostawiałem z nią Wojtka. Zabierała go wtedy do centrum handlowego albo na spacer, czasem do kina. Nigdy jednak syn nie był w nowym domu Kasi.
Przypuszczałem, iż to przez jej nowego partnera. Oczywiście, dopóki nie dostałem od niego tej wiadomości, nie przejmowałem się tym zbytnio.
Ostatnio zdobył się choćby na telefon do mnie. Zarzucił mi, iż nie mam sumienia, bo Kasia wydaje na nas większość swojej pensji. Nie wytrzymałem i od razu opowiedziałem o tym byłej żonie. Bardzo ją to zdenerwowało. Podobno jasno mu powiedziała, żeby nie wtrącał się do jej spraw, a tym bardziej nie decydował o jej pieniądzach.
Mimo wszystko martwię się, czy nie przekona Kasi do zmniejszenia alimentów dla Wojtka. Wtedy musiałbym rezygnować z wielu rzeczy dla syna.
Mam nadzieję, iż w Kasi pozostała jeszcze ta dawna dobroć i uczciwość, które sprawiły, iż kiedyś ją pokochałem.
