Trust Vyran Ergo Hypscroll – recenzja sprzętu. Trzeba czasem poeksperymentować

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Długo się wzbraniałem, ale gdy zobaczyłem, iż moja nowa koleżanka z pracy śmiga na myszce ergonomicznej, a firma Trust w tym samym momencie zaproponowała nam ich najnowszy model takiej myszki na testy – musiałem się przełamać.

Zanim przejdziemy do samej recenzji, muszę poświęcić kilka słów mojemu doświadczeniu z myszkami. I szczerze mówiąc – nie było tego za dużo. Od lat w zasadzie korzystam z jednego, sprawdzonego przeze mnie modelu, który mnie nie zawodzi. Niska cena, niezła wytrzymałość, dobrze dopasowana do mojej łapy. Nie orientuję się więc za bardzo w najnowszych trendach, tak też recenzja Trust Vyran Ergo Hypscroll jest z pozycji totalnego laika. Takiego, co od dekady siedzi na jednym modelu myszki, ale był interesujący jak to jest z inną myszką o innej budowie (trzy razy ugryzłem się w język, aby nie wpleść tutaj żartu o związkach i zdradach). Moje wnioski po kilkunastu dniach z urządzeniem Vyran? Jest… Inaczej.

Zacznijmy od tego, co mnie zachwyciło w tej myszce – a jest tych rzeczy kilka. Myślę, iż dość standardowe funkcje (których, dla przykładu, w mojej myszce za 7 dych jednak nie ma), czyli ciche przyciski oraz szybka i łatwa zmiana szybkości kursora (1000–4800 DPI) nie zaskoczą choćby takiego laika jak ja. Co jednak może już wywołać na naszym licu banana? Przede wszystkim bardzo łatwe podłączenie do 3 urządzeń jednocześnie i skakanie między nimi. Dla mnie zawsze był to problem – 2 laptopy i komputer i zaczyna się zabawa w przepinanie nadajnika albo łapanie urządzenia na Bluetooth. W Trust Vyran Ergo Hypscroll dwa urządzenia podłączymy poprzez Bluetootha, a jedno przez nadajnik, a ich przełączanie to kwestia jednego przycisku na myszy. Wspaniałe, wygodne i szybkie rozwiązanie!

Zapomnijcie o bateriach – Trust zastosował tutaj wbudowany akumulator. Urządzenie podładujemy poprzez kabel USB-C, a producent chwali się, iż jedno ładowanie wystarcza na pół roku użytkowania. Bardzo podoba mi się to odejście od baterii w takich sprzętach jak myszki czy piloty do TV – jest to jednak jakaś swego rodzaju oszczędność pieniędzy i miejsca. Ostatnią rzeczą, która wzbudziła mój zachwyt, jest metalowy scroll. Pozwala on na piekielnie szybkie przewijanie treści, nie tylko pionowo, ale również poziomo – szczególnie przydatne w arkuszach kalkulacyjnych.

No dobrze, to teraz najbardziej kontrowersyjna rzecz związana z tą myszką – jej ergonomiczny kształt. Nie sądziłem, iż przestawienie się na inny kształt myszki będzie AŻ TAK trudne. Już podejrzewam, co czują goście grający od 25 lat w FPS-y na myszce, którzy próbują popykać w CoD-a na padzie. Od samego początku użytkowania pojawiły się problemy. A jak to złapać, żeby wszystko się dobrze wciskało? Co zrobić z małym palcem – ma sunąć po ziemi czy być na myszce? A czemu to takie małe precyzyjne i wolne?

Po kilku (ciężkich…) dniach przyzwyczajania się, rzeczywiście nabierałem już wprawy w obsłudze Vyran Ergo Hypscroll. Zaletą ergonomicznego kształtu myszki jest przede wszystkim naturalna pozycja ręki i mniejsze ryzyko nabawienia się przez użytkownika zespołu cieśni nadgarstka. Muszę przyznać, iż rzeczywiście ręka nie jest tak zmęczona, jak przy regularnej myszce i Vyran naprawdę dobrze leży w dłoni. Można się do niej przyzwyczaić, ale… Finalnie się poddałem – przynajmniej na razie. Miałem w swojej pracy projekt, który wymagał ode mnie pracy o dużym natężeniu klikania, przełączania i wypełniania. Przy moim niedoświadczeniu z recenzowanym tu sprzętem, miałem wrażenie, iż zajmuje mi to nieskończoność i siłą rzeczy musiałem wrócić do sprawdzonego rozwiązania, które pozwoliło mi na znacznie szybsze i dokładniejsze operowanie kursorem.

Wniosek jest taki, iż jeżeli macie przestrzeń na naukę, jesteście cierpliwi, nie macie ADHD jak autor tej recenzji, warto dać szansę myszce Vyran Ergo Hypscroll. Jest naprawdę wygodna i funkcjonalna – do pracy w biurze czy zwykłego korzystania z komputera, ale choćby i do mniej dynamicznych gier (szczególnie przygodówek czy strategii) sprawdzi się jak znalazł. Stosunek ceny do jakości również zachęca. Atuty urządzenia, jak łatwe podłączenie do 3 urządzeń czy ładowanie poprzez kabel USB-C moim zdaniem sprawiają, iż to sprzęt warty zainwestowania. A choćby jeżeli nie przekonuje was ergonomiczny kształt i boicie się, iż nie przestawicie się na użytkowanie takiej myszki, wyciągnijcie z tej recenzji lekcję. Zainteresujcie się nowinkami i obecnymi standardami nie tylko w myszkach komputerowych, ale ogólnie technologii. Bo choć stosowane przez was rozwiązania mogą być dobre i sprawdzone, świat pędzi do przodu i nagle okazuje się, iż coś, co było nie do pomyślenia 10 lat temu, dziś jest już wygodnym standardem.

Idź do oryginalnego materiału