Donald Trump obiecał 5000 dolarów każdemu dorosłemu obywatelowi Stanów Zjednoczonych. Dywidenda Trumpa ma jednak jeden warunek – Republikanie muszą utrzymać kontrolę nad obiema izbami Kongresu po wyborach 3 listopada 2026 roku. Rynki zakładów przeszły nad zapowiedzią do porządku dziennego.
Prezydent USA wystąpił w środę wieczorem w Dallas, na konwencji Republikanów przed wyborami połówkowymi. Zapowiedź padła 9 września. Pieniądze mają trafić do każdego dorosłego obywatela, pod warunkiem iż zostaną wydane na terenie Stanów Zjednoczonych. Szczegółów Trump nie podał.
Dywidenda Trumpa zależy od wyniku wyborów 3 listopada
W amerykańskim systemie prezydent nie rozdaje pieniędzy dekretem. Wypłata na taką skalę wymaga ustawy, a tę musi przegłosować Kongres. Dywidenda pozostaje więc obietnicą warunkową, zawieszoną na wyniku listopadowego głosowania. Do obsadzenia jest 435 mandatów w Izbie Reprezentantów oraz co najmniej 33 miejsca w Senacie.
Wiceprezydent JD Vance gwałtownie zawęził pomysł. Z jego słów wynika, iż najbogatsi Amerykanie na wypłatę nie mają co liczyć, a źródłem finansowania byłyby wpływy z ceł. Te sięgnęły około 154,5 miliarda dolarów przez pierwszych dziesięć miesięcy roku budżetowego 2026.
Rynki zakładów nie drgnęły po zapowiedzi
Notowania na Polymarket i Kalshi wyceniają szanse Demokratów na przejęcie Izby Reprezentantów na 80 do 88 procent. Walkę o Senat Mateusz Czyżkowski, analityk rynków finansowych XTB, opisuje jako “rzut monetą”. Hojna zapowiedź nie przesunęła tych prawdopodobieństw choćby o kilka punktów. Rynek jej nie kupił.
Poparcie dla prezydenta w sondażu Ipsos dla Reutersa wynosi 32 procent. W większości badań utrzymuje się poniżej progu 40 procent. Sam program kosztowałby fortunę. Przy około 240 milionach dorosłych obywateli rachunek sięga 1,2 biliona dolarów. Dla porównania w czasie pandemii dorośli Amerykanie dostawali po 1200 dolarów, do tego z limitem dochodowym.
Dywidenda Trumpa może odbić się na kursie dolara
Brak nowego impulsu fiskalnego, ciągnąca się wojna o cła i ryzyko kolejnego zamknięcia rządu mogą osłabić amerykańską walutę. Narodowy Bank Polski wycenił 10 września dolara na 3,7103 złotego. Przy takim kursie obiecane 5000 dolarów to około 18,5 tysiąca złotych.
Słabszy dolar oznacza tańsze wakacje za oceanem i niższy koszt sprzętu rozliczanego w tej walucie. Gorzej wychodzą na tym oszczędności trzymane w dolarach. Kurs potrafi spaść po samych zapowiedziach z Waszyngtonu, bez żadnej decyzji w tle.
Przypomnijmy, iż to nie pierwsza taka obietnica. W 2025 roku Elon Musk zaproponował wypłatę 5000 dolarów z oszczędności wypracowanych przez DOGE, a Trump pomysł poparł. Pieniądze nigdy nie trafiły do Amerykanów. W listopadzie 2025 roku prezydent zapowiadał czeki po 2000 dolarów z wpływów celnych, również bez efektu. Jedna wypłata doszła do skutku – na początku 2026 roku ponad milion żołnierzy dostał po 1776 dolarów.
Demokraci nazwali nową zapowiedź pustą obietnicą. Dywidendę zweryfikują dopiero wyborcy. Na razie to sama zapowiedź.
źródło zdjęć: Akpa











