Wyobrażacie sobie spotkanie, na którym pitching „Breaking Bad” zostaje spuentowany „najgorszym możliwym pomysłem” na serial? Cóż, my też nie, ale taka właśnie sytuacja spotkała niegdyś Vince’a Gilligana.
Vince Gilligan zachwycił niedawno świat serialem „Pluribus” od Apple TV, ale kilka brakowało, by w dorobku filmowca zabrakło jego największego hitu do tej pory. Rzućcie okiem, jak potoczyło się jedno ze spotkań wokół pomysłu, który ostatecznie ewoluował w „Breaking Bad„.
Breaking Bad – Vince Gilligan o kulisach powstania
Celebrowany twórca telewizyjny wziął udział w panelu „Albuquerque Aftermath: From Breaking Bad to Pluribus” na festiwalu South by Southwest. W trakcie spotkania z publicznością Gilligan podzielił się absurdalnymi z perspektywy czasu kulisami jednego z feralnych spotkań, na którym zaproponował przedstawicielom Sony Pictures Television swój pomysł na serial (za The Hollywood Reporter).
— Kilka lat temu znalazłem w biurze ten stary notatnik i to właśnie tam zapisałem swój pierwszy pomysł na tę historię. Kto wie, skąd biorą się pomysły? Było w nim napisane: „Dobry człowiek robi coś złego, by ocalić swoją rodzinę”. [Kiedy pomysł przerodził się w opowieść o chorym na raka nauczycielu chemii, który produkuje metamfetaminę, by utrzymać rodzinę, Gilligan usłyszał od kogoś w Sony:] „To najgorszy pomysł, jaki kiedykolwiek słyszałem”. Trzeba jednak przyznać, iż to był dobry człowiek i później przyznał się do błędu.
„Breaking Bad” (Fot. AMC)Z czasem – gdy w Sony doszło do zmiany kadrowej – projekt Gilligana ostatecznie przeszedł przez etapy developmentu, a jako nadawca z „Breaking Bad” związała się stacja AMC. Warto przypomnieć, iż filmowiec zaproponował serial rownież przedstawicielom HBO, a spotkanie z nimi określił jako jedne z najgorszych w swoim życiu. Jak mówił, panowały tam „toksyczne promienie gamma niezainteresowania”.
W trakcie spotkania na festiwalu Gilligan poruszył również kwestię swej renomy jako ogromnie przystępnego i „przyjacielskiego” showrunnera, a także dynamiki pracy, jaka panuje przy jego projektach w pokojach scenarzystów. „Nie ma powodu, byśmy utrudniali sobie nawzajem życie” – mówił ceniony twórca.
— Najlepiej jest bardzo gwałtownie nauczyć się nie zwracać uwagi na to, czyje pomysły są czyje. Nie prowadzę w głowie żadnego rejestru. W momentach, z których jestem najbardziej dumny w [moich] serialach, nie pamiętam, kto [wpadł na ten pomysł]. Wygrywa najlepszy pomysł. Jest wiele sposobów na wykonywanie tej pracy. Moglibyśmy być autorytarni i może to komuś odpowiada, ale ostatecznie jestem bardzo dumny z naszej pracy. W naszych serialach nie leczymy raka. Nie ma powodu, żeby ludzie nie lubili przychodzić do pracy. A kiedy już się tam pojawią, to ciężko pracują.
A co w ogóle wiemy na ten moment o rozwoju prac nad 2. sezonem „Pluribusa”? Wszystko wskazuje na to, iż niestety czeka nas bardzo duży okres przerwy między seriami – nie ma bowiem szans na to, by serial o takich rozmiarach zdążył powrócić w ciągu nadchodzących 12 miesięcy. jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o serialu i samym zakończeniu, to koniecznie sprawdźcie nasze wyjaśnienie finału 1. sezonu „Pluribusa”.
















