Trudno sobie wyobrazić "Alternatywy 4" bez Wilhelmiego. Aktor nie był pierwszym wyborem

swiatseriali.interia.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


"Alternatywy 4" to serial, który mimo upływu lat wciąż uchodzi za jedno z najważniejszych dzieł Stanisława Barei. Reżyser w niepowtarzalny sposób uchwycił absurdy życia codziennego w realiach PRL-u, tworząc satyrę, która bawi, ale i skłania do refleksji. Jedną z postaci, bez której trudno wyobrazić sobie tę produkcję, jest gospodarz domu Stanisław Anioł. Rolę tę zagrał Roman Wilhelmi, a jego interpretacja przeszła do historii polskiej telewizji. Mało kto jednak wie, iż aktor nie był pierwszym kandydatem do tej roli – znalazł się dopiero na trzecim miejscu listy obsadowych wyborów Barei.



"Alternatywy 4". Początkowe plany obsadowe


Stanisław Bareja rozpoczynając pracę nad "Alternatywami 4" miał dokładną wizję bohaterów. Anioł miał być drobnym tyranem, który w swojej małej ojczyźnie, jaką był blok mieszkalny, sprawuje nieograniczoną władzę. Reżyser początkowo kierował swoją uwagę w stronę aktorów kojarzonych z repertuarem komediowym. Wśród potencjalnych kandydatów wymieniano nazwiska artystów związanych z kabaretem. Jednak po pierwszych przymiarkach okazało się, iż taka interpretacja spłyciłaby postać i nie oddała całej złożoności Anioła.
Reżyser początkowo chciał powierzyć rolę Krzysztofowi Kowalewskiemu, ale aktor odmówił przyjęcia propozycji. Drugi wybór padł na Ludwika Paka, jednak problemy z alkoholem na planie aktora doprowadziły do tego, iż nie otrzymał on tej roli. Co ciekawe, Pak był również przymierzany do roli Balcerka, jednak z tego samego powodu z niego zrezygnowano. Roman Wilhelmi był dopiero trzecim wyborem Barei.Reklama



Dlaczego Wilhelmi nie był oczywistym wyborem do roli w "Alternatywach 4"?


Roman Wilhelmi w momencie prac nad serialem miał już ugruntowaną pozycję jednego z najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia. Był znany z ról dramatycznych i pełnych ekspresji. Zasłynął dzięki kreacjom w "Karierze Nikodema Dyzmy", "Lalce" czy "Czterdziestolatku", gdzie udowodnił, iż potrafi nadawać postaciom wielowymiarowy charakter. Jednak właśnie ten dramatyczny wizerunek sprawiał, iż wielu twórców, w tym część współpracowników Barei, miała wątpliwości, czy aktor poradzi sobie z groteskowym tonem "Alternatyw 4". Obawiano się, iż Wilhelmi nada postaci zbyt ciężki, wręcz dramatyczny rys, który zaburzy komediową konstrukcję całego dzieła.
Ostateczna decyzja zapadła podczas prób i pierwszych spotkań obsadowych. Wilhelmi gwałtownie udowodnił, iż jego aktorstwo, pełne obserwacji i umiejętności operowania ironią, nadaje się idealnie do roli Anioła. Wniósł do postaci coś, czego nie przewidywały wcześniejsze koncepcje – połączenie groteski z dramatycznym autentyzmem. Dzięki temu gospodarz bloku nie był jedynie zabawną figurką, ale stał się symbolem mechanizmów władzy i obrazem systemu, w którym jednostka wykorzystuje swoją pozycję do kontrolowania innych.


Stanisław Anioł w interpretacji Wilhelmiego stał się jedną z najbardziej kultowych postaci polskiej telewizji. Jego przemowy do mieszkańców, drobiazgowe rozporządzenia i przesadna powaga sprawiły, iż widzowie natychmiast rozpoznawali w nim karykaturę znanych im z życia urzędników czy lokalnych działaczy. Humor mieszał się tu z niepokojem, a groteska z realizmem. Cytaty z Anioła weszły do języka codziennego, a jego sposób bycia na długo stał się synonimem drobnego despoty, który w rzeczywistości PRL-u miał władzę większą, niż mogło się wydawać.

Kariera Wilhelmiego w pełnym rozkwicie


Choć rola Anioła była tylko jednym z wielu osiągnięć aktora, to właśnie ona w dużej mierze ugruntowała jego popularność wśród szerokiej publiczności. Wilhelmi od początku kariery związany był z teatrem, szczególnie z warszawskimi scenami dramatycznymi, gdzie zachwycał interpretacją klasyki. W telewizji i kinie często wcielał się w bohaterów silnych, niejednoznacznych, a czasem tragicznych. Dzięki "Alternatywom 4" udowodnił, iż potrafi równie sugestywnie operować groteską i komedią, co dramatem. Ta wszechstronność sprawiła, iż do dziś uważany jest za jednego z najwybitniejszych aktorów w historii polskiego kina i telewizji.
Decyzja o obsadzeniu Wilhelmiego w roli gospodarza pokazuje, jak wielką intuicją reżyserską dysponował Bareja. Zamiast iść na łatwiznę i powierzyć tę rolę aktorowi jednoznacznie kojarzonemu z komedią, postawił na kogoś, kto potrafił nadać postaci dodatkowy wymiar. To sprawiło, iż serial nie tylko bawił, ale także demaskował mechanizmy systemu i pozostawił po sobie głębsze przesłanie. Bez Wilhelmiego Anioł mógłby być jedynie zabawną karykaturą, z nim stał się ikoną.
Dziś trudno sobie wyobrazić "Alternatywy 4" bez Romana Wilhelmiego. Choć był dopiero trzecim wyborem reżysera, stworzył rolę, która zdominowała całą produkcję i na trwałe zapisała się w historii polskiej kultury. Anioł, grany z pasją i niezwykłym wyczuciem, pozostaje symbolem epoki i przykładem, iż czasem przypadek i odwaga twórców mogą przynieść efekty, o jakich nie śniło się na początku produkcji.
Czytaj więcej: Z dnia na dzień porzucił karierę w Polsce. Dziś zajmuje się... zegarkami
Idź do oryginalnego materiału