Wstrząsające zdarzenie wstrząsnęło mieszkańcami Siemianowic Śląskich. W jednym z bloków odkryto ciała trzech osób – starszego małżeństwa i ich syna. Wszystko zaczęło się od nietypowego zachowania psa, który zaalarmował sąsiadkę. Co kryje się za tą rodzinną tragedią?
ZOBACZ TAKŻE: Śmierć Aleksandra Szostaka wstrząsnęła światem muzyki. Zespół Kombi w żałobie
Szczegóły makabrycznego odkrycia
Służby zostały wezwane do mieszkania, z którego od pewnego czasu nie dochodziły żadne odgłosy. Po wyważeniu drzwi policja i straż pożarna znalazły ciała w łóżkach. Wyglądało to, jakby śmierć zaskoczyła ich we śnie. Zmarli to 95-letni Zbigniew, jego 95-letnia żona Stanisława oraz ich ponad 60-letni syn Jerzy.
Niepokój wzbudziło zachowanie psa sąsiadki mieszkającej drzwi w drzwi. Zwierzę zawsze reagowało na obecność rodziny, obwąchując drzwi. Tym razem pies był obojętny, co skłoniło kobietę do zapukania. Brak odpowiedzi skłonił ją do wezwania pomocy.
Życie rodziny przed tragedią
Rodzina mieszkała razem od lat, bez innych bliskich. Starsze małżeństwo ze względu na wiek nie wychodziło z domu i otrzymywało codzienne obiady w ramach pomocy społecznej. Syn Jerzy załatwiał sprawy, a ostatni raz widziano go około dwóch tygodni wcześniej. Sąsiedzi nie zauważyli nic podejrzanego, jak zapach czy hałasy.
Śledztwo prokuratury
Prokuratura zabezpieczyła ślady i ciała do sekcji zwłok. Na razie nie wiadomo, czy to nieszczęśliwy wypadek, zatrucie czy inna przyczyna. Jak podaje policja, czynności mają wyjaśnić okoliczności.
Decyzją prokuratora zwłoki zabezpieczone zostały do sekcji, która pozwoli ustalić przyczynę zgonu. Trwające czynności mają na celu wyjaśnienie szczegółowych okoliczności tego zdarzenia.
Sprawa budzi wiele pytań wśród lokalnej społeczności, która czeka na wyniki badań. Tragedia przypomina, jak kruche jest życie za zamkniętymi drzwiami.
Źródło: Cytaty.pl / Canva






