Tragiczny wypadek wstrząsnął mieszkańcami Bławatkowa w województwie świętokrzyskim. 12-letni chłopiec, który właśnie wrócił autobusem ze szkolnej wycieczki, zginął po tym, jak wbiegł zza pojazdu prosto pod nadjeżdżający samochód osobowy. Mimo natychmiastowej pomocy świadków i ratowników medycznych nie udało się uratować jego życia.
Jak doszło do wypadku?
Do zdarzenia doszło we wtorek 9 czerwca około godziny 15.30 w miejscowości Bławatków w gminie Piekoszów. Chłopiec wysiadł z autobusu, którym wracał z wycieczki, i w pewnym momencie znalazł się za pojazdem. Wyszedł zza niego wprost na jezdnię, gdzie potrącił go samochód marki Ford jadący z przeciwnego kierunku. Kierowca nie zdążył zareagować.
Na miejscu natychmiast pojawili się świadkowie, którzy rozpoczęli reanimację. Przybyły też zespoły ratunkowe. Chłopca przewieziono do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie przez kilka godzin. Niestety, po godzinie 17.00 dziecko zmarło. Obrażenia były bardzo poważne. Jak również przekazała policja, 38-letni kierowca Forda był trzeźwy.
Ustalenia policji
Kielecka policja potwierdziła szczegóły zdarzenia. Funkcjonariusze ustalają dokładne okoliczności tragedii. Kierowca samochodu został przesłuchany, a na miejscu przez długo czas pracowali technicy kryminalistyki. Sprawa jest prowadzona pod nadzorem prokuratury. Wypadek wywołał ogromne poruszenie wśród mieszkańców gminy Piekoszów. Rodzice i uczniowie lokalnej szkoły przeżywają dramat, a cała społeczność składa kondolencje rodzinie.
Podobne tragedie przypominają, jak ważne jest zachowanie szczególnej ostrożności w pobliżu pojazdów. Dzieci po powrocie z wycieczek często są zmęczone i rozkojarzone, co zwiększa ryzyko.
Źródło: wp.pl / Fakt.pl / Canva



