i zerwał z uwięzi.
Rozżonkilił się wiosną,
rozbzowił, zjaśminił,
a w lipcu z wiatrem pomknął
rwać wonne maliny.
I nie zrażał go chruśniak,
ni słońca pełgoty,
gdy rozbrzmiały mu w uszach
kochanków zaloty.
I miał za nic wabienia,
poszepty róż białych,
co, czekając spełnienia,
uroczo tak drżały.
Po polach, górskich zboczach
goniłam gagatka,
ale ukrył się w oczach
modrego bławatka.
Trudno, niechaj swawoli,
a choćby coś skradnie
Leśmianowi. Wbrew woli,
wiersz więzić – nieładnie.
Statystyki: autor: Liliana — 27 cze 2026, 18:43









