"Top Gun 3" stoi przed najtrudniejszą misją w historii. Tom Cruise gra o wszystko

natemat.pl 2 godzin temu
Szykujcie okulary przeciwsłoneczne. "Top Gun 3" oficjalnie powstaje, a Tom Cruise ponownie wcieli się w kultowego pilota. Pytanie brzmi, czy nowy film przebije – a przynajmniej powtórzy – gigantyczny sukces "Top Gun: Mavericka". Twórcy muszą zmierzyć się z jednym z największych hitów dekady.


"Top Gun: Maverick" z 2022 roku w reżyserii Josepha Kosinskiego okazał się jednym z największych hitów XXI wieku, zarabiając blisko 1,5 miliarda dolarów na całym świecie. Co ważniejsze, stał się symbolem powrotu widzów do kin po pandemii COVID-19.

"Top Gun: Maverick" to jeden z największych hitów ostatnich lat. Dzięki niemu ludzie wrócili do kin


Fabuła ponownie skupiała się na Mavericku (Tom Cruise), który trafia do elitarnej szkoły lotniczej jako instruktor – ma przygotować młodych pilotów do ekstremalnie niebezpiecznej misji. Wśród nich znajduje się Bradley "Rooster" Bradshaw (Miles Teller), syn zmarłego przyjaciela Mavericka, Nicka Bradshaw z pierwszego "Top Guna". Skomplikowana relacja obu bohaterów była fundamentem całego filmu.

Na ekranie pojawiła się też cała nowa generacja gwiazd, w tym Glen Powell, Monica Barbaro czy Lewis Pullman. U ich boku wystąpili również filmowy weterani: Jennifer Connelly, Jon Hamm oraz Ed Harris.

Szczególne znaczenie miał powrót Vala Kilmera jako Icemana, który mimo utraty głosu mógł przemówić dzięki technologii AI. Była to jego ostatnia rola przed śmiercią w 2025 roku. A przynajmniej ostatnia cielesna rola, bo Kilmer został "wskrzeszony" przez sztuczną inteligencję w nadchodzącym "As Deep as the Grave".

Sukces "Mavericka" opierał się nie tylko na nostalgii. Zamiast CGI, twórcy postawili na prawdziwe ujęcia w myśliwcach F/A-18, co nadało scenom powietrznym niespotykany realizm. Film, który był realizacyjnym majstersztykiem, zdobył uznanie krytyków (96 procent pozytywnych opinii na Rotten Tomatoes), sześć nominacji do Oscara – w tym za najlepszy film – i statuetkę za dźwięk, a wielu widzów uznało go za rzadki przykład sequela lepszego od oryginału.

"Top Gun 3" powstaje, ale czy przebije sukces "Top Gun" Mavericka"? Łatwo nie będzie


Trzecia część – ogłoszona na CinemaCon w Las Vegas – jest na razie owiana tajemnicą, ale kilka kluczowych informacji już ujawniono. Za scenariusz "Top Gun 3" odpowiada Ehren Kruger, który współtworzył "Mavericka" razem z Erikiem Warrenem Singerem i Christopherem McQuarriem. Na pokład wraca także producent Jerry Bruckheimer – jeden z ojców sukcesu całej serii.

Na ten moment nie wiadomo, o czym będzie "Top Gun 3", ale wiele wskazuje na to, iż historia ponownie połączy wątki starej i nowej generacji pilotów. Otwarte zakończenie "Mavericka" daje twórcom duże pole do popisu – zarówno w kwestii rozwoju relacji Mavericka z Roosterem, jak i jeszcze bardziej widowiskowych misji lotniczych.

Dalsza część artykułu poniżej.

Ale czy da się przebić coś, co było już niemal perfekcyjne? "Top Gun: Maverick" odniósł sukces, który wydawał się niemożliwy: stał się rzadkim przypadkiem sequela, który przyćmił oryginał, zarobił fortunę i jeszcze przyciągnął widzów do kin w najtrudniejszym możliwym momencie. A do tego stał się jednym z niewielu blockbusterów w historii, które zgarnęły nominację do Oscara w głównej kategorii.

"Top Gun 3" startuje więc z zupełnie innego pułapu niż większość blockbusterów – musi udowodnić, iż fenomen "Mavericka" nie był jednorazowym wystrzałem. Przed twórcami stoi trudne zadanie: nie tylko przebić "dwójkę", ale przynajmniej jej dorównać. Czy krytycy znowu się zachwycą, a ludzie po raz drugi (a adekwatnie trzeci) pobiegną do kin? Zobaczymy.

Wszystko zaczęło się od "Top Guna" z 1986 roku


Ani "Mavericka" ani zapowiedzianej "trójki" nie byłoby bez kultowego "Top Guna" z 1986 roku. Film wyreżyserowany przez Tony'ego Scotta zrobił z Toma Cruise'a ikoną kina, był globalnym fenomenem i na stałe wpisał się w popkulturę lat 80.

Historia Pete'a "Mavericka" Mitchella, brawurowego pilota myśliwca, przyciągnęła widzów nie tylko widowiskowymi scenami powietrznymi (jak na tamte czasy), ale też klimatem epoki: muzyką – film dostał Oscara za ikoniczną piosenkę "Take My Breath Away" zespołu Berlin, modą i romantyczną aurą.

Choć początkowo krytycy podchodzili do filmu z dystansem, zarzucając mu powierzchowność i przerost formy nad treścią, czas zadziałał na jego korzyść. "Top Gun" zarobił ponad 357 milionów dolarów (przy 15-milionowym budżecie) i z czasem został uznany za klasykę – do tego stopnia, iż trafił do Narodowego Rejestru Filmowego w USA.

Hit o pilotach miał też realny wpływ na rzeczywistość – od wzrostu zainteresowania służbą w marynarce wojennej po... modę na okulary "aviatory" i skórzane kurtki. Czas wyciągnąć je z szafy, bo "Top Gun 3" nadchodzi.

Idź do oryginalnego materiału