Trudno uwierzyć, iż to już rok
Dziś, 22 lipca, mija rok od śmierci Ozzy’ego Osbourne’a. Wieloletni frontman Black Sabbath i ikona muzyki rockowej zmarł w wieku 76 lat nieco ponad dwa tygodnie po historycznym koncercie Black Sabbath „Back To The Beginning” w Villa Park w Birmingham w Wielkiej Brytanii.
Dzisiaj rano gitarzysta i współzałożyciel Black Sabbath, Tony Iommi, napisał w mediach społecznościowych.
– Cześć wszystkim. Minął już rok od śmierci Ozzy’ego i wciąż nie mogę uwierzyć, iż go z nami nie ma. Oglądam go na YouTube i mam wrażenie, iż wciąż jest z nami. Zawsze pozostawaliśmy w kontakcie, niemal co tydzień, i zwykle rozmawialiśmy o naszych dolegliwościach, a także o tym, co robiliśmy w danym tygodniu. Fani na ostatnim koncercie byli po prostu wspaniali, a miłość i szacunek, jakie mu okazali, były po prostu niesamowite. Jestem bardzo szczęśliwy, iż mogliśmy zagrać ostatni koncert w oryginalnym składzie Black Sabbath na koncercie „Back To The Beginning” w naszym rodzinnym mieście Birmingham! Nigdy nie będzie drugiego takiego Ozzy’ego . Tęsknię za tobą, mój drogi przyjacielu – pisze Iommi.
Tymczasem wdowa po Ozzym, Sharon, udzieliła wywiadu BBC dokładnie rok po śmierci męża, prosząc jego fanów, aby uczcili jego pamięć, puszczając muzykę „naprawdę głośno”.
– Jak mawiał Ozzy : 'Kiedy chcesz mnie zapamiętać, po prostu puść muzykę naprawdę głośno, tak głośno, jak tylko potrafisz, i po prostu machaj głową’” – powiedziała. – Ozzy był autentyczny. Nigdy nie próbował udawać kogoś innego niż był, mówił prawdę o wszystkim i to był on, wiedziałeś, na czym stoisz. Był po prostu szczery i zabawny. Mogliśmy się kłócić najgorzej na świecie, ale i tak kończyło się to śmiechem, bo mówił coś tak absurdalnego, iż po prostu pękaliśmy ze śmiechu

















