To uderzy w portfele Polaków. Odczujesz to prędzej niż myślisz

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Firma audytorsko-doradcza Grant Thornton opublikowała najnowsze badanie wśród średnich i dużych przedsiębiorstw działających w Polsce. Wnioski nie są optymistyczne. Choć inflacja konsumencka zwolniła i utrzymuje się w okolicach 2,5 proc., firmy wciąż planują podnosić ceny. I to na sporą skalę.

Fot. Warszawa w Pigułce

Z badania wynika, iż aż 60 proc. przedsiębiorstw zamierza zwiększyć ceny swoich produktów lub usług w ciągu najbliższych 12 miesięcy. To więcej niż rok temu. Wtedy takie plany deklarowało o 3 punkty procentowe mniej firm. Jednocześnie tylko 3 proc. ankietowanych rozważa obniżki. Różnica między tymi grupami daje tzw. wskaźnik netto na poziomie 57 punktów procentowych. To dużo.

Eksperci Grant Thornton nie mają wątpliwości – presja cenowa w gospodarce nie zniknęła. Jest niższa niż w rekordowych latach 2021–2023, ale przez cały czas wyraźna. Wtedy wskaźnik netto przekraczał choćby 80 punktów. Dziś firmy nie zapowiadają już tak gwałtownych podwyżek, ale trend pozostaje ten sam.

Pojawia się więc pytanie: skoro inflacja spadła, to dlaczego ceny przez cały czas rosną? Odpowiedź jest bardziej złożona, niż się wydaje. Jak wyjaśnia główny ekonomista Grant Thornton Marcin Mrowiec, inflacja konsumencka to tylko jeden z elementów układanki. Składają się na nią także ceny energii oraz koszty importu, które zależą od kursów walut. Te czynniki mogą chwilowo stabilizować wskaźnik inflacji, choćby jeżeli krajowe firmy podnoszą ceny.

Prognozy na 2026 rok wskazują inflację na poziomie około 2,8 proc. To przez cały czas stosunkowo niewiele. Jednak realne podwyżki u producentów są wyższe. I to one z czasem przenoszą się na ceny w sklepach.

Firmy najczęściej planują podwyżki w przedziale 5–7 proc. Taką odpowiedź wskazało 38 proc. przedsiębiorstw. Kolejne 33 proc. mówi o wzrostach rzędu 3–4 proc. Są też bardziej radykalne scenariusze. 10 proc. firm chce podnieść ceny choćby o 8–10 proc., a około 8 proc. planuje jeszcze większe podwyżki – przekraczające 10 proc. rocznie.

To pokazuje jedno: oficjalna inflacja nie oddaje w pełni tego, co dzieje się po stronie kosztów firm.

Co napędza te podwyżki? Przede wszystkim energia i wynagrodzenia. Mimo spadków cen surowców, koszty energii przez cały czas są wysokie. Jak wynika z badania, 59 proc. firm uznaje je za poważną barierę rozwoju. To mniej niż w czasie szczytu kryzysu, ale przez cały czas bardzo dużo.

Jeszcze większym problemem są koszty pracy. Aż 64 proc. przedsiębiorstw wskazuje je jako najważniejsze wyzwanie. Niskie bezrobocie i presja płacowa robią swoje. Pracownicy oczekują podwyżek, bo chcą odbudować swoją siłę nabywczą po ostatnich latach inflacji. Firmy nie mają wyjścia – podnoszą pensje, a potem ceny.

Na tle świata Polska nie wypada wyjątkowo. W globalnym badaniu Grant Thornton są kraje, gdzie presja cenowa pozostało większa. W Nigerii podwyżki planuje 82 proc. firm, w Turcji 80 proc. W Wielkiej Brytanii i Indiach – po 70 proc. To pokazuje, iż problem ma charakter globalny.

Co to oznacza dla ciebie

Najprościej mówiąc: drożyzna jeszcze się nie skończyła. Może nie będzie już tak gwałtowna jak wcześniej, ale ceny przez cały czas będą rosły. I to szybciej, niż wynikałoby z oficjalnej inflacji.

Dla domowego budżetu oznacza to konieczność większej ostrożności. Rachunki, usługi, codzienne zakupy – wszystko może stopniowo drożeć. choćby jeżeli statystyki będą wyglądać uspokajająco.

To trochę jak jazda autem po wyboistej drodze. Najgorsze dziury są już za tobą, ale wciąż trzeba uważać. Bo kolejne nierówności dopiero przed tobą.

Idź do oryginalnego materiału