„Kulawe konie” są zaliczane do czołówki najlepszych emitowanych w tej chwili seriali. Hit Apple TV stanowi osobliwy wyjątek dzięki regularnym powrotom „na antenę”. Zdaniem Gary’ego Oldmana to jeden z kluczowych elementów tego sukcesu.
Trudno wskazać drugi taki serial. Nie dość, iż „Kulawe konie” regularnie powracają do oferty Apple TV każdego roku, to jeszcze jakość szpiegowskiego przeboju wcale nie spada. Tym razem – w przypadku emitowanego w tej chwili sezonu 6 – jest nie inaczej. Nasz ekranowy Jackson Lamb, czyli Gary Oldman, przyznaje, iż jest to niezwykle ważne.
Kulawe konie sezon 6 – czemu serial wraca co rok?
Coroczna emisja seriali jest w tej chwili tak nietypowa, iż część widzów mogła równie dobrze zapomnieć, iż taki model jest w ogóle możliwy. Tymczasem od 2022 roku „Kulawe konie” regularnie zawstydzają konkurencję, wypuszczając co jesień kolejne porcje odcinków adaptacji książek Micka Herrona. Zdaniem Oldmana jest to niezbędny proces; wyrażający zarówno szacunek do widza, jak i wymuszający na filmowcach „kontrolę jakości”.
— Fani poświęcają tym bohaterom swój czas. Bardzo dbamy o to, by zachować ciągłość. Nie ogląda się przecież serialu, żeby potem czekać dwa i pół roku na kolejny sezon i zastanawiać się: hm, kim adekwatnie są ci ludzie? Chcieliśmy zachować spójność w tym zakresie.
Myślę też, iż jakość scenariusza sprawia, iż widzowie wracają do serialu. Postacie są fascynujące – nie tylko Jackson Lamb, ale także Standish, David Cartwright, River Cartwright, Louisa. To warte uwagi postaci, są fascynujące i myślę, iż dlatego ludzie wciąż do tego wracają. Trzeba utrzymać jakość serialu, z czego doskonale zdajemy sobie sprawę.
Na konferencji prasowej Oldman przyznał też, iż jest jak najbardziej spokojny o przyszłość serialu. Choć w międzyczasie doszło do zmiany na stanowisku showrunnera (po 5. sezonie z produkcją rozstał się Will Smith, którego w każdej kolejnej odsłonie będzie zastępować ktoś inny), trzymanie się blisko książek Herrona zapewnia „świetny szablon” dla filmowców.
— Mamy świetny szablon, jakim są książki, więc nie ma ryzyka, iż nagle serial straci na jakości. W przypadku niektórych seriali jest tak, iż poświęcasz im swój czas, śledzisz losy postaci, wydaje ci się, iż ich znasz, a potem nagle wszystko zaczyna się psuć. To bardzo rozczarowujące, kiedy poświęca się tyle czasu w serial, a on nagle zaczyna się sypać. Mam nadzieję, iż właśnie dlatego wciąż jesteśmy w emisji. Dlatego wciąż trwamy. To kontrola jakości.
Co ciekawe, emitowany w tej chwili sezon 6 jest pierwszym w historii, w którym twórcy postanowili na adaptację nie jednego, a dwóch tekstów Herrona. jeżeli zastanawialiście sie, co doprowadziło do tej decyzji, rzućcie okiem na argumentację reżysera wokół tego, jakie książki wykorzystał 6. sezon „Kulawych koni”. Serialowa przedpremierowo widziała całą serię, a jeżeli chcecie dowiedzieć się, co o niej myślimy, zajrzycie tutaj: Kulawe konie sezon 6 – recenzja.
















