To rozstanie wstrząsnęło mediami. Długo pozostawało tajemnicą

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Znana z ról w serialach "Na dobre i na złe" oraz "Przyjaciółki" Anita Sokołowska przechodzi przełom w życiu i karierze. Aktorka odzyskała wolność twórczą, jednak w tej chwili idzie przez życie samotnie.


Anita Sokołowska to jedna z najbardziej lubianych polskich aktorek. Była gwiazda "Przyjaciółek" kończy właśnie pięćdziesiąt lat i jak sama przyznaje, dopiero teraz odkrywa swój potencjał.
"Czuję, iż mogę wreszcie decydować, jak pracuję, i mogę robić to na swoich własnych zasadach, a nie ciągle dopasowywać się do materiału, który mi ktoś da, do roli, którą ktoś mi zaproponuje" - powiedziała w wywiadzie dla "Zwierciadła".


Pierwszym krokiem w stronę wolności była rezygnacja z pracy na planie "Przyjaciółek".


Zaczęło się ponad 20 lat temu


Gdy Anita Sokołowska pojawiła się w "Przyjaciółkach" już była znaną i lubianą aktorką. Pierwszy odcinek "Na dobre i na złe" został wyemitowany 7 listopada 1999 roku w TVP2. Przez serial przewinęli się najpopularniejsi polscy aktorzy. Wśród nich znalazła się oczywiście Anita Sokołowska. Po raz pierwszy trafiła na plan uwielbianej produkcji w 2003 roku, wcielając się w postać epizodyczną. Zagrała wówczas Matyldę Różańską, żonę Jerzego (w tej roli Jan Englert). Reklama
Rok później powróciła do serialu, ale już pod innym nazwiskiem. W latach 2004-2018 wcielała się w niezapomnianą doktor Milenę Starską. Widzowie śledzili jej losy z wypiekami na twarzy, a szczególne emocje wzbudzała relacja Leny z Witkiem Latoszkiem (Bartosz Opania).
Angaż do tej produkcji, był dla aktorki ogromnym sukcesem.
"Ja byłam bardzo szczęśliwa, dlatego iż w tamtym momencie na rynku polskim było tylko pięć seriali, a 'Na dobre i na złe' było najlepszym. W związku z tym, jak dostałam tę propozycję, to myślałam, iż złapałam Pana Boga za nogi, dlatego iż pokazanie się w nim przy tak znamienitych aktorach - przy Małgosi Foremniak, Arturze Żmijewskim, Krzysztofie Pieczyńskim... Naprawdę, dla młodego aktora to było wspaniałe doświadczenie, z którego bardzo dużo się nauczyłam i jestem wdzięczna" - opowiadała aktorka w rozmowie z Interią.
Dziś aktorka mówi, iż chce skupić się na nowych wyzwaniach. Ma na swoim reżyserskim koncie dwa spektakle, a w 2024 roku mówiła, iż przygotowuje się do serialowej adaptacji książki.


Nagłe zerwanie. Jak sobie teraz radzi?


Bartosz Frąckowiak jest reżyserem teatralnym, a niegdyś wykładał na Uniwersytecie w Poznaniu. To właśnie teatr połączył jego i Anitę Sokołowską. Po raz pierwszy spotkali się w trakcie pracy nad spektaklem "Przebudzenie wiosny" w bydgoskim Teatrze Polskim i jak przyznała sama aktorka, była pod ogromnym wrażeniem mężczyzny, choć wtedy jeszcze nie zostali parą.
"Po jednej z pierwszych prób byłam totalnie pod wrażeniem Bartka. Poszłam do garderoby, wzięłam do ręki leżącą tam książkę i na pierwszej stronie natknęłam się na wstęp, który on napisał. Zaczęłam czytać i miałam wypieki na twarzy. Co za język! Sposób myślenia. Już wiedziałam, iż wpadłam po uszy" - wyznała Anita Sokołowska w rozmowie z "Vivą", wskazując moment, który stał się punktem zwrotnym.
W 2013 roku na świat przyszedł syn pary. Wydawało się, iż są zgraną parą jednak nie planowali małżeństwa Pod koniec 2024 roku gruchnęła wiadomość, iż Anita Sokołowska, nie tylko rozstała się z partnerem, ale też nie są razem od dwóch lat.
Podkreśliła wtedy, iż z Bartoszem Frąckowiakiem łączą ją "życzliwe relacje". Oficjalnie nie zdradzili powodów swojego rozstania. Od tamtej pory aktorka pozostaje singielką.
W ostatnich latach skupia się na pracy i mamy okazję zobaczyć Anitę Sokołowską w różnych wydaniach. W 2024 roku pojawiła się m.in. w filmie "Dalej jazda!", w kolejnym w "Vinci 2", a przełom 2025 i 2026 roku upłynął widzom pod znakiem najnowszej produkcji HBO Max "Niebo. Rok w piekle", ze znakomitą polską obsadą i Tomaszem Kotem w roli charyzmatycznego przywódcy sekty.
Idź do oryginalnego materiału