Aktorka, która grała Daenerys Targaryen w ośmiu sezonach oryginalnej "Gry o tron" i była za tę rolę czterokrotnie nominowana do nagrody Emmy, jakiś czas temu stwierdziła, iż bardzo cieszy się z powstania prequela i szanuje pracę ludzi zaangażowanych w jego produkcję, jednak nie ma w planach zobaczenia nowego serialu.
W rozmowie z "Variety" podczas festiwalu Sundance w 2024 roku aktorka podzieliła się swoimi przemyśleniami.
"Wybaczcie mi, nie jestem w stanie tego obejrzeć, czułabym się zbyt dziwnie. To jakby pójść na zjazd szkolny innego rocznika. Chcielibyście być na takiej imprezie?" - zapytała Emilia Clarke. Reklama
Emilia Clarke: fantastyka to zamknięty rozdział?
Emilia Clarke już dawno poskreślała, iż szuka teraz nieco innych zawodowych wyzwań. W niedawnym wywiadzie dla "The New York Times" stwierdziła, iż ma już dosyć smoków i wolałaby już żadnego nie oglądać.
Jest bardzo mało prawdopodobne, żebyście kiedykolwiek zobaczyli mnie na smoku, a choćby w tej samej klatce co smok" - zapewniła.
Nic dziwnego - spędziła na planie hitu prawie dziesięć lat. Okres pandemii była aktorki czasem, podczas którego mogła dokładnie przemyśleć, w jakim kierunku chce poprowadzić swoje życie i karierę. Początkowo finał losów jej bohaterki ją zirytował, jednak z czasem odnalazła spokój.
"Naprawdę, naprawdę, naprawdę tak myślę. Myślę, iż będę musiała dożyć dziewięćdziesiątki, żeby móc obiektywnie ocenić, czym była Gra o Tron, bo jest w niej po prostu za dużo mnie. Mam zbyt wiele emocjonalnych reakcji na to, czego sama Emilia doświadczała w tamtym momencie, kiedy to kręciliśmy" - powiedziała w rozmowie z "The Hollywood Reporter" w 2019 roku.
Już niebawem będziemy mogli ją oglądać w nowym serialu szpiegowskim, którego opis brzmi wyjątkowo intrygująco!
"Ponies": co wiemy o serialu?
"Moskwa, 1977 rok. Dwie PONIES (ang. persons of no interest, co w slangu wywiadu oznacza osoby, które nie są o nic podejrzane) pracują jako sekretarki w ambasadzie amerykańskiej. Gdy ich mężowie zostają zabici w tajemniczych okolicznościach na terenie ZSRR, kobiety stają się agentkami CIA.
Bea jest wykształconą, biegle mówiącą po rosyjsku córką radzieckich imigrantów. Towarzysząca jej Twila, to odważna dziewczyna z małego miasteczka, która nie boi się mówić tego, co myśli. Razem starają się odkryć wielki spisek z czasów zimnej wojny i poznać przyczynę śmierci swoich mężów" - jak widać, brakuje smoków i rycerzy, za to mamy tajemnicę i dreszczyk emocji!






