Nie zliczę, ile słownych kuksańców dotychczas otrzymałem, nie tylko od osób mi nieznanych, ale także od dobrych znajomych i kolegów. Chodzi o moje wielokrotne stwierdzenia na łamach „Passy”, iż Polacy nie są narodem postępowym i wybitnie utalentowanym. Zarzucano mi brak patriotyzmu, ale cóż robić – natura zakodowała mnie w taki sposób, iż nie potrafię pudrować rzeczywistości. Podtrzymuję moje twierdzenie, iż sycimy się przeszłością zapominając o przyszłości, czyli postępie. Czcimy przegrane powstania i bitwy oraz ludzi, których nie powinniśmy czcić. Obrazów naszych malarzy nie ma w prestiżowych muzeach, nikt poza granicami Polski nie chce też czytać dzieł naszych pisarzy i literatów. Co prawda mamy siedmioro powszechnie uznawanych laureatów Nagrody Nobla, ale to zbyt mało jak na prawie 40-milionowy naród w centrum Europy. Nagrodę ustanowiono w 1895 r. zgodnie z zapisem w testamencie Alfreda Nobla, a pierwsze nagrody wręczono 10 grudnia 1901 r. Ponad 120 lat i tylko siedmioro noblistów? Mało chwalebne osiągnięcie.