To już nie podlega dyskusji
Nina będzie mieszkać z nami, to już postanowione powiedział Zbigniew, odstawiając łyżkę na bok. Do kolacji choćby nie tknął, chyba szykując się na poważną rozmowę. Pokój jest, właśnie skończyliśmy remont. Więc za jakieś dwa tygodnie moja córka się do nas wprowadzi.
A czy aby o czymś nie zapomniałeś? przeliczyłam w myślach do dziesięciu i zapytałam. Na przykład o tym, iż ten pokój przygotowaliśmy przecież dla naszego WSPÓLNEGO dziecka? Poza tym zdaje się, iż Nina ma matkę, z którą powinna mieszkać.
Pamiętam, iż rozmawialiśmy o dziecku mruknął Zbigniew, licząc najwyraźniej na moje posłuszne przytaknięcie, żeby nie musieć kontynuować. Ale to można odłożyć na dwa-trzy lata. Tym bardziej, iż musisz skończyć studia, nie czas teraz na dzieci. A Nina nie chce mieć rodzeństwa. Co do jej matki… Zbyszek skrzywił się Pozbawię ją praw rodzicielskich. Dziecku po prostu zagraża niebezpieczeństwo przy tej kobiecie!
Dziecku? uniosłam brwi w zdziwieniu. Przecież ona ma dwanaście lat! Już prawie dorosła dziewczyna. I na czym polega to zagrożenie? Na zakazie wychodzenia po dwudziestej? Na tym, iż musi odrabiać lekcje, bo inaczej zabiorą jej telefon czy odetną internet? Twoja była to prawdziwy anioł, skoro jeszcze nie sięgnęła po pas!
Nic nie wiesz wysyczał przez zęby Zbigniew. Nina nieraz pokazywała mi siniaki, czytałem wiadomości z wyzwiskami i groźbami! Nie pozwolę złamać życia swojej córce!
A właśnie to teraz robisz, spełniając jej każde żądanie.
Odeszłam od stołu, zostawiając zupę prawie nietkniętą. Straciłam apetyt, a widok zirytowanego męża wywoływał tylko ból głowy. Ile razy mi powtarzano nie spiesz się z małżeństwem! Pożyjcie trochę bez ślubu, przetestujcie uczucia Ale nie, ja wiedziałam lepiej. I bardzo chciałam wyprzedzić koleżanki
Skąd cała ta ostrożność przy szybkim ślubie? To proste Zbigniew jest ode mnie starszy o piętnaście lat, to jego drugie małżeństwo, a dorastająca córka jest jego oczkiem w głowie. Każda z tych rzeczy niby nic, ale razem prawie katastrofa.
Pierwsze dwie z tych rzeczy tak naprawdę nie robiły mi różnicy. Lubiłam, iż mąż jest dojrzały i ma doświadczenie w związku. O rozwodzie z Aliną usłyszałam wprost dogadali się, pretensji nie było.
Ale trzecia rzecz Nina. Okropnie rozpuszczona i nieposłuszna dziewczynka, prawie całe dzieciństwo spędziła pod opieką babci, bo rodzice ciężko pracowali, chcąc jej zapewnić dobry start. Rozwód ani trochę jej nie obeszł wiedziała, iż tata jej nie zostawi, choćby jeżeli znów się ożeni. Ale ślub mamy Na to nie była gotowa.
Nowy ojczym zajął się jej wychowaniem na poważnie, a mama, która zmieniła pracę i częściej bywała w domu, w pełni go popierała.
Godzina policyjna, lekcje, korepetycje, bo Nina miała zaległości Wszystko to ją frustrowało, bo przyzwyczaiła się do telewizora i komputera. Frustrowało tak bardzo, iż zaczęła wymyślać różne historie i wkręcać ojca.
Tak, Nina chciała mieszkać z tatą, wiedząc, iż przez jego pracę większość czasu będzie sama. Ja w ogóle nie istniałam w jej planach nie zamierzała słuchać macochy, która jest starsza zaledwie o dziewięć lat.
Dla wolnego życia była gotowa na wszystko.
**********************
Nina przyjedzie dzisiaj. Przygotuj jej pokój i proszę, nie stresuj jej, dziewczyna i tak już dużo przeszła postawił mnie Zbigniew przed faktem, podpinając pod krawat do nowego garnituru. Gdybym wiedział wcześniej, iż Alina zacznie pastwić się nad córką przez faceta ale co teraz? Czasu nie cofniesz.
Czyli nie zmieniłeś zdania? Naprawdę chcesz zabrać ją do nas? do końca miałam nadzieję, iż coś mu nie wyjdzie. I kto będzie jej pilnować? Ty wracasz najwcześniej o ósmej wieczorem.
Ty popilnujesz wzruszył ramionami. Przecież nie ma trzech lat, poradzi sobie.
Niedługo mam sesję, sam mówiłeś, iż muszę się uczyć uśmiechnęłam się złośliwie. Niech Nina będzie cicho i mi nie przeszkadza. Mam nadzieję, iż umie zmywać naczynia i podłogi, bo przez najbliższe dwa tygodnie to jej zaszczytny obowiązek.
Nie jest sprzątaczką
Ja też nie weszłam mu w słowo. Skoro u nas mieszka, to niech też pomaga w domu. A ty ustal z nią reguły.
************************
Tato, naprawdę pozwolisz jej się nade mną znęcać? choćby wyjść z koleżankami nie mogę, bo ta twoja żonka wszystko zwala na mnie, a sama patrzy w telewizor z miną królowej.
Przypadkiem podsłuchałam tę rozmowę i tylko się uśmiechnęłam krzywo. Jasne, jeszcze zobaczymy, czy namówi się ją do jakiegokolwiek obowiązku Prędzej niebo się na ziemię zamieni!
Porozmawiam z Kasią, obiecuję. Ale ty powinnaś spróbować się z nią dogadać. Wiem, iż ci ciężko, ale naprawdę nie mogę nad tobą stale czuwać. Postaraj się znaleźć wspólny język z Kasią, pokaż, iż jesteś dobrą dziewczyną.
No dobrze, spróbuję wymamrotała Nina, wiedząc, iż więcej z taty nie wyciśnie. A to prawda, iż kupiłeś jej samochód?
Tak, a co?
Nic To znaczy tylko tyle, iż mi mówiłeś, iż nie masz pieniędzy, żeby wysłać mnie na wakacje za granicę! Tak bardzo o tym marzyłam!
Sama przecież i tak byś nie pojechała, masz dwanaście lat, a ja muszę pracować. W wakacje pojedziemy razem, całą rodziną.
A ja nie chcę z wami! W ogóle mnie nie kochasz, tak? wyraźnie się rozkleiła. Po co mnie od mamy zabrałeś? Twojej żonie tylko przeszkadzam, a ty wiecznie zajęty
Nie słuchałam już dalej. Wiedziałam, iż Nina dopnie swego. I to nie tylko w kwestii wyjazdu. Sprytna dziewczyna postanowiła pozbyć się mnie z rodziny kolejnej konkurentki do portfela taty. I coś czuję, iż jej się uda.
Miałam już dość wyrzutów od męża i postanowiłam jeszcze jedna kłótnia i biorę rozwód. A na zakończenie trochę popsuję Ninie smak zwycięstwa, mówiąc, iż po rozwodzie Zbyszek i tak będzie płacił alimenty. Przynajmniej tyle.
**********************
No i miałam rację wieczór zaczął się od fali pretensji. Wysłuchałam wszystkiego i spokojnie ogłosiłam, iż składam pozew o rozwód.
Chcę żyć spokojnie, a nie słuchać ciągłych obelg pod swoim adresem. I tak, ostrzegałam cię, iż spełnianie każdej zachcianki córki to błąd mówiąc to, zauważyłam triumfujący uśmiech Niny i postanowiłam go ostudzić. A ty nie ciesz się za bardzo, bo nie wiesz jak ci się dalej w życiu ułoży. Mogę postawić twojemu tacie ultimatum jeżeli będzie chciał widywać się z NASZYM dzieckiem pogłaskałam się po brzuchu to będzie musiał odesłać cię do mamy. Albo coś w tym stylu.
Nina miała problem z dobraniem słów, Zbyszek nie mógł uwierzyć w to, co się właśnie dzieje, a ja zabrałam już spakowaną walizkę i wyszłam z mieszkania. W rzeczywistości wcale nie byłam w ciąży, po prostu chciałam trochę podenerwować tę wredną dziewuchę. I dać nauczkę mężczyźnie, który pojęcia nie ma o psychologii dzieckaKiedy przeszłam przez próg klatki, poczułam dziwną ulgę jakbym zrzuciła z ramion zimny, mokry płaszcz, który przykleił się do mnie zbyt długo. Zadzwoniłam po taksówkę i oparłam się o ścianę bloku, wpatrzona w ciemną przestrzeń pomiędzy latarniami. Światła miasta dźwięczały mi gdzieś w głowie, a serce biło miarowo mocniej niż zwykle, ale bez lęku.
Następnego dnia, kiedy odebrałam telefon od Zbyszka, nie miałam już w sobie ani krzty żalu. Słyszałam tylko bezsilność w jego głosie, a między słowami niemą prośbę, by wrócić. Nie odpowiedziałam ani razu, pozwalając, by cisza rosła tak długo, aż sam się rozłączył.
Tego dnia, całkiem nieoczekiwanie, poczułam, iż wracam do siebie.
Zjadłam śniadanie w małej kawiarni z widokiem na park, zamówiłam gorącą kawę i długą, aromatyczną chałkę z konfiturą. Siedząc przy oknie, obserwowałam matki z córkami, pary z psami i stada wróbli spod stolika I uśmiechałam się.
Nie miałam dzieci, nie miałam już męża, za to po raz pierwszy od dawna miałam swoje własne życie, niepodporządkowane niczyim żądaniom. Przede mną były studia, nowe mieszkanie i cicha, słodka pewność, iż żadna Nina, żaden Zbyszek nie ustawią mi już świata.
A po kilku tygodniach, gdy okazało się, iż żaden szantaż nie działa i nikt mnie nie błaga o powrót, po prostu ruszyłam dalej bez planów odwetu, bez goryczy. Bo czasem naprawdę najważniejsze jest, żeby odzyskać samą siebie, jeszcze zanim spróbuje się zawalczyć o cokolwiek więcej.
Wystarczyło jedno odejście, żeby znów poczuć, jak smakuje wolność.
A Nina? Może jeszcze kiedyś zrozumie, ile się traci, wygrywając cudze wojny.









