Thriller psychologiczny z 2024 roku to perełka Netflixa. Trzyma w napięciu do końca

natemat.pl 2 godzin temu
"Ripley" to miniserial, który wymaga uwagi, ale odpłaca się wizualnym i aktorskim majstersztykiem, jakiego dawno nie było w streamingu. Czarno-biała estetyka, genialny Andrew Scott w roli głównej i klimat upalnych Włoch z lat 60. sprawiają, iż to bez wątpienia jedna z najlepszych produkcji Netfliksa ostatnich lat.


Postać Toma Ripleya fascynuje czytelników i widzów od dekad. Wszystko zaczęło się w 1955 roku, kiedy Patricia Highsmith opublikowała "Utalentowanego pana Ripleya" – thriller psychologiczny, który zapoczątkował pięciotomowy cykl (tzw. "Ripliadę") i wprowadził do popkultury jednego z najbardziej intrygujących antybohaterów w historii. Tom to drobny oszust z Nowego Jorku, amoralny kameleon, który dzięki inteligencji i braku skrupułów potrafi przejąć cudze życie.

Zanim Andrew Scott założył maskę Toma Ripleya w 2024 roku, powieść Highsmith doczekała się kilku głośnych adaptacji. Już w 1960 roku we francuskim klasyku "W pełnym słońcu" postać tę zagrał Alain Delon. Jednak dla większości współczesnych widzów punktem odniesienia pozostaje film Anthony'ego Minghelli z 1999 roku.

W "Utalentowanym panu Ripleyu" pierwsze skrzypce grał Matt Damon, a towarzyszą mu Jude Law i Gwyneth Paltrow – do dziś to najpopularniejsza interpretacja książki Highsmith. Nowa wersja, stworzona, napisana i wyreżyserowana przez Stevena Zailliana (scenarzystę "Listy Schindlera" i "Irlandczyka”), to powrót do surowego klimatu neo-noir.



O czym jest "Ripley"? Serial z Andrew Scottem to czarno-biała perełka Netfliksa


Akcja dzieje się w 1961 roku. Tom Ripley zostaje wynajęty przez bogatego przedsiębiorcę, by udać się do Włoch i sprowadzić do domu jego marnotrawnego syna, Dickiego Greenleafa. Tom gwałtownie daje się uwieść luksusowemu życiu Dickiego, co staje się pierwszym krokiem w stronę skomplikowanej gry kłamstw, oszustw i morderstw.

Andrew Scott nie próbuje być sympatyczny – jego Ripley jest niepokojący, kalkulujący, niezwykle inteligentny i odpychający. Gwiazdor "Sherlocka" i "Fleabag" zdobył za swoją rewelacyjną rolę nominację do Emmy i do Złotego Globa. Świetni są również (Johnny Flynn, czyli Lucjusz Malfoy w nadchodzącym serialu "Harry Potter") i Dakota Fanning ("Jestem Sam").

Wizualnie serial zapiera dech w piersiach. Całość nakręcono w czerni i bieli, co nadaje produkcji hitchcockowskiego sznytu. Każdy kadr wygląda tu jak fotografia, a powolne tempo pozwala widzowi niemal fizycznie odczuć narastające napięcie. Nic dziwnego, iż serial zdobył aż 14 nominacji do nagród Emmy, wygrywając cztery statuetki, w tym za najlepszą reżyserię.

Dalsza część artykułu poniżej.

Serial został przyjęty entuzjastycznie, a w serwisie Rotten Tomatoes uzyskał aż 86 procent pozytywnych recenzji i 82 procent pochlebnych opinii widzów. Krytycy podkreślają przede wszystkim niesamowitą rolę Andrew Scotta i warstwę wizualną.

"Zanurzony w bogatej czerni i bieli, z 'gadzim' Andrew Scottem trzymającym ekran w szachu, pełna przepychu reinterpretacja Ripleya w wykonaniu Stevena Zailliana tchnie nową energię w historię podstępnego karierowicza Patricii Highsmith" – brzmi konsesu na Rotten Tomatoes.

"Podczas gdy niektórych może zniechęcić miarowe tempo Ripleya i jego chłodny jak sopel lodu protagonista, fani noir będą zachwyceni tym, jak skutecznie serial ożywia ten często nadużywany gatunek" – pisał krytyk Randy Myers z "The Mercury News". "Drobiazgowo skonstruowane dzieło filmowe, które nawiązuje do klasycznego noir i Hitchcocka, a także do wielkich mistrzów włoskiego kina. Patrzenie na nie kadr po kadrze to głęboka przyjemność" – stwierdziła Linda Holmes z NPR, a Judy Berman z "Time" oceniła, iż "Scott dał nam pierwszego ostatecznego ekranowego Ripleya".

Gdzie obejrzeć "Ripleya" z Andrew Scottem?


"Ripley" jest dostępny na Netfliksie i liczy tylko osiem odcinków. Spodoba się widzom, którzy w streamingu szukają czegoś więcej, niż łatwych i przyjemnych propozycji na wieczór. Thriller psychologiczny ze Scottem naprawdę "wkręca" widza w chorą psychikę głównego bohatera. jeżeli dodamy do tego zapierające dech w piersiach widoki wybrzeża Amalfi i Rzymu w czarno-białych barwach, otrzymujemy dzieło, które wyznaczyło nowe standardy dla telewizyjnych miniseriali.

Idź do oryginalnego materiału