Film w reżyserii Jamesa Mangolda ("Logan", "Komplenie nieznany") zaczyna się jak klasyczna opowieść kryminalna. Już w otwarciu pojawiają się niepokojące obrazy, urywki akt i sugestia, iż gdzieś w tle toczy się sprawa o najwyższą stawkę – dosłownie o życie.
Zanim jednak widz zdąży ułożyć sobie w głowie całą sytuację, akcja przenosi się do zapomnianego przez świat motelu przy drodze, gdzie podczas potężnej burzy spotyka się grupa zupełnie obcych sobie ludzi.
O czym jest "Tożsamość"?
Jest tutaj były glina pracujący jako kierowca limuzyny (John Cusack), jego enigmatyczna pasażerka (Rebecca De Mornay), prostytutka (Amanda Peet), nerwowy policjant eskortujący więźnia (Ray Liotta i Jake Busey), młode małżeństwo, rodzina z rannym dzieckiem i właściciel motelu, który od początku wzbudza niepokój. Drogi zostają odcięte, ucieczka jest niemożliwa – a wtedy ludzie zaczynają ginąć jeden po drugim.
"Tożsamość" czerpie inspirację z klasycznej powieści "I nie było już nikogo" Agathy Christie, ale nie jest prostym slasherem ani zwyczajnym "whodunit". Pod powierzchnią historii o kolejnych morderstwach kryje się coś znacznie bardziej złożonego.
Film, który nie zawiedzie fanów psychologicznych thrillerów, bawi się narracją, montażem i punktami widzenia, a równolegle prowadzi drugi, pozornie oderwany wątek, który z czasem zaczyna rzucać nowe światło na całość.
Dużym atutem są aktorzy. John Cusack wypada znakomicie jako nietypowy, zdystansowany bohater, a nieżyjący już Ray Liotta kradnie każdą scenę jako agresywny, nieprzewidywalny gliniarz, któremu trudno ufać. Ich konfrontacje trzymają w napięciu i sprawiają, iż do samego końca nie wiadomo, kto mówi prawdę, a kto coś ukrywa.
Lubisz filmy ze zwrotami akcji? "Tożsamość" na Netflix to pozycja obowiązkowa
W żadnym wypadku nie jest to film idealny – "Tożsamość" ma mieszane opinie krytyków, momentami balansuje na granicy gatunkowej przesady i nie każdemu spodoba się jego forma. Ale jedno trudno mu odebrać: finał. To właśnie on sprawił, iż thriller Mangolda do dziś wraca w dyskusjach o najlepszych twistach w historii kina
Ten (bardzo) niespodziewany zwrot akcji nie wszystkim przypadnie do gustu. Do dziś zakończenie "Tożsamości" przez jednych uznawane jest za jedno z najlepszych w historii, a przez innych – za jedno z najgorszych. Jedno nie ulega jednak wątpliwości: finał zaskakuje absolutnie wszystkich, dlatego warto unikać jakichkolwiek spoilerów.
Uczciwe ostrzeżenie: to nie jest ani przyjemny seans (w końcu to po części horror i slasher), ani seans "do scrollowania telefonu". Film wymaga uwagi, bo z pozoru drobne szczegóły mają znaczenie.
Jeśli jednak dasz mu pełne skupienie, "Tożsamość" odwdzięczy się doświadczeniem, które zostaje w głowie na długo po napisach końcowych. Dla fanów zwrotów akcji – pozycja absolutnie nie do pominięcia.
















