A mi się ostatnio przypomniało o Norwegach i sobie odświeżyłem
Divinity of Death, które okazało się być takie, jakim zapamiętałem, czyli bezkompromisowym ekstremalnym thrash metalem czerpiącym ze spuścizny wczesnego Slayera czy Protectora. Dodatkowo, gdzieniegdzie mam również wrażenie, iż inspirowali się swoimi rodakami z Aura Noir.
Gringo Death jest idealnym przykładem jak rozpoczynać metalowy album.
iframe
Statystyki: autor: Blind — 18 min. temu