Kolejne info, iż płytę wyda Osmose a Herve informuje, iż to będzie największe ciosiwo jakie do tej pory wydała jego wytwórnia.
Nie słyszałem nic i jak tylko zobaczyłem płytę w sklepie to od razu kupiłem i pobiegłem na kwadrat aby obcować z absolutnym ciosem.
No i co??? Kaczy chuj z tego był wielki. Żaden thrash w starym stylu tylko taki hehe thrashyk o zapachu diabełka haribo, który choć głowę miał czarną to cała reszta to już kolorki na jęzorki.
Nie dostałem żadnego ciosiwa a zwykłe granko, na którym pomysły skończyły się gdzieś w okolicy czwartego kawałka. Następnego dnia płytę sprzedałem i od tego momentu kiedy słyszałem hasło Osmose promuje retro thrash udawałem się zwykle tam, gdzie król chodzi samotnie.
Chyba choćby sam Blackheim zdał sobie sprawę, iż to nie tak miało być i po debiucie zrezygnował z zespołu pojawiając się jeszcze gościnnie na drugiej płycie tak samo nudnej, nijakiej i bez pomysłów. Resztę płyt choćby nie sprawdzałem bo debiuty Desaster czy Aura Noir zamiatały ten Bewitched pod cygański dywan. Tak więc dałem się zrobić w Karola hasłami promocyjnymi od Wardzały i innych. Pewnie są tacy co widzą w tym potęgę i mistrzostwo bo jednak riffy są ale nie ja bo znam kilka o lata świetlne lepsze ekipy co łoją a nie robią sobie podśmiechujki.
Statystyki: autor: Hajasz — 6 min. temu
















