Czy dziennikarstwo prasowe ma jeszcze sens w epoce powiadomień push? Czy lokalna gazeta drukowana na papierze ma dziś jakiekolwiek szanse w starciu z bezlitosnym rytmem internetu? The Paper bierze na warsztat właśnie te pytania, choć paradoksalnie przez długi czas nie potrafi nadać im odpowiednio wyrazistej formy.
W świecie serialowych komedii, które coraz częściej stawiają na tempo, intensywność i natychmiastową puentę, The Paper wybiera drogę mniej efektowną, a bardziej zachowawczą. Zamiast kolejnego biurowego open space’u czy urzędu pełnego karykaturalnych ekscentryków, trafiamy do redakcji lokalnej gazety The Toledo Truth Teller – miejsca zmęczonego, nieco zapomnianego, funkcjonującego bardziej siłą rozpędu niż realnej wiary w sens własnego istnienia. To przestrzeń, w której przeszłość wciąż trzyma się kurczowo teraźniejszości, a przyszłość jawi się raczej jako zagrożenie niż obietnica.
Do tego świata wkracza Ned Sampson – nowy redaktor naczelny, idealista zakochany w idei prasy drukowanej, wierzący, iż dobre dziennikarstwo wciąż może mieć znaczenie. Jego entuzjazm gwałtownie zderza się jednak z redakcyjną rzeczywistością: zespołem niechętnym zmianom, wypalonym, często skupionym bardziej na własnej wygodzie niż misji informacyjnej. To konflikt znany i sprawdzony, szczególnie fanom twórczości Grega Danielsa, ale też konflikt, który wymaga precyzji w prowadzeniu tonu, a tej The Paper początkowo wyraźnie brakuje.
Serial korzysta z formatu mockumentu, jednak robi to w sposób niejednoznaczny. Kamery niby są obecne, pojawiają się także rozmowy do obiektywu, ale przez większość czasu bohaterowie zachowują się tak, jakby ekipa filmowa nie istniała. Przez to produkcja traci tę pełnokrwistość mockumentu z wyraźnym komentarzem i zamienia się w klasyczny serial fabularny. Jakby twórcy bali się w pełni zaufać konwencji, którą sami wybrali.
Największym problemem pierwszego sezonu pozostaje jednak humor. The Paper rzadko bywa naprawdę zabawne. Gagi są poprawne, czasem wręcz obiecujące, ale toną w sztywnej reżyserii i nierównym rytmie dialogów. Pierwsze odcinki potrafią zmęczyć, sprawiając wrażenie przeciągniętej próby generalnej, podczas której aktorzy i scenarzyści dopiero uczą się swoich postaci. Dopiero z czasem pojawia się delikatna poprawa – nie spektakularna, ale zauważalna.
fot. materiały promocyjneNa tym tle zdecydowanie wyróżnia się relacja Neda i Mare. Domhnall Gleeson i Chelsea Frei tworzą duet oparty na subtelnej, niewymuszonej chemii. Spięty idealista i bardziej osadzona w rzeczywistości profesjonalistka – ten kontrast działa zarówno na poziomie charakterów, jak i emocji. Ich relacja, balansująca między romansem a zawodową zależnością, niesie ze sobą realne napięcie i daje serialowi autentyczną stawkę emocjonalną. To właśnie w tych momentach The Paper najbardziej przypomina produkcję, którą mógłby się stać w pełni rozwiniętej formie.
Znacznie gorzej wypadają pozostałe wątki. Romans Detricka i Nicole pozostaje szkicowy i fragmentaryczny. Natomiast farsowy duet Esmeraldy i Kena sprawia wrażenie wyjętego z zupełnie innego serialu. Ich przerysowanie i nieudolność balansują na granicy karykatury, rozbijając i tak już chwiejny ton produkcji. W rezultacie widz momentami ma wrażenie, iż ogląda kilka konkurencyjnych pomysłów połączonych w jedną, nie do końca spójną całość.
The Paper przypomina pod tym względem pierwsze sezony The Office czy Parks & Recreation – seriale, które również potrzebowały czasu, by odnaleźć własny rytm, humor i emocjonalny ciężar. Widać tu potencjał na opowieść o lokalnym dziennikarstwie w świecie clickbaitów, algorytmów i obojętności, ale na razie temat ten pozostaje raczej w tle. Serial częściej skupia się na romansach i drobnych konfliktach biurowych niż na realnym zderzeniu ideałów z rzeczywistością mediów XXI wieku.
fot. materiały promocyjneTo nie jest produkcja, która zachwyca od pierwszych minut. The Paper irytuje, bywa nijaki i sprawia wrażenie niedopieczonego projektu. A jednocześnie – im dalej, tym wyraźniej widać, iż coś zaczyna się tu układać. Aktorzy powoli odnajdują swoje role, relacje nabierają sensu, a tempo narracji staje się mniej męczące. To serial, który ewidentnie potrzebuje czasu, by dorosnąć.
The Paper nie jest najlepszą komedią sezonu i nie zapowiada telewizyjnej rewolucji. To raczej robocza wersja czegoś, co przy odrobinie cierpliwości może przerodzić się w pełnoprawną, ciepłą i trafną opowieść o ludziach próbujących ocalić sens swojej pracy. Pozostaje tylko pytanie, czy dostanie na to wystarczająco dużo czasu. Historia telewizji zna już bowiem wiele seriali, którym nie pozwolono dojrzeć.
fot. główna: materiały promocyjne






