Fani komedii romantycznych od dawna nie mogą narzekać na brak nowych propozycji w ich ulubionym gatunku – zauważa Dawid Myśliwiec. I faktycznie, na platformę Prime Video – niedługo po netfliksowej "Miłości w Oksfordzie" – trafił film "The Love Hypothesis", który szturmem zdobył serca widzów. Co takiego urzekającego jest w historii doktorantki prowadzącej tytułowy eksperyment? I jak film wypada na tle pozostałych tytułów w tym gatunku?
Odpowiedzi udziela Dawid Myśliwiec, a jego recenzję znajdziecie już na karcie filmu "The Love Hypothesis" POD LINKIEM TUTAJ. Poniżej można przeczytać jej fragmenty.
Miłość kwitnie na kampusie
autor: Dawid Myśliwiec
Autor recenzji zauważa:
Przy okazji pracy nad tym tekstem zdałem sobie sprawę, iż "romans akademicki" to niezwykle poczytny podgatunek we współczesnej literaturze popularnej. Dlaczego akurat ta konwencja ma takie wzięcie? Z jednej strony są tu niezwykle inteligentni bohaterowie, zwykle pracujący nad przełomowymi odkryciami. Z drugiej: znajome, często wywołujące nostalgię środowisko uniwersyteckie kampusu, na którym zawiązują się przyjaźnie na całe życie, organizowane są epickie imprezy, a przede wszystkim tworzą się podwaliny pod akademickie kariery. Nie tak dawno oglądaliśmy "Miłość w Oksfordzie" Netflixa, a teraz Prime Video wychodzi z kontrpropozycją – i z tego "romantyczno-akademickiego" pojedynku wychodzi zdecydowanie zwycięsko.
O fabule przeczytacie:
Główną bohaterką "The Love Hypothesis" jest Olive Smith (gwiazda "Riverdale" Lili Reinhart), ambitna doktoranta na wydziale biologii uniwersytetu Stanforda. Kalifornijska placówka to absolutna czołówka najlepszych uczelni na świecie, co sugeruje, iż Olive raczej nie znalazła się tam przypadkiem. Pracuje nad lekiem na raka trzustki (ma ku temu osobiste powody), a iż Stanford oferuje szerokie możliwości prowadzenia badań, nasza bohaterka zdaje się być we adekwatnym miejscu. Co ciekawe, w filmie Scanlon elitarna uczelnia wcale nie wygląda na szczególnie wymagającą – Olive wpada na zajęcia na pełnym luzie, spędza niezliczone godziny w laboratorium, a w przerwach między seminariami zapamiętale stuka w klawiaturę laptopa. Chciałoby się rzec: studia marzeń. Jest jednak w Stanford pewien wykładowca, którego studenci ochrzcili mianem "doktora Zło" – i pech chce, iż w bardzo niezręcznej sytuacji Olive właśnie z nim wplątuje się w osobliwą relację. Chcąc osiągnąć dwa różne cele, nasza bohaterka i doktor Carlsen (znany ze "Śmierci na Nilu" Tom Bateman) decydują się zaangażować w udawany związek, mający przetrwać zaledwie kilka tygodni.
I dalej:
Dzięki sporej dawce luzu, objawiającego się przede wszystkim w dialogach i nieskrępowanej grze aktorskiej młodej obsady, w "The Love Hypothesis" udaje się z powodzeniem poruszyć choćby trudniejsze tematy: żałoby, braku celu w życiu, a przede wszystkim trudnej sytuacji kobiet w środowisku akademickim, gdzie wciąż muszą udowadniać swą wartość – w przeciwieństwie do mężczyzn. I choć nie uniknięto tu scen łopatologicznych, trudno nie uznać "The Love Hypothesis" za głos w dyskusji o znaczeniu kobiet w naukowym postępie.
Recenzja filmu "The Love Hypothesis" dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ.
Odpowiedzi udziela Dawid Myśliwiec, a jego recenzję znajdziecie już na karcie filmu "The Love Hypothesis" POD LINKIEM TUTAJ. Poniżej można przeczytać jej fragmenty.
recenzja filmu "The Love Hypothesis" | Prime Video
Miłość kwitnie na kampusie
autor: Dawid Myśliwiec
Autor recenzji zauważa:
Przy okazji pracy nad tym tekstem zdałem sobie sprawę, iż "romans akademicki" to niezwykle poczytny podgatunek we współczesnej literaturze popularnej. Dlaczego akurat ta konwencja ma takie wzięcie? Z jednej strony są tu niezwykle inteligentni bohaterowie, zwykle pracujący nad przełomowymi odkryciami. Z drugiej: znajome, często wywołujące nostalgię środowisko uniwersyteckie kampusu, na którym zawiązują się przyjaźnie na całe życie, organizowane są epickie imprezy, a przede wszystkim tworzą się podwaliny pod akademickie kariery. Nie tak dawno oglądaliśmy "Miłość w Oksfordzie" Netflixa, a teraz Prime Video wychodzi z kontrpropozycją – i z tego "romantyczno-akademickiego" pojedynku wychodzi zdecydowanie zwycięsko.
O fabule przeczytacie:
Główną bohaterką "The Love Hypothesis" jest Olive Smith (gwiazda "Riverdale" Lili Reinhart), ambitna doktoranta na wydziale biologii uniwersytetu Stanforda. Kalifornijska placówka to absolutna czołówka najlepszych uczelni na świecie, co sugeruje, iż Olive raczej nie znalazła się tam przypadkiem. Pracuje nad lekiem na raka trzustki (ma ku temu osobiste powody), a iż Stanford oferuje szerokie możliwości prowadzenia badań, nasza bohaterka zdaje się być we adekwatnym miejscu. Co ciekawe, w filmie Scanlon elitarna uczelnia wcale nie wygląda na szczególnie wymagającą – Olive wpada na zajęcia na pełnym luzie, spędza niezliczone godziny w laboratorium, a w przerwach między seminariami zapamiętale stuka w klawiaturę laptopa. Chciałoby się rzec: studia marzeń. Jest jednak w Stanford pewien wykładowca, którego studenci ochrzcili mianem "doktora Zło" – i pech chce, iż w bardzo niezręcznej sytuacji Olive właśnie z nim wplątuje się w osobliwą relację. Chcąc osiągnąć dwa różne cele, nasza bohaterka i doktor Carlsen (znany ze "Śmierci na Nilu" Tom Bateman) decydują się zaangażować w udawany związek, mający przetrwać zaledwie kilka tygodni.
I dalej:
Dzięki sporej dawce luzu, objawiającego się przede wszystkim w dialogach i nieskrępowanej grze aktorskiej młodej obsady, w "The Love Hypothesis" udaje się z powodzeniem poruszyć choćby trudniejsze tematy: żałoby, braku celu w życiu, a przede wszystkim trudnej sytuacji kobiet w środowisku akademickim, gdzie wciąż muszą udowadniać swą wartość – w przeciwieństwie do mężczyzn. I choć nie uniknięto tu scen łopatologicznych, trudno nie uznać "The Love Hypothesis" za głos w dyskusji o znaczeniu kobiet w naukowym postępie.
Recenzja filmu "The Love Hypothesis" dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ.
"The Love Hypothesis" – zobacz zwiastun













