The ANALOGS/PROJEKT PUDŁO 12 kwietnia 2026 Falcon Klub Bilardowy

strefamusicart.pl 2 dni temu
Zdjęcie: The Analogs. Falcon Club, Warszawa 12.04.264


Zaczęło się od podwójnego znaczenia słowa pudło: jako branżowe określenie gitary akustycznej oraz równie potoczne określenie więzienia. Punkowy zespół THE ANALOGS połączył te dwa znaczenia w jeden autorski Projekt Pudło, w ramach którego ruszyli w Polskę z akustycznymi koncertami granymi w zakładach karnych i poprawczakach. W międzyczasie ta jedna z najważniejszych grup rodzimego punk rocka dotarła do obchodów XXX-lecia i niejako w ich ramach, weterani ze Szczecina dotarli do Warszawy, gdzie w klubie Falcon zagrali koncert specjalny Projektu Pudło

Już na samym początku zapowiedziano ze sceny, iż koncert będzie eksperymentalny: w założeniu to Projekt Pudło, ale w wykonaniu całego zespołu i pod prądem. W ramach eksperymentu, zespół odważnie ingerował także w brzmienie samych kompozycji autorskich, a choćby coverów…

I rzeczywiście, zaczęli od gitarowego „Słońce zachodzi„, zagranego tylko przez Kamila i Pigułę na gitarach i Maksa na delikatnej perkusji. W zamierzeniu, repertuar tego wieczoru miał być bardziej refleksyjny i stał się bliższy amerykańskiej balladzie gitarowej czy brzmieniu folk/americana, co pewnie sprzyjało obsługującemu mikrofon i gitarę Kamilowi, wizualnie i głosowo mocno zainspirowanemu Johnnym Cashem czy Mikiem Nessem z Social Distortion. Metodą stało się zamierzone nastrojowe spowolnienie wszystkich kompozycji jakieś 2-3, co zabrzmiało przynajmniej specyficznie w przypadku pewnych utworów („Pieśń aniołów„, „Hlaskover Rock” czy „Dzieciaki atakujące policję„).

Trzydzieści lat na scenie i wciąż czynny status, to kawał repertuaru, przede wszystkim autorskiego, ale Analogs nigdy nie wstydzili się swoich inspiracji, a choćby chętnie się nimi dzielą, poszerzając punkową bazę coverów. I tak zabrzmiał obowiązkowy w kontekście Pudła „Folsom Prison BluesJohnny’ego Casha, mocno spowolniony „Zbuntowany krzykBilly’ego Idola – kiedy perkusista Maks przejął jedno wiosło, utwór został zagrany tylko na gitarach. Zabrzmiały także ikoniczne, zawsze porywające publikę do chóralnych śpiewów „Strzelby z Brixton” z repertuaru The Clash, zaś koniec koncertu przypadł na utwór klasyki street punka – „Powieś sięCock Sparrer zabrzmiał zaskakująco tego wieczoru wiernie standardowemu punkowemu stylowi The Analogs.

Ekipa ze Szczecina przygotowała także kilka niespodzianek, takich jak gościnne występy przedstawicieli warszawskiej sceny w poszczególnych utworach.
Scenę Falcona razem z Analogsami dzielili tego wieczoru muzycy związani z Criminal TangoBrokat ubarwił vintage’owymi klawiszami „Dzieciaki atakujące policję„, zaś Piotrek wsparł siłę ognia gitarowego i wokalnego w „Życie to jest gra” i „Folsom Prison Blues„. Lokalny punk reprezentował także zespół The United Tears: Siny gardłował w utworze „Latarnia„, a Sanchez gitarował aż w trzech utworach: „Blask szminki„, „Co warte jest życie” i „Strzelby z Brixton„. Kobiecy urok roztoczyła Pani Zaraza z Radioaktywnego Świata w mało znanej ale ekspresyjnie wykonanej „Historii„.

Ostatnim akcentem-niespodzianka okazał się brzmkiący z głośnikow na pożegnanie wieczora… balladowy cover „Miejskich opowieściThe ANALOGS w wykonaniu Sexy Suicide

Jak przyznali sami zainteresowani, do repertuaru wyjściowego podeszli raczej eksperymentalnie, a czy ta próba się powiodła? Uznałbym, iż raz przeprowadzona, może pozostać jednorazowa, a Analogsi mogą wrócić do zadziornego punka albo w pełni akustycznych aranżacji.

Relacja : Dawid Odija

The Analogs / 12.04.26 / Klub Falcon

Idź do oryginalnego materiału