Wokół książki „Naturalny świat” Rafała Stachyry wydarzyło się coś niezwykłego. Dzieląc się pochlebnymi opiniami, czytelnicy koncentrują się na emocjach, które ta książka wywołuje, a znacznie rzadziej na fabule, konstrukcji literackiej czy warsztacie autora. W swoich recenzjach skupiają się na tęsknocie za harmonią, duchowej ciszy i świecie bliskim naturze, którego współczesnemu człowiekowi coraz bardziej brakuje. W komentarzach powracają często słowa, takie jak: miłość, wolność, wdzięczność, światło i raj rozumiany nie jako miejsce, ale stan duszy człowieka. O tym, dlaczego „Naturalny świat” tak porusza ludzi, czy idealny świat jest jedynie metafizyczną wizją oraz czego naprawdę szukają dziś czytelnicy w jego książce, pytam autora Rafała Stachyrą.
Jedni odbierają Twoją książkę jako duchową podróż, inni jako refleksję nad życiem. W opiniach wielu czytelników pojawia się też stwierdzenie, iż „Naturalny świat” to książka, którą bardziej się czuje niż czyta. Zaskoczyło Cię to?
Tak, choć przyznam, iż właśnie taki był mój zamiar. Nie chciałem napisać książki, która będzie wyłącznie historią do przeczytania i odłożenia na półkę. Bardziej zależało mi na stworzeniu przestrzeni do refleksji. Świat pełen jest: informacji, konfliktów, pośpiechu, technologii i lęku. W takim świecie coraz mniej zostaje miejsca na ciszę i wsłuchanie się w siebie. Myślę, iż dlatego wielu ludzi odbiera tę książkę intuicyjnie, emocjonalnie. Nie analizują jej jak literatury akademickiej. Oni odnajdują w niej własne tęsknoty. I chyba właśnie to najbardziej wybrzmiewa w reakcjach czytelników — potrzeba odzyskania wewnętrznego spokoju.
Czy „Naturalny świat” jest próbą ucieczki od współczesności?
Nie. I bardzo nie chciałbym, żeby tak został odebrany. To nie jest książka o uciekaniu od świata. To książka o próbie jego zrozumienia i uzdrowienia — zaczynając od samego siebie. Nie wierzę w budowanie lepszej rzeczywistości poprzez bunt, złość czy nieustanny konflikt. Człowiek, który nosi w sobie chaos, będzie go później przenosił na innych. Dlatego tak ważne jest uporządkowanie własnego wnętrza. Raj, o którym piszę, nie jest miejscem istniejącym gdzieś poza nami. To raczej stan świadomości, do którego człowiek może dojrzewać. Oczywiście idealny świat nie istnieje i prawdopodobnie nie będzie istnieć w pełni, ale możemy do niego podświadomie dążyć. Możemy próbować budować więcej dobra, harmonii i życzliwości wokół siebie.
I to już Twoim zdaniem, dużo zmieni w naszym otoczeniu?
Wielu czytelników podkreśla, iż książka przypomina im o rzeczach prostych: naturze, wdzięczności, relacjach, intuicji. Dlaczego dziś tak bardzo tego potrzebujemy? Bo współczesny człowiek coraz bardziej oddziela się od naturalnego rytmu życia. Żyjemy szybko, często mechanicznie. Wielu ludzi funkcjonuje w permanentnym napięciu i przebodźcowaniu.
A przecież człowiek nie został stworzony do ciągłego pośpiechu. Potrzebuje natury, ciszy, prawdziwych relacji i poczucia sensu. Bez tego zaczynamy się wewnętrznie gubić. Myślę, iż dlatego czytelnicy tak mocno reagują na tę książkę. Ona nie daje gotowych recept. Raczej przypomina coś, co ludzie intuicyjnie od dawna czują, ale o czym zapomnieli. W gruncie rzeczy większość z nas nie tęskni za luksusem czy wielkością. Tęsknimy za spokojem i poczuciem bycia w pieczy. Za życiem, które ma sens.
W „Naturalnym świecie” bardzo silnie obecny jest motyw duchowości. Czy według Ciebie współczesny człowiek utracił kontakt ze swoją duchową stroną?
W dużej mierze tak. Ale nie powiedziałbym, iż człowiek utracił duchowość całkowicie. Raczej został od niej odciągnięty. Dzisiaj człowiek zna wartość wielu rzeczy, ale coraz rzadziej zna wartość samego siebie. Zamiast słuchać własnego wnętrza, nieustannie słucha świata zewnętrznego. A tam dominuje hałas, rywalizacja i presja. Duchowość w moim rozumieniu nie polega na odrywaniu się od rzeczywistości. Wręcz przeciwnie. Polega na głębszym przeżywaniu życia i większej uważności wobec drugiego człowieka. o ile ktoś po przeczytaniu tej książki stanie się choć trochę bardziej życzliwy, bardziej spokojny albo bardziej świadomy swoich emocji, to już będzie ogromna wartość.
Czy taka literatura jest dziś w ogóle potrzebna? Niektórzy powiedzą, iż świat oczekuje konkretów, a nie duchowych opowieści o harmonii i raju.
Właśnie dlatego jest potrzebna bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Człowiek nie składa się wyłącznie z ekonomii, technologii i codziennej produktywności. Oczywiście to wszystko jest ważne, ale bez sfery duchowej i emocjonalnej zaczynamy funkcjonować jak maszyny. Ludzie są dziś zmęczeni. Widać to bardzo wyraźnie. Zmęczeni konfliktem, agresją, podziałami i ciągłym udowadnianiem swojej wartości. Dlatego coraz częściej szukają literatury, która nie będzie ich dodatkowo obciążać, ale pozwoli im na chwilę się zatrzymać. Nie chodzi o naiwne budowanie utopii. Chodzi o przypomnienie, iż człowiek może żyć bardziej świadomie, spokojniej i bliżej natury. To nie jest słabość. To jest potrzeba duszy.
W reakcjach czytelników bardzo mocno wybrzmiewa też Twoja osobowość. Wiele osób pisze o Tobie jako o człowieku życzliwym, szlachetnym, jednoczącym ludzi. Jak odbierasz takie słowa?
Jestem za nie wdzięczny, choć podchodzę do nich z dużą pokorą. Moje życie nie było idealne i nigdy nie próbowałem tego ukrywać. Przeszedłem przez wiele trudnych doświadczeń, które nauczyły mnie, jak bardzo człowiek potrzebuje dobra i wsparcia drugiego człowieka. Może właśnie dlatego dziś tak bardzo zależy mi na budowaniu relacji opartych na życzliwości i wzajemnym szacunku. Uważam, iż świat nie zmieni się przez wielkie hasła. Zmienia się przez codzienne postawy ludzi wobec siebie. o ile ktoś po spotkaniu ze mną albo po przeczytaniu mojej książki poczuje więcej nadziei czy spokoju, to znaczy, iż to wszystko miało sens.
A Ty sam wierzysz, iż człowiek może odnaleźć w sobie ten przysłowiowy raj?
Tak. Choć nie jest to łatwa droga. Raj nie polega na braku problemów. Polega raczej na odnalezieniu wewnętrznej harmonii mimo niedoskonałości świata. Człowiek może mieć bardzo wiele, a jednocześnie być wewnętrznie pusty. Może też żyć skromnie i odczuwać głęboki sens życia. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby człowiek nie zatracił w sobie dobra, wrażliwości i umiejętności zachwytu nad światem. Bo kiedy człowiek traci zachwyt, zaczyna umierać duchowo. A kiedy odzyskuje kontakt z naturą, z własnym wnętrzem i z drugim człowiekiem — wtedy pojawia się coś, co można nazwać wewnętrznym światłem. I być może właśnie to jest ten raj, którego wszyscy szukamy.
Rozmawiała Jolanta Czudak





