Teściowa nie daje za wygraną – uparcie godzi syna z byłą żoną: „Przecież mają razem dziecko!” – A no…

twojacena.pl 6 godzin temu

Rodzice mojego żony nie mogą się pogodzić z tym, iż ich syn nie wróci do byłej małżonki. Od czterech lat odkąd nastąpił rozwód, wciąż mają nadzieję na pojednanie. Nasz ślub odbył się trzy lata temu, a razem tworzymy naprawdę szczęśliwą parę.

Teściowa twierdzi, iż Adam rozstał się zbyt pochopnie, popełniając duży błąd, i iż ma obowiązek odbudować dawną rodzinę ze względu na syna, który pozostał przy matce.

Gdy rozpoczynałem znajomość z Adamem, był już po rozwodzie i, jak mówił, wszystko przebiegło spokojnie i za zgodą obu stron. Jego była żona zresztą gwałtownie ułożyła sobie życie na nowo, wychodząc ponownie za mąż. Mówi się, iż to właśnie nowy partner był przyczyną ich rozstania.

Być może ślub nie był najlepszym pomysłem. Moja mama nalegała, żebym się ożenił była żona Adama zaszła w ciążę i wtedy zdecydował się na związek, choć nie był zakochany. Jak to określił: Byliśmy razem, ale nic poza tym. Gdyby nie ciąża, nie ożeniłbym się z nią.

Nie czułem żadnego niepokoju wobec jego byłej żony. Postanowiłem go bliżej poznać zanim się zaangażuję. gwałtownie zorientowałem się, iż tamto życie jest dla niego rozdziałem zamkniętym. Żadnego żalu, żadnych uczuć. Była żona również nie wykazywała zainteresowania ma własną rodzinę, a kontaktują się wyłącznie w sprawie syna.

Tylko teściowa nie mogła się z tym pogodzić. Ojciec Adama również próbował ich godzić przy każdej okazji i ewidentnie nasz związek im nie odpowiadał.

Przecież jesteście młodzi, macie przed sobą całe życie, po co wchodzisz w cudzą rodzinę? mlaskała teściowa, gdy byliśmy sami.

Odpowiadałem spokojnie, iż gdyby Adam miał jeszcze żonę, nie wtrącałbym się. Ale przecież jest wolny i może układać sobie życie. Teściowa już chciała mi coś odpowiedzieć, ale wszedł Adam i rozmowa natychmiast się ucięła. Wtedy zrozumiałem, iż raczej nie mamy szans na bliższą relację. Nie przejmowałem się tym.

Pobraliśmy się i zamieszkaliśmy razem. Kontakty z teściową ograniczałem do rodzinnych świąt wtedy jednak musiałem znosić jej opowieści i żale na temat poprzedniej rodziny Adama. On sam próbował ją uciszać, bo nie był zadowolony z tej sytuacji. Jednak po świętach wszystko wracało do normy.

Nie spieszyło nam się z dziećmi. Sam nie czułem potrzeby zakładania rodziny, Adam miał już syna, co jego matce całkowicie wystarczało.

Gdy doszło do rozwodu, teściowa działała bardzo intensywnie. Zapraszała byłą synową do siebie na Wigilię, rozpływała się nad nią. Wciąż powtarzała, jak świetnie do siebie pasowali. Komplementowała byłą żonę przy każdej okazji.

Była żona Adama była na to całkiem obojętna. Przychodziła, rozmawiała o synu i wychodziła. Widać było, iż nie zależy jej na powrocie do poprzedniego życia.

Teściowa z kolei próbowała budzić w Adamie zazdrość wobec byłej żony, a we mnie niepokój o męża. Często dzwoniła z pytaniem, czy wiem, gdzie jest mój mąż. Gdy nie wiedziałem, od razu zakładała, iż jest z byłą rodziną. Czasami choćby wysyłała go z czymś do byłej żony. Niekiedy wymyślała inne rzeczy, byleby wprowadzić zamęt.

Nie czuję wobec tych sytuacji ani zazdrości, ani lęku, ale z każdym razem wszystko coraz mocniej mnie irytuje. Patrząc na Adama i jego byłą żonę, naprawdę widać, iż ich relacje są wyłącznie formalne. Łączy ich syn, to wszystko. Adam przekazuje regularnie alimenty 800 zł miesięcznie, dogląda syna, czasem chłopak przyjeżdża do nas na weekendy. Była żona nie sprawia problemów, nie robi awantur o pieniądze ani kontakty z dzieckiem. Można powiedzieć, iż ich relacje są normalne, jak na polskie realia choćby bardzo cywilizowane nie udało się, każdy żyje swoim życiem, ale szanują się.

Tylko teściowa nie potrafi tego zaakceptować. Nieustannie wymyśla kolejne intrygi. Nie wiem, kiedy jej przejdzie i czy kiedykolwiek to się zmieni. Adam twierdzi, iż może wszystko ucichnie, gdy urodzi się wnuk. Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się…

Idź do oryginalnego materiału