Teściowa knuje, by rozbić moje małżeństwo – a najgorsze, iż mój mąż wierzy jej, a nie mnie

newsempire24.com 1 tydzień temu

Dziennik.
Czasami życie pisze dla mnie scenariusze, których sama bym nie wymyśliła. Odkąd wyszłam za Michała, czułam się najszczęśliwszą kobietą pod słońcem był troskliwy, kochający, szanował mnie i nigdy nie odmawiał pomocy. To wszystko sprawiało, iż myślałam, iż wygraliśmy los na loterii. Gdyby nie jego mama, Pani Grażyna.

Już przy pierwszym spotkaniu wiedziałam, iż Grażyna to kobieta, która lubi mieć wszystko pod kontrolą i do wszystkiego wtrącać swoje trzy grosze. Nie powiem, czasem przypominała mi opresyjne bohaterki z rodzinnych opowieści babci. Bałam się, iż gdybyśmy zamieszkali razem, moje życie zamieniłoby się w koszmar na jawie. Dlatego po ślubie zdecydowaliśmy z Michałem wynająć malutką kawalerkę na obrzeżach Lublina.

Niestety, wtedy wydarzyło się coś, czego nie przewidziałam. Odszedł mój tata. Po długiej walce z rakiem zostałam zupełnie sama z rodzinnym domem na wsi pod Łęczną. Myśl o zostawieniu wszystkiego i powrocie do korzeni początkowo mnie przytłaczała, ale z Michałem uznaliśmy, iż damy radę. Oboje od zawsze ciągnęło nas w stronę natury, marzył mi się warzywniak i lawenda przy oknie.

Minęło kilka miesięcy, dom zaczął pachnieć prawdziwym życiem, aż pewnego dnia na podwórzu pojawiła się teściowa. Weszła bez pukania, jak u siebie, i oznajmiła, iż dom powinien należeć do niej. Jako “doświadczona gospodyni” jak podkreśliła miałaby tu najlepsze warunki. Zaoferowała nam pokój w bloku w Lublinie w zamian za cały dom. Ręce mi opadły. Z grzecznością odmówiłam, ale ona podniosła krzyk, wybiegła trzasnąwszy drzwiami i tyle ją widziałam.

Myślałam, iż uda mi się przetrwać ten incydent bez większych konsekwencji. Myliłam się. Po kilku godzinach zadzwonił do mnie Michał. Był spięty, oskarżył mnie o to, iż rzekomo nakrzyczałam na jego mamę i potraktowałam ją jak intruza. Podobno powiedziała mu, iż byłam wobec niej nieuprzejma, a choćby agresywna! Zupełnie nie rozumiem, jak ona mogła wykręcić całą sytuację do góry nogami. Ja, która nigdy nie podniosła na nią głosu

Zostaję z poczuciem niesprawiedliwości i żalu. Nie wiem, co mam powiedzieć Michałowi, żeby mi uwierzył. Coraz częściej mam wrażenie, iż teściowa zrobi wszystko, żeby nas skłócić nie potrafię znaleźć na to innego wytłumaczenia. Zastanawiam się, czy nasze rodzinne szczęście musi się zawsze opierać na wybieraniu między własną mamą a żoną. Czy Michał zaufa jeszcze mi, czy już zawsze będzie wierzył opowieściom Grażyny?

Nic już nie jest tak proste jak dawniej.

Idź do oryginalnego materiału