"Terror: Devil in Silver" to całkowicie nowy koszmar. Sprawdzamy, czy warto oglądać – recenzja 3. sezonu

serialowa.pl 1 godzina temu

Były koszmarne mrozy Arktyki i groza obozu internowania, a teraz przyszła pora na przerażający szpital psychiatryczny. Czy „Terror: Devil in Silver” dorównuje poprzednikom?

Pamiętacie jeszcze „Terror„? Serial, który w 1. sezonie z imponującym rozmachem przeniósł na mały ekran arktyczną grozę z powieści Dana Simmonsa, żeby następnie zmienić kurs i stać się horrorową antologią, później na długi czas zniknął nam z radarów. W tym roku produkcja AMC przypomniała jednak o sobie i wróciła po przeszło siedmioletniej (!) przerwie z kolejną mrożącą krew w żyłach historią. Czy warto było na nią tyle czekać?

Terror: Devil in Silver – o czym jest 3. sezon serialu?

Debiutujący dzisiaj na antenie AMC „Terror: Devil in Silver” znów sięgnął po książkową historię (autorstwa Victora LaValle’a, który jest też twórcą serialu), porzucając jednak historyczne realia na rzecz znacznie bardziej współczesnej i standardowej dla gatunku otoczki. Oto bowiem trafiamy do szpitala psychiatrycznego New Hyde, którego klaustrofobiczne korytarze wręcz krzyczą, iż czai się tam coś niedobrego. I nie, wcale nie chodzi o niedofinansowanie czy braki w personelu. A przynajmniej nie tylko o nie.

„Terror: Devil in Silver” (Fot. AMC)

Coś na ten temat może powiedzieć Pepper (Dan Stevens, „Legion”), pracownik fizyczny, który trafił do placówki trochę pechowo, jednak w głównej mierze za sprawą swojego wybuchowego temperamentu. Karą za niekontrolowanie gniewu miał być krótki pobyt w zamknięciu, o którym zapewniał kierujący ośrodkiem dr Anand (Aasif Mandvi, „Evil”). Rzeczywistość gwałtownie przeradza się jednak w prawdziwy koszmar, gdy Pepper odkrywa, iż szpitalne mury skrywają złowrogą obecność, a pacjentów dręczą demony, których nie da się zagłuszyć jedną czy dwiema tabletkami.

Terror: Devil in Silver jak Lot nad kukułczym gniazdem?

Jakie dokładnie to demony, przekonacie się na przestrzeni sezonu, który w skondensowanej formie robi to, do czego „Terror” przyzwyczaił wcześniej – łączy nienaturalne zagrożenie z jak najbardziej ludzkimi kwestiami. W tym przypadku zarówno osobowymi, jak i instytucjonalnymi, bo osadzenie akcji w podrzędnym, ledwie wiążącym koniec z końcem i podporządkowanym bezdusznej korporacji szpitalu ma wyższy cel niż tylko wykorzystanie jego upiornej scenerii.

„Terror: Devil in Silver” (Fot. AMC)

Choć więc można oglądać serial po prostu jako horror z wyraźnie zaznaczonymi motywami paranoi, zamknięcia i popadania w szaleństwo, o wiele ciekawiej zrobi się, gdy zestawimy jego fantastyczną warstwę z problemami amerykańskiego systemu opieki medycznej w kwestii zdrowia psychicznego. Bez obaw, znacie je w nieco innym wydaniu również z naszego podwórka, więc nic nie wyda się obce. Ba, momentami będzie przerażająco znajomo.

A gdzie w tym wszystkim porównania do „Lotu nad kukułczym gniazdem”? Są równie oczywiste, co rzecz jasna grubo przesadzone, aczkolwiek warto zobaczyć, jak twórcy sami się do nich pomysłowo i z dystansem odnieśli. Aż szkoda, iż podobnej pomysłowości zabrakło im w innych aspektach serialu.

Terror: Devil in Silver – jak wypada sezon 3 horroru AMC?

Bo przy całym uznaniu dla sposobu, w jaki nowy „Terror” łączy niekoniecznie pasujące do siebie motywy w jedną całość, zaskoczyło mnie, jak „letni” był to seans. I nie mam na myśli marnie działających horrorowych sztuczek, które wyraźnie miały być tylko dodatkiem do mrocznej historii ludzi uwięzionych w wadliwym systemie. To z nią samą mam kłopot.

Cóż bowiem z tego, iż twórcy dobrze diagnozują problemy pojedynczych bohaterów i całego szpitala, skoro jednocześnie nie potrafią nadać im autentycznego znaczenia? Może to kwestia uproszczeń wymuszonych przez krótszy format (sześć odcinków przy dziesięciu w poprzednich sezonach). Może zbyt dużej liczby postaci. A może konieczności pogodzenia wysokiego napięcia z równomiernym rozwojem fabularnym. Przyczyna jest w gruncie rzeczy nieistotna, liczy się skutek.

„Terror: Devil in Silver” (Fot. AMC)

A ten jest taki, iż serialowa historia zamiast na krawędzi fotela trzymała mnie w umiarkowanej temperaturze i zaskakującym spokoju, zwłaszcza jak na horror. Nerwy, jeżeli już się pojawiały, to bardziej z uwagi na wysiłki wykonawców niż scenarzystów. Zwłaszcza Dana Stevensa, który zaczyna specjalizować się w rolach odklejeńców, ale także dotrzymującej mu kroku Judith Light („Transparent”) w roli „stałej rezydentki” szpitala Dorry, która zwłaszcza pod koniec miała kilka popisowych scen.

Żadne aktorskie wyczyny nie mogły jednak zmienić tego, iż zarówno wspomniana dwójka, jak i cała reszta imponującej obsady (w tym m.in. niedawny zdobywa Emmy za „Wdowią Zatokę”, karygodnie niewykorzystany Stephen Root) utonęła w scenariuszu boleśnie pozbawionym subtelności. Rozumiem, iż czasem warto wbijać pewne treści młotkiem do głowy, zwłaszcza gdy brakuje czasu, ale w tym wypadku efektem działań twórców będzie raczej nabicie widzom guza niż zwiększenie ich zaangażowania w opowiadaną historię czy wzbudzenie pozytywnych uczuć względem bohaterów.

Terror: Devil in Silver – czy warto oglądać serial?

W ostatecznym rozrachunku „Terror: Devil in Silver”, choć ma do powiedzenia dużo ważnych rzeczy na temat zdrowia psychicznego, jego leczenia i traktowania pacjentów jak bezosobowych trybików w wielkiej maszynie, a z większością stawianych przez twórców tez nie sposób się nie zgodzić, z rzadka robią oni z nich większy fabularny użytek. Odnosiłem wręcz wrażenie, iż mimo dość krótkich odcinków są one przeciągane, a raz zastosowane chwyty przetwarzane i wykorzystywane ponownie.

„Terror: Devil in Silver” (Fot. AMC)

Najgorzej natomiast, iż serial często zatrzymuje się w pół drogi, nie robiąc spodziewanego wrażenia ani jako horror psychologiczny, ani ten całkiem dosłowny. Pojedyncze zapadające w pamięć sceny czy aktorskie popisy wyciągają całość ponad przeciętny poziom, ale nie czynią jej w żaden sposób wyjątkową. Na dzisiejsze telewizyjne czasy to wciąż sporo, ale już na pewno nie tyle, żeby rzucać wszystko i oglądać. Chyba pora pogodzić się z faktem, iż wyjątkowość „Terroru” już nie wróci.

Terror: Devil in Silver – premiera 21 września o 22:00 w AMC

Idź do oryginalnego materiału