Dziś do oferty Apple TV wróciła „Terapia bez trzymanki” z 3. sezonem. Rzućcie okiem, czy wciąż warto oglądać flagowy serial komediowy platformy streamingowej z nadgryzionym jabłuszkiem w logo.
Na przestrzeni niecałych trzech lat „Terapia bez trzymanki” stała się jednym z najbardziej uwielbianych seriali komediowych w ofercie Apple TV. Widzieliśmy już wszystkie odcinki 3. sezonu i zdradzamy, czy warto oglądać.
Terapia bez trzymanki sezon 3 – co słychać u postaci?
Choć po obejrzeniu całego 11-odcinkowego sezonu można było sądzić, iż to łabędzi śpiew kalifornijskiej ekipy wesołków pod batutą Billa Lawrence’a („Ted Lasso”), przyszłość serialu doczekała się już oficjalnego potwierdzenia ze strony platformy z nadgryzionym jabłuszkiem. Pomimo tego, iż właśnie zamówiono 4. sezon „Terapii bez trzymanki”, każdy z wątków odznacza się jednak aspektem finalności, a im głębiej w fabułę, tym emocjonalnej i poważniej robi się w serialu.
„Terapia bez trzymanki” (Fot. Apple TV)Zacznijmy jednak od początku. W domu u Jimmy’ego (Jason Segel) i Alice (Lukita Maxwell) szykują się spore zmiany. Wszystko za sprawą tego, iż córeczka tatusia jest na ostatniej prostej, by opuścić rodzinne gniazdo. Na Wschodnie Wybrzeże wzywa ją nie tylko uniwersytecka kariera sportowa, ale i chęć usamodzielnienia się – równie przerażająca dla ojca, jak i córki.
Nieco mniej śmiechu na starcie 3. sezonu uświadczymy za sprawą wątku Paula (Harrison Ford) i jego niebezpiecznie postępującej choroby Parkinsona. Dla uroczo zrzędliwego pasjonata kiczowatych kapeluszy będzie to seria pełna refleksji i ważnych decyzji życiowych. Nie zdradzę zbyt wiele, jeżeli powiem, iż w premierowym (aż godzinnym) odcinku czeka nas ślub doktorka z Julie (Wendie Malick); niemniej to dopiero przedsmak tego, co nadejdzie.
Terapia bez trzymanki sezon 3 – jeszcze więcej emocji
Bardziej stabilnie (przynajmniej w teorii) przedstawiają się osobne wątki Gaby (Jessica Williams) wciąż związanej z Derrickiem (Damon Wayans Jr.) czy sąsiadów Jimmy’ego. Spokojne życie Liz (Christa Miller) i Dereka (Ted McGinley) płynie powolnym torem, dopóki swoich problemów nie zrzuci na nich: (a) zblazowany syn pozbawiony jakichkolwiek ambicji i (b) problem zdrowotny Dereka upraszający się o natychmiastową reakcję.
„Terapia bez trzymanki” (Fot. Apple TV)Tymczasem w domostwie Briana (Michael Urie) i Charliego (Devin Kawaoka) pojawi się miejsce dla trzeciej osoby, która – pomimo swych dość ograniczonych zdolności – będzie miała spory wpływ na zdecydowanie więcej postaci. Skoro mowa o wpływie, to nie można zapomnieć o Seanie (Luke Tennie), który wreszcie wziął życie w swoje ręce i poprowadził swój autorski biznes w stronę świetlanej przyszłości.
Znaczną większość czasu spędzimy oczywiście z postaciami wymienionymi powyżej, ale nie oznacza to, iż w 3. sezonie „Terapii bez trzymanki” zabraknie efektownych występów gościnnych. Pod wieloma względami będzie to seria skupiona wokół relacji rodzicielskich, gdyż zarówno Candice Bergen („Murphy Brown”), jak i Jeff Daniels („Newsroom”) pojawią się w rolach rodziców. Drugi z aktorów będzie tatkował samemu Jimmy’emu, a my dowiemy się, dlaczego do tej pory nie było go na ekranie.
W tym wszystkim znalazło się również miejsce dla samego Michaela J. Foxa (legendarny Marty McFly z „Powrotu do przyszłości”), który od dekad walczy z Parkinsonem. Jego niewielka, ale chwytająca za serce rola jest bardzo symboliczna i w obawie przed pozbawieniem was przyjemności z seansu nie zamierzam zdradzać wam, kogo tak naprawdę przyszło mu zagrać.
Terapia bez trzymanki sezon 3 – czy wciąż warto oglądać?
Wspomniana przeze mnie wcześniej powaga w kwestii 3. sezonu „Terapii bez trzymanki” – serialu niezupełnie biorącego się na poważnie – jest oczywiście stwierdzeniem dość umownym. W przypadku projektu sygnowanego nazwiskiem Lawrence’a (naczelnego śmieszka Apple TV) chodzi raczej o poczucie nadchodzącego punktu zwrotnego. Przed wami bowiem seria, w której wszyscy stają przed ważnym wyborem życiowym. Każdy będzie zmagał się z konsekwencjami przeszłości i sposobem, w jaki mogą one blokować pójście naprzód.
„Terapia bez trzymanki” (Fot. Apple TV)U Jimmy’ego będzie to niemoc pełnego zaangażowania się w relację z Sofi (Cobie Smulders); u Alice przyjmie to kształt strachu przed opuszczeniem bliskich; z kolei w przypadku Gaby zobaczymy, jak wypracowane marzenia o życiu i karierze zetkną się z tym, co los zostawi jej na drodze. Powracającym motywem 3. sezonu będą też relacje romantyczne, a także to, ile miejsca zostawiamy w nich dla siebie samych – szepnę wam na ucho, iż pojawi się ktoś nowy w życiu Seana.
Poza ścieżką wyraźnie przybliżającą bohaterów do emocjonalnego katharsis, 3. sezon „Terapii bez trzymanki” to w gruncie rzeczy powtórka z rozrywki – odtworzenie sitcomowej formy, którą widzowie pokochali w poprzednich odsłonach i połączenie jej z refleksją o tematach przemilczanych przez większość pokrewnych tytułów. jeżeli zakochaliście się w dotychczasowych sezonach, ten także trafi wam prosto w serce.
Serialowi raz jeszcze udaje się znaleźć złoty środek między głupkowatą komedią i przejmującym dramatem. Skupienie fabuły na zgrabnym rozwinięciu i (teoretycznym) domknięciu wątków ulubionych postaci było tym, czego „Terapia bez trzymanki” w tym momencie potrzebowała. Trudno sobie wyobrazić, co jeszcze można wycisnąć z tych bohaterów w zamówionym dosłownie przed chwilą 4. sezonie, niemniej Lawrence z ekipą już wcześniej dowodzili, iż pomysłów im nie brakuje.















