Głównym bohaterem "Terapii bez trzymanki" jest psychoterapeuta Jimmy (Jason Segel), który załamuje się po tragicznej śmierci żony w wypadku samochodowym. Po powrocie do pracy zaczyna przekraczać granice etyki zawodowej, by pomóc swym pacjentom. Jednemu z nich, Seanowi (Luke Tennie), weteranowi zmagającemu się z atakami gniewu, pozwala choćby zamieszkać w domku w swoim ogrodzie. Jednocześnie terapeuta stara się odnowić zaniedbane relacje z najbliższymi, przede wszystkim nastoletnią córką Alice (Lukita Maxwell).
Pierwszy sezon "Terapii bez trzymanki" opowiadał o powrocie Jimmy’ego do życia, drugi o wybaczeniu sprawcy tragicznego wypadku. Na początku trzeciego Alice przygotowuje się do wyjazdu na studia. Także pozostali bohaterowie ruszają dalej. Z kolei Jimmy tkwi w miejscu. Trzeci sezon odchodzi od pacjentów terapeuty. Tym razem to jemu trzeba pomóc iść naprzód.Reklama
"Terapia bez trzymanki". Najlepsza rola Harrisona Forda od lat
Ojcami "Terapii bez trzymanki" są Bill Lawrence i Brett Goldstein, którzy wcześniej dali nam "Teda Lasso", cudowny serial o trudach bycia dobrym człowiekiem. Losy Jimmy’ego idą podobnym torem. Twórcy gloryfikują pozytywne emocje i silne relacje z najbliższymi, a zarazem nie ukrywają, iż praca nad nimi wymaga cierpliwości i poświęceń. Pokazują te, iż czasem skutki najlepszych chęci okazują się nie najlepsze. Jimmy, który wchodzi z butami w życie swoich pacjentów i znajomych, przekonuje się o tym wielokrotnie.
Siła "Terapii…" tkwi w jej bohaterach, wspaniale zagranych i napisanych. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Paul, zmagający się z chorobą Parkinsona mentor Jimmy’ego, grany przez Harrisona Forda. Legendarny aktor, który z braku entuzjazmu zrobił w ostatnich latach swój znak rozpoznawczy, zaskakuje. Ford jest w pełni zaangażowany w swą postać w każdej scenie. Jego mrukliwe docinki bawią, a momenty, gdy okazuje najbliższym wsparcie, wzruszają. To wspaniała rola wieńcząca wielką karierę.
Równie dobrze wypadają Christa Miller i Ted McGinley jako Liz i Derek, sąsiedzi Jimmy’ego, którzy zastępowali jego córce rodziców, gdy był on w dołku. Namolna i pena dobrych chęci kobieta jest mistrzynią ciętej riposty. Nikt dosadniej nie powie drugiej osobie, iż nie ma racji. Co najlepsze, Liz jest hipokrytką i często sama musi zweryfikować swoje zachowanie. Z McGinleyem, którego polscy widzowie mogą pamiętać jako Jeffersona w "Świecie według Bundych", tworzy wybuchowy duet. Jej serialowy mąż to świątynia dobrego humoru, entuzjazmu i optymizmu. Gdy Derek kogoś kocha, przeżywa razem z nim wszystkie dobre i złe chwile. Trudno nie pokochać tej postaci. Na świecie powinno być więcej Dereków.
"Terapia bez trzymanki". Konsekwentne zakończenie większości wątków
Trzeci sezon "Terapii..." można podzielić na dwie części. Pierwsza jest głównie komediowa. Dużo tutaj dobrych gestów, zabawnego przekomarzania się między bohaterami, ale też Jimmy’ego powoli starającego się ruszyć ze swoim życiem miłosnym (i często wpadającego na ścianę). Im dalej w las, tym atmosfera robi się nieco poważniejsza. Czuć, iż przed każdym z bohaterów stoi decyzja, do której dojrzewali oni w czasie ponad trzydziestu odcinków. Nie zdradzę oczywiście drogi każdego z nich, ale zapewniam, iż jest ona konsekwentnie wieńczona.
Jednym z głównych wątków nowych odcinków "Terapii…" jest ojcostwo, które zostaje ukazane z wielu perspektyw. Brian (Michael Urie), najlepszy przyjaciel Jimmy’ego, który wraz z mężem niedługo doczeka się dziecka, dojrzewa do tej roli. Derek, którego syn ponownie traci pracę i wraca na kanapę rodziców, przekonuje się, iż jeżeli się kogoś kocha, nie można go tylko klepać po ramieniu. Z kolei Jimmy’ego odwiedza jego dawno niewidziany rodziciel. Wciela się w niego Jeff Daniels, który ponownie wciela się w charyzmatycznego egocentryka – łatwo go polubić, jeszcze łatwiej przewidzieć, iż zawiedzie wszystkich w kluczowym momencie i choćby nie będzie mu przykro. Relacja ta dodaje także nową płaszczyznę do przyjaźni Jimmy’ego i Paula. Nie zdradzę za wiele, gdy przyznam, iż to do nich będą należały najbardziej chwytające za serce momenty sezonu. Zaskakujące jest jednak, w jakich okolicznościach będą miały one miejsce.
"Terapia bez trzymanki". Jeden z najlepszych komediodramatów ostatnich lat
Zaraz po premierze trzeciego sezonu potwierdzono rozpoczęcie prac nad czwartym. Trochę mnie to zaskakuje, ponieważ 11 nowych odcinków świetnie podsumowuje historię wszystkich postaci. Zastanawia mnie więc, jak potoczą się dalsze losy Jimmy’ego i jego najbliższych. Nie zmienia to jednak faktu, iż "Terapia bez trzymanki" jest jednym z najlepszych serialowych komediodramatów ostatnich lat. Najbardziej cenię skupienie się na pozytywnych emocjach w czasach, gdy najprościej iść w cynizm i fatalizm. To produkcja, która na chwilę pozwoli oderwać się aktualnych wiadomości. Może czasem zahacza o naiwność i kicz, ale hej – one w odpowiednich dawkach nikomu nie zrobiły krzywdy.
9/10
"Terapia bez trzymanki" (Shrinking), USA 2026, platforma streamingowa: Apple TV+, premiera trzeciego sezonu: 28 stycznia 2026 roku

















