Domy, które stały się bohaterami
Scenariusz "Rodziny zastępczej" w dużej mierze opierał się na relacjach między bohaterami, ale równie istotną rolę odgrywały miejsca, w których rozgrywała się akcja. Dom Kwiatkowskich był sercem serialu, miejscem pełnym dziecięcego śmiechu, rodzinnych sporów i codziennych rozmów. To w jego kuchni rodziły się najważniejsze decyzje, a w salonie rozgrywały się komiczne sytuacje, które do dziś wspominają widzowie.
Równie ważna była willa Jędruli i Alutki, sąsiadów Kwiatkowskich. To właśnie kontrast pomiędzy skromnym, ciepłym domem Kwiatkowskich a luksusowym, nowoczesnym domem Jędruli tworzył dodatkową płaszczyznę humoru. Widzowie mogli obserwować, jak różnice w stylu życia bohaterów stają się źródłem zabawnych sytuacji, ale też zacieśniają przyjaźń między rodzinami.Reklama
Pożegnanie z planem i nowe życie domów
Kiedy w 2009 roku Polsat zakończył emisję "Rodziny zastępczej", pojawiło się pytanie, co stanie się z domami, które dla widzów stały się równie ważne jak sami bohaterowie. W przeciwieństwie do wielu innych produkcji, w których scenografie powstają w studiach i po zakończeniu zdjęć znikają, tutaj od początku stawiano na autentyczność. Zarówno dom Kwiatkowskich, jak i willa Jędruli były prawdziwymi budynkami w Warszawie, które na zawsze zapisały się w pamięci telewidzów.
Dom Kwiatkowskich znajdował się na warszawskim Wawrze, przy ulicy Frezji 15. Willa Jędruli zaś przy tej samej ulicy, pod numerem 19. Największe poruszenie wywołała informacja, iż dom Kwiatkowskich znalazł nowych właścicieli. Co ciekawe, nie kupili go przypadkowi inwestorzy, ale prawdziwi fani serialu. Osoby, które wychowały się na "Rodzinie zastępczej", postanowiły związać z nim swoją przyszłość. W ich oczach nie była to zwykła nieruchomość, ale część dzieciństwa, wspomnienie beztroskich wieczorów spędzanych przed telewizorem i symbol rodzinnego ciepła.
"Pierwszy sprzedał się dom Kwiatkowskich i wprowadziła się tam rodzina z dziećmi i psem bardzo podobna do serialowej. Oni byli miłośnikami 'Rodziny zastępczej' i bardzo chcieli zamieszkać w tym domu, mimo iż jest bardzo specyficzny. To naprawdę było ich marzenie" - wspominała scenograf serialu Ineza Bodył-Plaskota.
Dlaczego domy miały taką wartość dla widzów?
Dom Kwiatkowskich w serialu nie był przestrzenią idealną. Często panował w nim chaos, dzieci biegały po pokojach, a Jacek i Anka próbowali pogodzić obowiązki rodzicielskie z własnymi planami. To właśnie ten nieład sprawiał, iż miejsce wydawało się autentyczne i bliskie każdemu widzowi. Dla wielu osób dom Kwiatkowskich był przeciwieństwem chłodnych i przesadnie wystylizowanych wnętrz, jakie pokazywano w innych produkcjach.
Nie inaczej było z willą Jędruli. Choć prezentowała się bardziej nowocześnie, widzowie traktowali ją jako część opowieści, w której codzienność mieszała się z humorem. To w niej rozgrywały się jedne z najbardziej pamiętnych scen z udziałem Tomasza Dedeka i Joanny Trzepiecińskiej.
Wybór prawdziwych domów zamiast studyjnych dekoracji okazał się jednym z kluczowych powodów sukcesu serialu. Realistyczne przestrzenie sprawiały, iż widzowie mogli poczuć, iż bohaterowie naprawdę istnieją, a ich życie toczy się w zwyczajnej warszawskiej dzielnicy. Dzięki temu serial zyskał wyjątkową atmosferę, której nie udałoby się osiągnąć w sztucznych warunkach studyjnych.
Domy w "Rodzinie zastępczej" pełniły funkcję nie tylko scenografii, ale wręcz bohaterów drugiego planu. Tak jak widzowie przywiązywali się do Anki, Jacka czy Jędruli, tak samo czuli emocjonalny związek z miejscami, w których ci bohaterowie żyli.
Serial opowiadał o rodzinie patchworkowej, w której każdy musiał odnaleźć swoje miejsce. Właśnie dom, w którym spotykali się Kwiatkowscy, symbolizował bezpieczeństwo i akceptację. To dlatego dla fanów tak ważne było, by ten budynek przetrwał, a jeszcze bardziej symboliczne stało się, iż trafił w ręce osób, które naprawdę kochały serial.
Zobacz też: "The Pitt" bije rekordy popularności! Finał 2. sezonu z imponującym wynikiem
