Odcinki tego serialu z kubkiem herbaty i ciepłym kocykiem to moje ulubione jesienne guilty pleasure. W świecie, w którym króluje mrok, ten tytuł jest jak plaster na zmęczoną duszę. Przynosi ukojenie i stanowi uroczą odskocznię od seriali kryminalnych o seryjnych mordercach i ciężkich dramatów o toksycznych relacjach, którymi non stop karmią nas platformy streamingowe. Czas na coś zupełnie innego: na wyciskacze łez do klasycznych piosenek Dolly Parton, które dziś – po śmierci artystki – ogląda się z jeszcze większą nostalgią.