Na międzynarodowym festiwalu Series Mania w Lille światową premierę miał polski serial HBO Max - "Proud". Na platformie ukaże się jeszcze w tym roku, tymczasem my mieliśmy okazję zobaczyć już trzy odcinki i porozmawiać z Ignacym Lissem oraz Marią Sobocińską.
"Proud": co to za serial i kto w nim gra?
Głównym bohaterem "Proud" jest Filip (Ignacy Liss) – bezczelny i lekkomyślny gej, który żyje chwilą, nie przejmując się konsekwencjami. Nie stroni od używek, bagatelizuje relacje z bliskimi i zwykle uchodzi mu wszystko na sucho. Jest totalnie spłukany, nie ma stałej pracy, a dorywczo zajmuje się modelingiem, korzystając ze swojego młodego wyglądu i urody. Mieszka razem z siostrą i jej małą córeczką, prowadząc życie pozornie beztroskie. Pewnego dnia jego świat zostaje brutalnie wywrócony do góry nogami. Filip staje w obliczu ogromnej tragedii, która zmusza go do natychmiastowego odpowiedzialnego dorosłego życia. Od tej chwili na jego głowie jest niemowlę, mieszkanie, pranie, sprzątanie i gotowanie. Wszystko, czego wcześniej unikał, staje się jego codziennością.Reklama
U boku Ignacego Lissa występują m.in. Maria Sobocińska, Kamil Studnicki czy Maja Ostaszewska. Reżyserem produkcji jest Karol Klementewicz, który napisał scenariusz razem z Moniką Pęcikiewicz.
Ignacy Liss i Maria Sobocińska dla Interii o "Proud"
Justyna Miś, Interia: Jesteśmy na festiwalu Series Mania w Lille, gdzie serial "Proud" bierze udział w konkursie głównym. Co was zafascynowało w tej historii?
Ignacy Liss: - Na castingu dostaliśmy jedynie wybrane sceny do przeczytania. Byłem bardzo zaintrygowany. Pomyślałem, iż to temat interesujący i potencjalnie kontrowersyjny, więc wiele zależy od tego, jak został on napisany. Kiedy w końcu przeczytałem całość, zrozumiałem, iż to bardzo ważna historia. To głos, który nie ma na celu dzielenia ludzi i wzbudzania kontrowersji dla samej kontrowersji. Oczywiście prowokuje, ale do dyskusji i refleksji. Pomyślałem wtedy, iż chcę wziąć w tym udział, bo to temat, który w pewien sposób dotyka nas wszystkich. Nie chodzi tylko o kwestie związane z homoseksualizmem. To przede wszystkim opowieść o człowieku, który zmienia się pod wpływem miłości. Widzimy, iż niezależnie od tego, jaki jest, potrafi kochać – a ta miłość realnie wpływa na jego życie i decyzje. Obserwujemy jego drogę: od kogoś zagubionego do osoby, która staje się gotowa, by zaopiekować się dzieckiem. Wniosek jest prosty – każdy z nas ma szansę się zmienić. I to właśnie najbardziej mnie w tej historii poruszyło. Chciałem dołożyć do niej swoją cegiełkę.
Maria Sobocińska: - Na pewno ważne jest to, iż ten serial nie daje gotowych odpowiedzi. Zamiast tego stawia wiele pytań – takich, na które każdy widz musi odpowiedzieć sobie sam. Nie narzuca jednego punktu widzenia i to bardzo mi się podoba. Duże wrażenie robi też sposób, w jaki splatają się losy bohaterów. To opowieść o rodzinie, która nie jest zbudowana poprzez więzy krwi, ale bazuje na relacjach i przyjaźni. Każda z tych postaci ma własną historię, swoje problemy i dramaty, ale jednocześnie się uzupełniają i wspierają. Razem tworzą grupę, która jest po prostu silniejsza – i którą łączy coś najważniejszego: wzajemna troska i uczucie.
Czy mieliście takie wrażenie, iż ten scenariusz jest napisany tak, jak my naprawdę mówimy między sobą? Dialogi brzmią bardzo naturalnie, jak rozmowy wśród znajomych. Jesteśmy przecież w podobnym wieku i oglądając ten serial miałam poczucie, iż taka sytuacja spokojnie mogłaby wydarzyć się w moim otoczeniu.
Maria Sobocińska: - Próby często wyglądają tak, iż siedzi się razem i zmienia dialogi, coś poprawia, tak żeby mówiło nam się naturalniej. W tym przypadku było jednak zupełnie inaczej – modyfikacji było naprawdę niewiele. Karol [Klementewicz] napisał to w taki sposób, iż każda z postaci ma swój własny, wyraźny język. Dzięki temu na próbach mogliśmy skupić się na intencjach, relacjach i realizacji scen.
Na początku przeszłość bohaterów jest jedynie zarysowana i stopniowo ją odkrywamy z odcinka na odcinek. Wiemy jednak, iż seriale nie zawsze kręci się chronologicznie, dlatego jestem ciekawa, jak wyglądał wasz proces pracy nad rolą. Jak budowaliście swoje postaci od strony psychologicznej?
Maria Sobocińska: - Na początku opowiedzieliśmy sobie te historie właśnie podczas prób. Ten proces polegał na tym, żeby odpowiedzieć sobie na pytania, na które scenariusz nie daje wprost odpowiedzi – tak, żebyśmy my jako aktorzy to wiedzieli i mogli na tej podstawie budować postaci. W moim przypadku przeszłość była szczególnie istotna, bo dotyczy bohaterki mierzącej się z trudnymi doświadczeniami jak na swój wiek. Wcześniej nie grałam matki starszego dziecka, a tu mamy już córkę w wieku nastoletnim, więc to zupełnie inna dynamika relacji w tym przypadku dość nieoczywistej, bo córka jest znacznie poważniejsza od matki.
W niektórych filmach czy serialach bohaterowie, którzy są gejami, nie mają za wiele innych cech charakteru, ani przestrzeni na rozwój postaci. W "Proud" jest zupełnie inaczej. Oglądamy Filipa w różnych, choć dość skrajnych, odcieniach, a orientacja często nie wysuwa się na pierwszy plan.
Ignacy Liss: - Dla mnie rola taka jak Filip, gdzie przez osiem odcinków adekwatnie cały czas jest się na ekranie i historia opowiada się przez postać, polegała przede wszystkim na pracy z ciałem i wyobraźnią. najważniejsze było dla mnie, żeby najpierw "zbudować" tego bohatera fizycznie, a potem wypełnić go doświadczeniami. Bardzo dużo dały mi też rozmowy i kooperacja – z reżyserem, z partnerami z planu. To wszystko mnie budowało. Sam proces przygotowań opierał się w dużej mierze na czytaniu – nie tylko scenariusza, ale też różnych książek. Karol podsuwał nam na przykład lektury o domach dziecka, bo Filip ma takie doświadczenia. Starałem się też wejść w świat modelingu, trochę w środowisko queerowe, zrozumieć, czym ono jest. To wszystko – praca z tekstem, wyobraźnią, długie rozmowy i próby – złożyło się na tę rolę. Właśnie tego często brakuje na planie, czyli czasu w spokojne sprawdzenie różnych rzeczy. Tutaj Karol bardzo na to stawiał, żebyśmy mogli eksperymentować już na etapie prób.
- Praca z wyobraźnią jest w aktorstwie kluczowa, więc chłonięcie różnych tekstów kultury i doświadczeń było absolutnie słuszne. Zderzenie z Filipem polegało na ciągłym wyobrażaniu sobie różnych sytuacji i konfrontowaniu ich z reżyserem oraz partnerami z planu, i myślę, iż się to udało. Aspekt homoseksualny był dla mnie wyzwaniem, szczególnie na początku. Chodziło jednak nie tyle o orientację, ile o pewną rozwiązłość – o granice intymności, które bohater przekracza. Ten bohater mógłby mieć inną orientację i robić dokładnie to samo, a wyzwanie pozostałoby takie samo. Na przykład, gdyby scena dotyczyła kilku kobiet w jednym łóżku, trudność byłaby identyczna – to kwestia konfrontacji z własnymi granicami, intymnością i doświadczeniami, których nigdy wcześniej się nie miało.
Ignacy, jesteś świeżo upieczonym tatą, gratulacje. W serialu twój bohater nagle musi zająć się niemowlakiem. Czy w życiu prywatnym czerpałeś z doświadczenia z planu "Proud"?
Ignacy Liss: - Niektórzy mogliby to nazwać przypadkiem. Ja jednak uważam, iż tak miało być. Kilka miesięcy po tym, jak dostałem tę rolę, dowiedziałem się, iż zostanę tatą. Uśmiechnąłem się wtedy, bo pomyślałem, iż akurat w tym czasie będę pracować nad tym serialem. To tak jakby Bóg przygotowywał mnie w ten sposób na rodzicielstwo. Było to wspaniałe doświadczenie, bo mogłem już poczuć coś, co niedługo będzie moją codziennością. To naprawdę coś niezapomnianego. Dla mnie to nie był przypadek.
Ignacy Liss i Maria Sobocińska: kariera
Ignacy Liss przyszedł na świat 16 lutego 1998 roku. Ukończył studia aktorskie w Akademii Teatralnej w Warszawie. Widzowie mogą kojarzyć go przede wszystkim z roli hrabiego Leszka Czyńskiego w najnowszej ekranizacji "Znachora" w reżyserii Michała Gazdy oraz z filmu "Światłoczuła", który zadebiutował w 2025 roku. W ostatnich latach zagrał także główną rolę w filmie "Marzec '68" oraz pojawił się w popularnych produkcjach, takich jak serial "Teściowie", "Warszawianka" czy film Netfliksa "Fanfik".
Maria Sobocińska pochodzi ze znanej rodziny, od lat związanej z polskim kinem. Jest córką aktorki Hanny Mikuć oraz operatora Piotra Sobocińskiego, wnuczką operatora Witolda Sobocińskiego oraz aktorów Wandy Chwiałkowskiej i Bohdana Mikucia oraz siostrą operatorów Piotra i Michała Sobocińskich.
O urodzonej w 1994 roku aktorce zrobiło się głośno już rok temu za sprawą filmu "Pan T.". Za rolę maturzystki Dagny została nominowana do Orłów 2020 w kategorii najlepsza główna rola kobieca. Sobocińska jest absolwentką Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej w Warszawie. Na ekranie zadebiutowała w 2016 roku filmem "Wołyń". Od tamtej pory regularnie pojawia się na ekranie. Zagrała m.in. jedną z głównych ról w serialu "Sexify", a w zeszłym roku oglądaliśmy ją w "Domu dobrym".
Czytaj więcej: Bartłomiej Nowosielski w roli głównej nowego serialu. Zdradził kulisy
