Zamiana aktora w ikonicznej roli to dla twórców stąpanie po polu minowym. Widzowie przyzwyczajają się do konkretnych twarzy czy chemii między dwoma aktorami, dlatego nagła zmiana obsadowa często wywołuje burzliwe (i nie zawsze kulturalne) dyskusje, a czasem wręcz bojkot całej produkcji. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Ogromne zamieszanie wywołał ostatnio fakt, iż Joanna Jabłczyńska nie zagra Tosi w powstającej nowej odsłonie "Nigdy w życiu!". Oto przegląd głośnych i kontrowersyjnych recastów w filmach (i jednym serialu!).
W pierwszym "Iron Manie" z 2008 roku Terrence Howard wcielił się w Jamesa Rhodesa i był wówczas... najlepiej opłacanym aktorem w całej obsadzie (zarobił więcej niż Robert Downey Jr., co z dzisiejszej perspektywy wydaje się wręcz niebywałe). Przy pracach nad kontynuacją Marvel postanowił drastycznie obciąć gażę Howarda, chcąc przekierować budżet na główną gwiazdę. Poza tym - według doniesień - reżyser Jon Favreau nieszczególnie miło wspominał pracę z Howardem. Rolę Rhodesa możliwie jak najszybciej przejął Don Cheadle, który zadebiutował w "Iron Manie 2" i do dziś pojawia się w MCU.
Sukces dwóch odsłon "Mumii" z Brendanem Fraserem po części na pewno był zasługą jego ekranowej chemii z Rachel Weisz. Gdy przyszedł czas na trzecią część, aktorka zrezygnowała jednak z roli Evie - oficjalnie z powodu niezadowolenia ze scenariusza oraz chęci spędzenia czasu z nowo narodzonym dzieckiem. Zastąpiła ją Maria Bello. Zmiana okazała się bolesna: z ekranu całkowicie wyparowała naturalna dynamika między głównymi bohaterami, a sama rola Bello została przyjęta przez fanów bez entuzjazmu. Szczęśliwie dla fanów serii, w nadchodzącej czwartej odsłonie powróci Weisz, a twórcy prawdopodobnie zignorują część trzecią.
Wybór Jamie Clayton (znanej m.in. z "Sense8") do roli Pinheada w "Hellraiserze" z 2022 roku początkowo wywołał w sieci zamieszanie. Fani nie wyobrażali sobie nikogo innego niż Doug Bradley, który grał tę postać przez lata, a obsadzenie transpłciowej aktorki wielu uznało za zbędną prowokację. David Bruckner tłumaczył, iż w oryginalnej noweli Clive’a Barkera Pinhead jest postacią androgyniczną o kobiecym głosie, więc casting był w rzeczywistości powrotem do korzeni. Clayton nie próbowała naśladować poprzednika, a jej występ był na tyle udany, iż spotkał się z uznaniem także fanów oryginału. Nic nie zarzucił mu też sam Bradley.
Edward Norton zagrał Bruce'a Bannera w "The Incredible Hulk" z 2008 roku i był to jedyny raz, gdy zagrał tę postać. W pierwszym crossoverze MCU został zastąpiony przez Marka Ruffalo, który w Bannera wciela się do dziś. Kevin Feige tłumaczył, iż rezygnacja z Nortona wynika z faktu zapotrzebowania na aktora, który potrafi działać drużynowo (Norton według doniesień miał być trudny we współpracy), na co negatywnie zareagował agent Nortona, zarzucając stawianie jego klienta w złym świetle. Sam Norton po latach mówił z kolei, iż odstąpienie od roli Hulka było jego decyzją.
Gdy przez lata powracały dyskusje o "Pasji" Mela Gibsona, fani nie wyobrażali sobie w roli Jezusa nikogo innego niż Jima Caviezela. Jego kreacja z 2004 roku stała się dla wielu widzów absolutnie ikoniczna (a dla samego aktora była trudnym, choć wielkim przeżyciem, które znacznie wzmocniło jego wiarę). Informacje o przekazaniu roli młodszemu, fińskiemu aktorowi Jaakko Ohtonenowi w planowanym sequelu (a adekwatnie dwóch) były więc co najmniej zaskakujące. Warto przy tym pamiętać, iż nie tylko Caviezel został zastąpiony - Gibson postanowił podmienić praktycznie cały aktorski zespół, tłumacząc to upływem czasu między obiema częściami. O tym, czy obawy widzów są uzasadnione, przekonamy się w przyszłym roku.
Czwarty "Matrix" bynajmniej nie zyskał jednogłośnej przychylności fanów cyklu, a jednym z największych ciosów był brak jednych z najważniejszych aktorów oryginalnej trylogii - Laurence’a Fishburne’a i Hugo Weavinga, którzy wcielali się w Morfeusza oraz agenta Smitha. Zamiast nich na ekranie pojawili się Yahya Abdul-Mateen II oraz Jonathan Groff. Co prawda zmiana ta została uzasadniona w scenariuszu, a nowi odtwórcy ról dysponują niemałym talentem, ale trudno było przeskoczyć to, jak ugruntowane w świadomości widzów są interpretacje Fishburne’a i Weavinga.
Wracamy do kontynuacji losów Judyty z "Nigdy w życiu!" - ale nie tej realizowanej, ale powstałej już dwa lata po pierwszym filmie i tworzonej przez innych producentów. W "Ja wam pokażę!" jedynymi aktorami, którzy powtórzyli swoje role, byli Marta Lipińska oraz Krzysztof Kowalewski w roli rodziców Judyty. Większość postaci została więc obsadzona na nowo - w ten sposób nastąpiła zmiana Danuty Stenki na Grażynę Wolszczak, Artura Żmijewskiego na Pawła Deląga, Jana Frycza na Cezarego Pazurę oraz Joanny Jabłczyńskiej na Marię Niklińską. Nowi aktorzy nie potrafili jednak odtworzyć lekkości i chemii pierwowzoru, a film został zmiażdżony przez krytyków i widzów.
Jeden z najbardziej medialnych i burzliwych recastów XXI wieku. W trakcie zdjęć do trzeciej części serii Warner Bros. "poprosiło" Johnny'ego Deppa o rezygnację z roli Gellerta Grindelwalda po tym, jak aktor przegrał proces o zniesławienie z brytyjskim tabloidem The Sun. Rolę w trybie ekspresowym przejął Mads Mikkelsen. Aktor stworzył własną interpretację bohatera, chłodniejszą, i bardziej stonowaną, którą niektórzy krytycy uznali za lepszą. Mimo to fani i obrońcy Deppa byli - delikatnie mówiąc - niezadowoleni z obrotu sprawy i tego, jak studio potraktowało aktora. Po tym, jak Depp zwyciężył w kolejnym procesie (tym razem przeciwko Amber Heard), pojawiły się głosy, iż Warner Bros. powinno oficjalnie przeprosić aktora.
Odejście Henry'ego Cavilla po 3. sezonie "Wiedźmina" wywołało trzęsienie ziemi w sieci. Cavill był powszechnie chwalony jako najjaśniejszy punkt serialu - fani doceniali, iż aktor, będący prywatnie ogromnym fanem książek Sapkowskiego i ich growych adaptacji, wkładał w rolę Geralta z Rivii całe serce. Jego rezygnacja, wynikająca prawdopodobnie z konfliktu z showrunnerką i frustracji spowodowanej ignorowaniem materiału źródłowego, zbiegła się z przekazaniem roli Liamowi Hemsworthowi. Fani zareagowali wściekłością, masowo ubiegając się o przywrócenie Cavilla. Na nic się to zdało (jak to zwykle bywa w takich przypadkach) - Hemsworth zagrał w 4. sezonie i zobaczymy go jeszcze w piątym, finałowym.
Która z powyższych zmian zabolała was najbardziej? A którą uznajecie za słuszną? Czekamy na komentarze!
10. Jodie Foster → Julianne Moore ("Hannibal")
Za rolę Clarice Starling w "Milczeniu owiec" Jodie Foster zdobyła zasłużonego Oscara, tworząc niezwykły ekranowy duet z Anthonym Hopkinsem. Gdy po dekadzie powstawał sequel "Hannibal", Foster odmówiła powrotu, krytykując scenariusz i to, jak została napisana jej bohaterka. Do roli zaangażowano Julianne Moore i choć włożyła w ten występ wysiłek, to poprzeczka była zbyt wysoko, by Moore w pełni przekonała do siebie widzów. Sam film też nie spotkał się z takim uznaniem, co poprzednik. 9. Terrence Howard → Don Cheadle ("Iron Man 2")
W pierwszym "Iron Manie" z 2008 roku Terrence Howard wcielił się w Jamesa Rhodesa i był wówczas... najlepiej opłacanym aktorem w całej obsadzie (zarobił więcej niż Robert Downey Jr., co z dzisiejszej perspektywy wydaje się wręcz niebywałe). Przy pracach nad kontynuacją Marvel postanowił drastycznie obciąć gażę Howarda, chcąc przekierować budżet na główną gwiazdę. Poza tym - według doniesień - reżyser Jon Favreau nieszczególnie miło wspominał pracę z Howardem. Rolę Rhodesa możliwie jak najszybciej przejął Don Cheadle, który zadebiutował w "Iron Manie 2" i do dziś pojawia się w MCU.
Sukces dwóch odsłon "Mumii" z Brendanem Fraserem po części na pewno był zasługą jego ekranowej chemii z Rachel Weisz. Gdy przyszedł czas na trzecią część, aktorka zrezygnowała jednak z roli Evie - oficjalnie z powodu niezadowolenia ze scenariusza oraz chęci spędzenia czasu z nowo narodzonym dzieckiem. Zastąpiła ją Maria Bello. Zmiana okazała się bolesna: z ekranu całkowicie wyparowała naturalna dynamika między głównymi bohaterami, a sama rola Bello została przyjęta przez fanów bez entuzjazmu. Szczęśliwie dla fanów serii, w nadchodzącej czwartej odsłonie powróci Weisz, a twórcy prawdopodobnie zignorują część trzecią.
Wybór Jamie Clayton (znanej m.in. z "Sense8") do roli Pinheada w "Hellraiserze" z 2022 roku początkowo wywołał w sieci zamieszanie. Fani nie wyobrażali sobie nikogo innego niż Doug Bradley, który grał tę postać przez lata, a obsadzenie transpłciowej aktorki wielu uznało za zbędną prowokację. David Bruckner tłumaczył, iż w oryginalnej noweli Clive’a Barkera Pinhead jest postacią androgyniczną o kobiecym głosie, więc casting był w rzeczywistości powrotem do korzeni. Clayton nie próbowała naśladować poprzednika, a jej występ był na tyle udany, iż spotkał się z uznaniem także fanów oryginału. Nic nie zarzucił mu też sam Bradley.
6. Edward Norton → Mark Ruffalo ("Avengers")
Edward Norton zagrał Bruce'a Bannera w "The Incredible Hulk" z 2008 roku i był to jedyny raz, gdy zagrał tę postać. W pierwszym crossoverze MCU został zastąpiony przez Marka Ruffalo, który w Bannera wciela się do dziś. Kevin Feige tłumaczył, iż rezygnacja z Nortona wynika z faktu zapotrzebowania na aktora, który potrafi działać drużynowo (Norton według doniesień miał być trudny we współpracy), na co negatywnie zareagował agent Nortona, zarzucając stawianie jego klienta w złym świetle. Sam Norton po latach mówił z kolei, iż odstąpienie od roli Hulka było jego decyzją.
5. Jim Caviezel → Jaakko Ohtonen ("Zmartwychwstanie Chrystusa")
Gdy przez lata powracały dyskusje o "Pasji" Mela Gibsona, fani nie wyobrażali sobie w roli Jezusa nikogo innego niż Jima Caviezela. Jego kreacja z 2004 roku stała się dla wielu widzów absolutnie ikoniczna (a dla samego aktora była trudnym, choć wielkim przeżyciem, które znacznie wzmocniło jego wiarę). Informacje o przekazaniu roli młodszemu, fińskiemu aktorowi Jaakko Ohtonenowi w planowanym sequelu (a adekwatnie dwóch) były więc co najmniej zaskakujące. Warto przy tym pamiętać, iż nie tylko Caviezel został zastąpiony - Gibson postanowił podmienić praktycznie cały aktorski zespół, tłumacząc to upływem czasu między obiema częściami. O tym, czy obawy widzów są uzasadnione, przekonamy się w przyszłym roku.
4. Laurence Fishburne i Hugo Weaving → Yahya Abdul-Mateen II i Jonathan Groff ("Matrix Zmartwychwstania")
Czwarty "Matrix" bynajmniej nie zyskał jednogłośnej przychylności fanów cyklu, a jednym z największych ciosów był brak jednych z najważniejszych aktorów oryginalnej trylogii - Laurence’a Fishburne’a i Hugo Weavinga, którzy wcielali się w Morfeusza oraz agenta Smitha. Zamiast nich na ekranie pojawili się Yahya Abdul-Mateen II oraz Jonathan Groff. Co prawda zmiana ta została uzasadniona w scenariuszu, a nowi odtwórcy ról dysponują niemałym talentem, ale trudno było przeskoczyć to, jak ugruntowane w świadomości widzów są interpretacje Fishburne’a i Weavinga.
3. Prawie cała obsada ("Ja wam pokażę!")
Wracamy do kontynuacji losów Judyty z "Nigdy w życiu!" - ale nie tej realizowanej, ale powstałej już dwa lata po pierwszym filmie i tworzonej przez innych producentów. W "Ja wam pokażę!" jedynymi aktorami, którzy powtórzyli swoje role, byli Marta Lipińska oraz Krzysztof Kowalewski w roli rodziców Judyty. Większość postaci została więc obsadzona na nowo - w ten sposób nastąpiła zmiana Danuty Stenki na Grażynę Wolszczak, Artura Żmijewskiego na Pawła Deląga, Jana Frycza na Cezarego Pazurę oraz Joanny Jabłczyńskiej na Marię Niklińską. Nowi aktorzy nie potrafili jednak odtworzyć lekkości i chemii pierwowzoru, a film został zmiażdżony przez krytyków i widzów.
2. Johnny Depp → Mads Mikkelsen ("Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore'a")
Jeden z najbardziej medialnych i burzliwych recastów XXI wieku. W trakcie zdjęć do trzeciej części serii Warner Bros. "poprosiło" Johnny'ego Deppa o rezygnację z roli Gellerta Grindelwalda po tym, jak aktor przegrał proces o zniesławienie z brytyjskim tabloidem The Sun. Rolę w trybie ekspresowym przejął Mads Mikkelsen. Aktor stworzył własną interpretację bohatera, chłodniejszą, i bardziej stonowaną, którą niektórzy krytycy uznali za lepszą. Mimo to fani i obrońcy Deppa byli - delikatnie mówiąc - niezadowoleni z obrotu sprawy i tego, jak studio potraktowało aktora. Po tym, jak Depp zwyciężył w kolejnym procesie (tym razem przeciwko Amber Heard), pojawiły się głosy, iż Warner Bros. powinno oficjalnie przeprosić aktora.
1. Henry Cavill → Liam Hemsworth ("Wiedźmin")
Odejście Henry'ego Cavilla po 3. sezonie "Wiedźmina" wywołało trzęsienie ziemi w sieci. Cavill był powszechnie chwalony jako najjaśniejszy punkt serialu - fani doceniali, iż aktor, będący prywatnie ogromnym fanem książek Sapkowskiego i ich growych adaptacji, wkładał w rolę Geralta z Rivii całe serce. Jego rezygnacja, wynikająca prawdopodobnie z konfliktu z showrunnerką i frustracji spowodowanej ignorowaniem materiału źródłowego, zbiegła się z przekazaniem roli Liamowi Hemsworthowi. Fani zareagowali wściekłością, masowo ubiegając się o przywrócenie Cavilla. Na nic się to zdało (jak to zwykle bywa w takich przypadkach) - Hemsworth zagrał w 4. sezonie i zobaczymy go jeszcze w piątym, finałowym.
Która z powyższych zmian zabolała was najbardziej? A którą uznajecie za słuszną? Czekamy na komentarze!
















