Quentin Tarantino miał plany na sequel Pewnego razu… w Hollywood, który skupiałby się na postaci odgrywanej przez Brada Pitta. Reżyser porzucił jednak pomysł na film o Cliffie Boothie. Pitt nie był gotowy pożegnać się z rolą. Aktor uzyskał zgodę od Tarantino na przekazanie scenariusza Davidowi Fincherowi, który skorzystał z okazji. Rezultatem współpracy są Dalsze perypetie Cliffa Bootha.
Tarantino wyznał Empire, iż zachwycił się wizją, iż David Fincher mógłby reżyserować jego dzieło.
Jedną z rzeczy, które sprawiły, iż to wszystko wyszło, było moje podekscytowanie, iż David będzie pracował nad moim materiałem. Zdobyłem szacunek jako scenarzysta, ale przez cały czas czuję, iż ludzie widzą mnie jako reżysera, który pisze tylko dla siebie. Fakt, iż reżyser kalibru Davida mógłby spędzić półtora roku pracując nad moim materiałem, jest niesamowity. Kolejnym aspektem był Brad grający tę postać. Czułem, iż go zawodzę, kiedy porzuciłem film. Czułem się z tym źle, więc fakt, iż wziął scenariusz do tego gościa i on odpowiedział… to było fantastyczne.
David Fincher jest znany z mnogości ujęć. Tym razem film miał zostać nakręcony bez większej liczby dubli. Fincher jednak zrezygnował ze swojego pomysłu, gdy wkroczył Tarantino. Reżyser sequela Pewnego razu… w Hollywood wspomina:
Pamiętam jak na początku powiedziałem do Quentina: chcę mieć pewność, iż znam ten film na wylot, bo chcę ograniczyć się do pięciu/sześciu ujęć. Na co on: CO?! Chcę pełny efekt! Chcę 28 ujęć w każdej scenografii!.
Dalsze perypetie Cliffa Bootha zadebiutują 25 listopada w IMAXie, a 23 grudnia pojawią się na Netflixie.
Fot. główna: dailyweb













