„Taka była moja wizja. Moja Gajka”. Magdalena Popławska o Kuroniach i „Naszej rewolucji” | Kultura na weekend. Odc. 316

polityka.pl 3 godzin temu
Historia pamięta głównie „frontmenów” dziejowych przemian, tymczasem tuż za ich plecami stały kobiety, bez których ten męski świat nie miałby szans zadziałać – mówi Magdalena Popławska, odtwórczyni roli Grażyny „Gajki” Kuroń. Kim był Jacek Kuroń, wiedzą niemal wszyscy, nie każdy jednak zna kulisy 27-letniej historii jego miłości do żony Grażyny „Gajki” Kuroń, stanowiącej główny motyw „Naszej rewolucji”, filmu biograficznego w reżyserii Piotra Domalewskiego (premiera kinowa 11 listopada).

Grająca Gajkę Magdalena Popławska w rozmowie z Januszem Wróblewskim zwraca uwagę, iż fundamentem i najważniejszym skarbem w pracy nad tą rolą stała się dla niej ich prywatna korespondencja. – Kiedy czyta się te listy, człowiek dosłownie przenosi się w czasie. Z jednej strony to proste, codzienne relacje z tego, co ich otaczało, ale z drugiej – sposób, w jaki do siebie piszą i jak ze sobą rozmawiają, nosi w sobie znamiona nadzwyczajnej czułości. W każdym zdaniu widać, iż niezależnie od naporu historii i polityki oni zawsze stawiali siebie nawzajem na pierwszym miejscu. To właśnie ta lektura dała mi emocjonalny klucz do zrozumienia potęgi ich uczucia – wyjaśnia aktorka.

„Nasza rewolucja” stara się przywrócić pamięć Gajce i innym kobietom usuniętym w cień historii. – Niezwykle się cieszę, iż ten film powstał, bo wreszcie wyciągamy na światło dzienne kobietę, o której dotąd wiedzieliśmy tak niewiele – podkreśla Popławska. – Historia pamięta głównie męskich liderów i „frontmenów” dziejowych przemian, tymczasem tuż za ich plecami stały kobiety, bez których ten męski świat nie miałby szans zadziałać. Gajka nie należała formalnie do KOR, ale stała się jego cichym oparciem. Ich mieszkanie przy ulicy Mickiewicza w Warszawie było prawdziwym centrum dowodzenia. Żyła w świecie, w którym gdy Jacek po długiej nieobecności w końcu wpadał na chwilę do domu, od razu wchodził z nim cały sztab ludzi. Miała męża dla siebie niewiele, a mimo to potrafiła stworzyć przestrzeń, która wszystkich jednoczyła i dawała im siłę.

Popławska wybiera często role nadwrażliwych, rozchwianych emocjonalnie, niezdecydowanych, superinteligentnych neurotyczek. Teraz musiała zmierzyć się z zupełnie innym wyzwaniem. Jak zagrać postać bez wad, przypominającą anioła? – Tworząc bohaterkę, zawsze szukam punktów skrajnych, tego, co najbliższe i najbardziej odległe od mojej wrażliwości – tłumaczy aktorka. – Kwestie wizualne, zewnętrzny sztafaż epoki, kostium czy perukę oddałam w ręce charakteryzatorów. Dzięki temu w samej grze mogłam skupić się na tym, co najdelikatniejsze – na subtelnościach i emocjach. Gajka była postacią pełną niezwykłej głębi: z jednej strony delikatna, wrażliwa i czuła kobieta, z drugiej – niezłomna, silna opoka moralna, która w ostatecznym rozrachunku potrafiła podjąć decyzję ważącą na losach całej tej opowieści. Taka była moja wizja – wyobrażona, ale wyczytana z jej słów. Po prostu: moja Gajka.

Idź do oryginalnego materiału