"Tak się po krakowsku załatwia sprawy". Co Kraków zrobił narodowej sztuce [OPINIA]
Zdjęcie: Kraków narodowej sztuce, czyli tryumf miernoty
— Mój syn to miernota! — krzyczy ojciec Stanisława Wyspiańskiego. Rysunki Stasia lecą z nieba, walają się po meblach, podłodze, później na trumnach artysty, poety, dyrektora teatru. Głos ojca niesie się po krakowskich ulicach i salonach. "Kraków narodowej sztuce, czyli tryumf miernoty" stanowi domknięcie tryptyku o Wyspiańskim. Sztuka, którą od wczoraj można oglądać w Teatrze Słowackiego, zmusza do powrotu do pytania: co adekwatnie robimy sobie nawzajem? I dlaczego?














