Pracownik lokalu na parterze usłyszał nagły, głośny huk, a na jego oczach na ścianach zaczęły pojawiać się rysy. W tym samym czasie, tuż za ścianą szczytową stuletniego budynku, trwały intensywne prace przy budowie nowego obiektu Świdnickiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego. – Od tamtego momentu rozpoczął się dla nas wielomiesięczny koszmar oraz nierówna walka. Podpisane przez zarząd TBS-u porozumienie o wzięciu odpowiedzialności za powstałe szkody okazało się nic niewarte – alarmują właściciele uszkodzonych mieszkań.
TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH

6 października obejrzałam ślady, jakie na kamienicy przy ulicy Księcia Bolka Świdnickiego 24-24a pojawiły się wraz z kolejnymi etapami prowadzonej tuż obok inwestycji Świdnickiego Towarzystwa Budownictwa Mieszkaniowego. Każda odwiedzona kondygnacja, lokal i wreszcie podwórze noszą ślady zniszczeń oraz prób maskowania skutków budowy prowadzonej przez miejską spółkę na sąsiedniej działce, a dokumentacja, zgromadzona przez lokatorów i zarząd wspólnoty wskazuje, jakie mogą być przyczyny tego stanu.
Młodzi w pułapce i dramat na pierwszym piętrze
Jednym z przykładów ludzkiego wymiaru tej sprawy jest historia młodego małżeństwa, które postanowiło związać swoją przyszłość ze Świdnicą. Widząc w tym mieście szansę na dobre, stabilne życie i słysząc pozytywne opinie o miejscu otwartym na młodych ludzi, zaciągnęli kredyt hipoteczny i kupili mieszkanie w kamienicy przy ulicy Księcia Bolka. Dziś ich plany i marzenia legły w gruzach.
Nie mogą przeprowadzić remontu ani zamieszkać na swoim, ponieważ ściany ich mieszkania popękały, a od miejskiej spółki nie uzyskują żadnych wiarygodnych informacji, czy budynek jest bezpieczny i czy proces osiadania konstrukcji został zatrzymany. Młodzi ludzie znaleźli się w pułapce finansowej – co miesiąc płacą ratę kredytu hipotecznego za mieszkanie, w którym nie da się żyć, a jednocześnie muszą ponosić koszty wynajmu innego lokalu.
Kiedy spróbowali skorzystać ze ścieżki zalecanej przez władze ŚTBS i wystąpili o odszkodowanie bezpośrednio do ubezpieczyciela generalnego wykonawcy, po kilku miesiącach oczekiwania otrzymali decyzję odmowną. Jak wskazują, ich kolejne prośby i pisma kierowane do TBS-u, prezydenta miasta oraz radnych nie przynoszą żadnego skutku. Co więcej, spotykają się z zarzutem, iż swoimi działaniami i nagłaśnianiem sprawy działają na niekorzyść miejskiej spółki i stawiają ŚTBS w złym świetle. Jak podkreślają, nie chcą nikomu szkodzić – pragną jedynie, aby ich sprawa została załatwiona rzetelnie i zgodnie z zawartymi ustaleniami. Do sądu dotąd nie wystąpili, bo wiedzą, iż procesy realizowane są latami, co całkowicie zablokowałoby im możliwość zamieszkania we własnym domu.
Równie głębokie rozżalenie i poczucie opuszczenia towarzyszy starszym mieszkańcom. Pan Władysław wraz z żoną, mieszkający na pierwszym piętrze kamienicy, od miesięcy patrzą na pęknięcia pojawiające się w ich mieszkaniu. Z przykrością zauważają, iż tworząc nowe miejskie inwestycje mieszkaniowe, całkowicie zapomniano o ludziach, którzy w tym miejscu żyją od lat. Z jednej strony słyszy się o potrzebie budowania nowych mieszkań dla innych, ale z drugiej – niszczy się spokój i dorobek dotychczasowych mieszkańców Świdnicy. W ich odremontowanym gruntownie mieszkaniu pęknięcia (na wylot) widać w wielu miejscach, przestały domykać się solidne, drewniane drzwi i zamontowane zaledwie 4 lata temu nowe okna. Popękały również historyczne stiuki na sufitach.
Co wydarzyło się przy Księcia Bolka?
Sytuacja budynku ma przyczyny, które szczegółowo dokumentują akta budowy oraz dokumentacja zebrana przez Zarząd Wspólnoty. Przed rozpoczęciem robót, 21 stycznia 2025 roku, rzeczoznawca budowlany na zlecenie ŚTBS sporządził ekspertyzę stanu technicznego kamienicy. Ekspertyza jednoznacznie wykazała, iż stuletnia ściana szczytowa była całkowicie nieuszkodzona na całej swojej wysokości i grubości. Wskazano wówczas konieczność wykonania konkretnych zabezpieczeń – montażu stalowych ściągów oraz stemplowania przejazdu.
Problemy rozpoczęły się z chwilą przystąpienia do robót ziemnych przez generalnego wykonawcę, firmę Mosty Łódź S.A. Jak wynika z protokołów, prace przygotowawcze prowadzono w oparciu o niepełne rozpoznanie terenu – tuż przy budynku odkryto niezinwentaryzowane przewody kanalizacyjne. Gdy wykonawca zaczął prowadzić palowanie i głębokie wykopy metodą iniekcji wysokociśnieniowej (wtryskiwania betonu) przy ciśnieniu sięgającym 320 bar na głębokości 8 metrów, wtłaczana pod ziemię masa cementowa natrafiła na soczewki piasku. Iniekt zaczął rozchodzić się pod fundamentami zamieszkałej kamienicy, powodując wypieranie gruntu i ruchy konstrukcji.
To właśnie wtedy doszło do pęknięcia ścian wewnętrznych i zewnętrznych oraz awarii kanalizacji – iniekt wdarł się do instalacji, co doprowadziło do zalania piwnic budynku. Dnia 13 marca 2025 roku projektant inwestycji wprost wpisał do dziennika budowy, iż w wyniku prowadzonych prac budowlanych nastąpiło pęknięcie i zarysowanie sąsiedniego budynku. Tego samego dnia generalny wykonawca złożył pisemne oświadczenie, przyjmując na siebie pełną odpowiedzialność za powstałe szkody. W dokumentacji technicznej ujawniono również, iż istniał alternatywny wariant zabezpieczenia wykopu, który nie wpływałby na fundamenty kamienicy, ale zmniejszyłby powierzchnię projektowanego garażu podziemnego nowej inwestycji.
Porozumienie na papierze i odmowa rozpatrywania szkód
14 marca 2025 roku Zarząd ŚTBS zawarł ze Wspólnotą Mieszkaniową formalne porozumienie. W dokumencie tym Świdnickie Towarzystwo Budownictwa Społecznego bezwarunkowo zobowiązało się, iż wszelkie szkody powstałe na nieruchomości przy ul. Księcia Bolka 24-24a w związku z budową będą obciążać ŚTBS (punkt 7 umowy). Spółka zadeklarowała m.in. naprawę tynków, izolacji, malowanie łącznika, odtworzenie nawierzchni podwórza z kostki betonowej oraz wpłatę 25 tysięcy złotych kaucji zabezpieczającej. Porozumienie zastrzegało, iż każda zmiana jego treści wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności.
Jak alarmują mieszkańcy, zobowiązania te gwałtownie okazały się jednak pustymi deklaracjami. Zamiast zapowiadanych napraw, mieszkańcy zaczęli spotykać się z odmowami. W maju 2026 roku Wiceprezes Zarządu ŚTBS Tomasz Chojnowski w korespondencji elektronicznej oświadczył, iż ŚTBS „nie rozpatruje i nie będzie rozpatrywać” wniosków dotyczących szkód, spychając całą sprawę na generalnego wykonawcę i jego ubezpieczyciela, a wszelkie pisma kierowane do spółki pozostawia bez dalszego biegu. Działo się to bez pisemnej zmiany Porozumienia i wbrew przyjętym wcześniej zobowiązaniom.
Jednocześnie ŚTBS zaczęło naciskać na Wspólnotę, żądając „ostatecznej akceptacji” dla trwałego zamknięcia i zabudowania przestrzeni stykowej między dwoma budynkami. Gdy mieszkańcy odmówili trwałego zakrycia uszkodzonej ściany bez wcześniejszego przedstawienia dokumentacji technicznej i wykonania napraw, Zarząd ŚTBS próbował obarczyć ich odpowiedzialnością za narastające zawilgocenie. Tymczasem z dokumentów wynika, iż Wspólnota już w czerwcu 2026 roku proponowała tymczasowe, bezinwazyjne zabezpieczenie strefy przed wodą do czasu wyjaśnienia kwestii technicznych, co zostało przez miejską spółkę zignorowane.
Rok bez monitoringu i brak ekspertyz po demontażu zabezpieczeń
Jednym z najbardziej niepokojących wątków tej sprawy – co wprost wynika z obszernej dokumentacji technicznej i budowlanej, zgromadzonej przez Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej – jest brak przejrzystości w kwestii badań technicznych oraz kontroli stabilności kamienicy.
Jak wynika z analizy udostępnionych nam pism i protokołów, w marcu 2025 roku ŚTBS i wykonawca zobowiązali się do regularnego, cotygodniowego przesyłania zarządcy budynku wyników pomiarów geodezyjnych i odczytów ze szczelinomierzy. Tymczasem od 10 lipca 2025 roku strumień informacji całkowicie wysechł – Wspólnota przez ponad rok nie otrzymała ani jednego raportu z monitoringu. W dokumentach budowy odnotowano, iż jesienią ubiegłego roku wykonawca sam uznał, iż przemieszczenia nie występują i zaprzestał kontroli.
Dokumentacja ujawnia również, iż mieszkańcy do dziś nie uzyskali odpowiedzi na podstawowe pytanie: na jakiej podstawie technicznej zdemontowano zabezpieczenia konstrukcyjne? Dnia 31 stycznia 2026 roku z budynku usunięto stalowe ściągi i stemplowania łącznika. Do akt sprawy nie dołączono jednak żadnej ekspertyzy ani opinii rzeczoznawcy budowlanego z uprawnieniami, która na podstawie pomiarów potwierdzałaby, iż po usunięciu zabezpieczeń zamieszkały budynek i przejazd są w pełni bezpieczne. Dziesięć dni po demontażu ściągów inspektor nadzoru budowy ponowił polecenie monitorowania zarysowań na ścianach.
Podobnie wygląda kwestia podłoża pod fundamentami. Z dokumentów wynika, iż po ubiegłorocznej awarii i wpompowaniu pod stuletnią kamienicę iniektu pod ciśnieniem 320 bar, nikt nie przeprowadził i nie przedstawił Wspólnocie badań geotechnicznych określających rzeczywisty kształt oraz wpływ podziemnej masy cementowej na przyszłe zachowanie posadowienia budynku. Zarówno w kwestii stanu murów, jak i fundamentów, mieszkańcy nie otrzymali od TBS-u ani wykonawcy żadnych ekspertyz.
Brak badań – zdaniem lokatorów – jest tym bardziej niepokojący, gdy przeanalizuje się przebieg samej awarii. Po pojawieniu się pierwszych pęknięć i wstrzymaniu robót prowadzonych przy ciśnieniu 320 bar, zdecydowano o zmianie technologii i czterokrotnym zredukowaniu ciśnienia roboczego iniekcji do 80 bar. Jednak choćby przy obniżonym ciśnieniu doszło do groźnego zdarzenia – wtłaczana pod ziemię płynna masa cementowa (iniekt) znalazła ujście w niezinwentaryzowanym przewodzie doziemnym.
Beton wlał się bezpośrednio do instalacji kanalizacyjnej przebiegającej zaledwie około 90 cm od budynku, doprowadzając do jej uszkodzenia, niedrożności i w efekcie do zalania piwnic kamienicy. Do dziś Wspólnota nie otrzymała dokumentów potwierdzających próby szczelności i prawidłowy odbiór odtworzonej po tej awarii instalacji.
Kamienica pod numerem 24-24a nie jest jedynym obiektem, w którym odnotowano skutki tej budowy. Z dokumentacji zgromadzonej przez Wspólnotę wynika, iż zarysowania i uszkodzenia ścian garażu zgłoszono również w sąsiednim budynku należącym do Miejskiego Zarządu Nieruchomości.
Bezczynność spółki potwierdzona przez sąd i interwencja Policji
Bezsilni mieszkańcy próbowali uzyskać dostęp do dokumentów budowy, pytając o podstawy demontażu zabezpieczeń konstrukcyjnych, wyniki pomiarów geodezyjnych czy zgodność wykonania ścian z przepisami przeciwpożarowymi. Mimo ustawowych obowiązków, ŚTBS odmawiało wydania materiałów.
Sprawa trafiła do sądu administracyjnego. Wyrokiem z 16 lipca 2026 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu (sygn. IV SAB/Wr 213/26) uznał skargę Wspólnoty i oficjalnie stwierdził bezczynność ŚTBS w rozpoznaniu wniosku o informację publiczną. Sąd w uzasadnieniu nie zostawił na miejskiej spółce suchej nitki, określając jej postępowanie jako „błędne i mało przejrzyste”, a udzielane po miesiącach odpowiedzi jako niekonsekwentne.
Mimo wyroku sądu, brak współpracy pogłębiał się. Z dokumentów dziennika budowy wynika, iż w maju 2026 roku inspektor nadzoru nakazał usunięcie ze strefy przy kamienicy omyłkowo ułożonego styropianu i zastąpienie go wełną mineralną ze względów przeciwpożarowych.
Mieszkańcom do dziś nie przedstawiono dowodu, iż polecenie to zostało wykonane przed zamknięciem szczeliny. Co więcej, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w lipcu 2026 roku ustalił, iż ocieplenie nowego budynku wykonano w sposób bezpośrednio stykający się z rurą spustową kamienicy i nakazał inwestorowi doprowadzenie prac do stanu zgodnego z prawem.
Sytuacja osiągnęła punkt krytyczny na początku października tego roku. Mimo braku zgody Wspólnoty i braku jakiejkolwiek aktualnej umowy na zajęcie terenu (poprzednia wygasła z końcem 2025 roku), na prywatne podwórze kamienicy weszli pracownicy. Na popękane cegły ściany szczytowej nałożono warstwę szarej masy, maskując uszkodzenia bez okazania dokumentacji, jak i czy w ogóle pęknięcia zostały naprawione wewnątrz muru. Zaczęto też bez uzgodnienia zasypywać wykop i wylewać beton przy fundamentach.
5 października 2026 roku rozżaleni mieszkańcy, nie widząc innego wyjścia, musieli wezwać na własne podwórze Policję, aby przerwać nieuzgodnione prace i ratować przed bezpowrotnym zakryciem ślady zniszczeń.
– Nie oczekujemy nadzwyczajnego traktowania. Chcemy jedynie rzetelnego naprawienia wyrządzonych szkód, przedstawienia pełnej dokumentacji technicznej oraz poszanowania ich praw i bezpieczeństwa – podkreśla zarząd Wspólnoty.
Sprawa została skierowana w formie petycji do Rady Miejskiej w Świdnicy, Komisji Rewizyjnej, Najwyższej Izby Kontroli oraz do wspólników spółki ŚTBS.
Oczekujemy na odpowiedzi
15 października, po zgromadzeniu dokumentacji, wystosowaliśmy pytania do zarządu ŚTBS, prezydenta Świdnicy oraz Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
20 października rzecznik Urzędu Miejskiego poinformował, iż prezydent przebywa na urlopie do 27 października i odpowiedź zostanie udzielona po tym terminie (nie została podana data rozpoczęcia urlopu).
Również 20 października wiceprezes ŚTBS poinformował: „(…)w nawiązaniu do przesłanych pytań dot. inwestycji ŚTBS przy ul. Księcia Bolka Świdnickiego 26-28 w Świdnicy oraz w związku z koniecznością konsultacji z uczestnikami procesu budowlanego szczegółów technicznych wykonywanych prac, informujemy, iż odpowiedzi udzielimy do piątku, 23 października 2026 r. Dziękujemy za współpracę i zrozumienie.”
21 października wiceprezes Tomasz Chojnowski poinformował: „Po przesłaniu 15.10.26 r. niemal pięciu stron pytań z żądaniem odpowiedzi do 20 października 2026 r., ŚTBS zobowiązał się odpowiedzieć na nie do 23.10.26 r. Na to redaktor naczelna Agnieszka Szymkiewicz odpowiedziała: (…) w związku z taką odpowiedzią, zamieszczę w publikacji informację, iż odpowiedź przez TBS zostanie udzielona do 23 października. Temat nie jest dla TBS nowy, pytania są proste i wynikają z dokumentacji, jaką dysponuje TBS (…). Zgadza się, temat nie jest nowy. Jednak wielowątkowość pytań, serwowanych portalowi Swidnica24.pl i Pani Redaktor Szymkiewicz przez Zarząd Wspólnoty, który prywatnie jest w sporze prawnym z ubezpieczycielem, Generalnym Wykonawcą i ŚTBS o wypłatę odszkodowania po odmowie uznania szkód, które w naszej ocenie nie powstały w ich mieszkaniu w wyniku budowy, nakazuje ponowną analizę dokumentacji i odpowiedź na wszystkie wątki poruszane (często błędnie i/lub manipulacyjnie) przez Zarząd Wspólnoty.”
Przypomnę – pytania zostały skierowane do TBS 15 października z prośbą o odpowiedź do 20 października. Pytania opierają się o dostępne dokumenty, doskonale znane inwestorowi.
Nie otrzymaliśmy odpowiedzi również od Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
Do tematu wrócimy po uzyskaniu wszystkich odpowiedzi.
Agnieszka Szymkiewicz





