Tajny Agent to brazylijski thriller, który może się pochwalić aż czteroma nominacjami do Oscara, w tym w kategorii Najlepszy Film. Niestety, nie jestem w stanie wyjaśnić dlaczego…
Lata 70., Brazylia w żelaznym uścisku wojskowej dyktatury. Wybitny naukowiec Marcelo (Wagner Moura) powraca do rodzinnego Recife, żeby zabrać swojego syna w bezpieczne miejsce. Zanurzone w słońcu miasto jest na granicy szaleństwa. W karnawale giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, do miasta przybywa dwóch zabójców… Marcelo kilka lat wcześniej podpadł niebezpiecznemu mafiosowi, teraz musi się ukrywać. Jego życie wisi na włosku.
Wbrew pozorom film zaczyna się intrygująco. Otwierająca sekwencja sugeruje opowieść pełną tajemnicy oraz niedopowiedzeń, która trzymałaby widza w napięciu. Uroku dodają rewelacyjne zdjęcia oraz energiczne utwory, które pomagają wiernie oddać klimat Brazylii lat siedemdziesiątych. Stylistycznie widać dużą sympatię twórców do kina klasy B z tamtego okresu, a Wagner Moura gra bohatera, któremu widz chce kibicować. Jednak już po rewelacyjnej scenie początkowej zauważamy pierwsze problemy.
Jednym z moich głównych problemów jest tempo. Rozwinięcie akcji jest bardzo powolne. Co chwilę poznajemy nowych bohaterów, ale nie wiemy, dlaczego i jaką rolę pełnią w opowiadanej historii. Ich liczba po dłuższym czasie zaczyna męczyć. Nie pomaga fakt, iż gubimy się w samym biegu wydarzeń oraz w tym, dokąd zmierza fabuła. Zostaje to ujawnione dopiero w retrospekcji pojawiającej się, kiedy minęło już dziewięćdziesiąt minut seansu. Przedstawiony kontekst nadaje sens poprzedzającym scenom i stanowi ciekawą krytykę reżimu, ale przez cały czas nie zmienia powolnego tempa ponad dwuipółgodzinnej produkcji.
kadr z filmuDla wielu osób taka nietypowa, nielinearna narracja może okazać się wciągająca. Musimy jednak wtedy zaakceptować fakt, iż przez większość czasu nie do końca wiemy, co ma właśnie miejsce i dlaczego śledzimy akurat tych bohaterów. W dodatku sceny, które oglądamy, nie są szczególnie angażujące, a po dłuższym czasie stają się po prostu nużące. Rozumiem, iż chciano skrytykować nadmierną biurokrację oraz działanie niedemokratycznego systemu, ale w przeszukiwaniu kartotek, staniu w kolejkach i rozmowach w urzędach nie towarzyszą wielkie emocje, których zwykle szukamy, wybierając się do kina. Mamy też do czynienia z wieloma scenami, które specjalnie nie wnoszą nic do fabuły, ale oddają klimat i kulturę tamtego okresu. Nie licząc finalnych momentów, nie znajdziemy tutaj akcji czy wciągającej intrygi, której oczekiwalibyśmy po thrillerze.
Ta subwersja oczekiwań dla części widzów może okazać się odświeżająca, jednak sporo widzów wokół mnie starało się nie zasnąć albo wychodziło w trakcie. Skoro Tajnemu Agentowi daleko do thrillera, to może sprawdzi się jako dramat polityczny? Niestety i tu spotkało mnie rozczarowanie. Scenariusz opisuje reżim polityczny Brazylii w sposób niezwykle błahy, bez zaznajomienia widzów z kontekstem historycznym. Agenci współpracujący z autorytarnym rządem mają ścigać głównego bohatera, ale prawie nigdy tego nie widzimy. Jedynie wspomniane sceny retrospekcji zapadają w pamięć, ale nie ujawniają prawd o reżimach oraz o panujących w nich wewnętrznych układach i patologiach, których nie wiedzielibyśmy wcześniej. Spotkałem się choćby z porównaniem tego filmu do Człowieka z marmuru Andrzeja Wajdy i jest ono dla mnie nie tylko nieuzasadnione, ale wręcz krzywdzące dla twórczości polskiego reżysera.
Twórcy ewidentnie starają się eksperymentować gatunkowo, ale moim zdaniem wychodzi im to co najmniej pokracznie. Oprócz thrillera i dramatu politycznego starają się stworzyć sentymentalną pocztówkę Brazylii lat siedemdziesiątych, a choćby horror. Problem w tym, iż pięć skrajnie odmiennych stylistyk tej opowieści to żadna zaleta, kiedy całość jest po prostu nudna. choćby gdyby przedstawiona historia była chronologicznie uporządkowana, z trudem starczyłoby materiału na dwugodzinny metraż, a co dopiero trzygodzinny.
kadr z filmuTechnicznie Tajny Agent to fantastycznie zrobiony film. Zdjęcia robią wrażenie, brazylijska muzyka wprowadza życie w choćby najnudniejsze momenty, a obsada aktorska z Wagnerem Mourą na czele jest świetna. Pytanie, czy to wszystko rekompensuje nam chaotyczny i męczący czas w kinie. Twórcy wydają się głównie liczyć na sentyment widzów do przedstawionej dekady. Dla mnie produkcja wypada szczególnie blado, biorąc pod uwagę filmy konkurujące z nią w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy, jak błyskotliwy To był zwykły przypadek, wzruszająca Wartość sentymentalna, przejmujący Głos Hind Rajab czy choćby zaskakujący Sirât, a jednak Oscarowych nominacji ma więcej niż którykolwiek z nich.
Fot. główna: kadr z filmu Tajny Agent.






