T.h.n.k.n.g Screens Miry Boczniowicz to wystawa-projekt-praktyka wynikająca z długofalowej pracy i współtworzenia audiowizualnych archiwów WRO oraz, w równej mierze, z doświadczeń wyniesionych z indywidualnej praktyki artystycznej.
Boczniowicz sięga przede wszystkim do niewybrzmianych sensów archiwaliów – ukrytych patternów, mempleksów, nawyków i strategii obrazowania, pozostałości rozumienia platform, nośników i technologii. Myśli o tym, o czym – i dlaczego – w przeszłości myśleli teoretycy i praktycy sztuki spekulując o przyszłości. Ta „przeszłość” to kalendarzowe dekady, ale w czasie wyskalowanym przemianami w sztuce mediów i napędzających ją technologii to kilka epok zawierających przynajmniej dwie tektoniczne zmiany: przejście od mediów analogowych do digitalnych oraz od przed- do już-neuromorficznych.
Autorka, skanując archiwa WRO, zadaje sobie zasadnicze pytanie o co naprawdę chodziło w dyskusjach o mediach i technologiach „wtedy” – a o co chodzi aktualnie. Praktyki artystyczne oparte o archiwa i generalnie materiały zastane od dawna wpadają w ustalone mechaniki. Zderzenie z AI nieco zachwiało tym porządkiem – dotychczas z pracą z archiwaliami wiązała się uważność, poszukiwanie sensów, rozumienie (choć w tradycyjnej formie artystyczna praca nad archiwaliami też ma swoich sprinterów, którzy zawieszają się na jakimś intrygującym znalezisku). AI wprowadziło podejście szybkie, adhockowe, syntezę zautomatyzowaną i niewymagającą pogłębionego zrozumienia w nadziei, iż zaangażowanie maszynowych procesów pozwoli na uwypuklenie niewidocznych wcześniej zależności i schematów, lub chociaż na wytworzenie intrygującej estetyki. W takim podejściu archiwalia są hurtowo spalanym surowcem, paliwem, contentem, a końcowy efekt pozostawia tylko takie wrażenie jakie przynosi aparatura do projekcji, interakcji, audio…
Większość krytycznych podejść do AI i dyskusji na temat indukowanej przez nią stagnacji kulturowej zmierza w podobnym kierunku – eksternalizacja rozumowania, parametryzacja i proceduralizacja, globalny obieg informacyjny z pętlą sprzężenia zwrotnego. Innymi słowy: mielenie w kółko tych samych rzeczy a potem mielenie tego, co mielono poprzednio. Jak pozostać online jednocześnie nie karmiąc swoim czasem i zasobami nienasyconego potwora „generatywnej” (degeneratywnej) maszynerii zaawansowanej statystyki? Boczniowicz zna i rozumie archiwa WRO jak własną kieszeń – od trzech dekad je współtworzy – ale nie tyle wymusza podejście pogłębione pomimo użycia neuromorficznych narzędzi ile po prostu nie gra w tę grę, w którą grają inni. Nie rezygnuje ze niezmechanizowanego rozumowania, nadawania sensów za które się odpowiada, proponuje przynajmniej kilka mocnych strategii (może należałoby je wspólnie nazwać deuniwersalizacją?) zasadniczo zbudowanych na założeniu, iż należy unikać drogi na skróty. Niezależnie od działania maszyn kognitywnych liczy się indywidualna selekcja i indywidualne decyzje na każdym etapie pracy. Media prezentacyjne – to co widać i słychać na wystawie – należy zaprojektować samodzielnie. Buduj, nie zużywaj. Czas jest istotny – niektóre rodzaje rozumienia wymagają czasu.
Paweł Janicki





